Przez ostatni tydzień ponad sto spółek giełdowych straciło na wartości 10 i więcej procent. Kolejna fala bessy dała się mocno we znaki zwłaszcza budowlanemu Budimeksowi. Jego kurs na pięciu ostatnich sesjach spadł prawie o jedną piątą, czyli więcej niż rynek. W tym czasie WIG-Budownictwo stracił niecałe 7 proc., a indeks szerokiego rynku WIG około 4,5 proc.
Notowania Budimeksu spadły poniżej 70 zł i tym samym znalazły się poniżej wszystkich wycen sporządzonych w ostatnich miesiącach przez biura maklerskie. Wyliczały one wartość jednej akcji od 70,20 zł nawet do 110 zł. Ale te informacje są już nieaktualne. Wczoraj swoją wycenę przedstawił Citigroup. Analitycy tego banku obniżyli o 19 proc. cenę docelową dla akcji Budimeksu, szacując je na 56,62 zł. Niewykluczone, że właśnie ten raport zaciążył na kursie Budimeksu. W poniedziałek nurkował on o kolejne 7 proc., do 61 zł. Ostatnio akcje firmy kontrolowanej przez hiszpańską Grupę Ferrovial miały taką cenę blisko dwa lata temu.
W tym roku papiery spółki straciły na wartości jedną trzecią. Silna
przecena może dziwić, bo Budimex ma się coraz lepiej. Zdobywa nowe zlecenia i
przestał w końcu straszyć nierentownymi kontraktami z lat ubiegłych. W 2007 roku
budowlana grupa popisała się wzrostem rentowności. Spory wpływ na to miało
selektywne podejście do kontraktów i koncentracji jedynie w segmentach o wyższej
rentowności. W zeszłym roku wyjątkowo dobry dla grupy był segment deweloperski.
W tym roku motorem przychodów i zysków mają być nowe, rentowne kontrakty
infrastrukturalne. Duże znaczenie dla Budimeksu mogą mieć inwestycje związane z
piłkarskim EURO 2012. W krótkim czasie powinien czekać nas prawdziwy wysyp
inwestycji budowlanych.