Kurs Ganta sporo zanurkował

KSA
opublikowano: 2008-07-07 00:00

Rynek spekuluje, że za wyprzedażą akcji dewelopera stoi Stormm, ale zarząd tej spółki dementuje pogłoski.

Rynek spekuluje, że za wyprzedażą akcji dewelopera stoi Stormm, ale zarząd tej spółki dementuje pogłoski.

To był kiepski tydzień dla akcjonariuszy legnickiego dewelopera. W ciągu pię- ciu sesji akcje Ganta straci-ły na wartości 25,3 proc. Tylko w piątek kurs spadł o 10,1 proc., do 21,9 zł. Na dodatek podczas tej sesji spadkowi towarzyszyły większe, niż ostatnio notowano, obroty — przekroczyły 2,5 mln zł. Walory Ganta są najtańsze od 1,5 roku. Wycenie nie pomogła nawet zgoda walnego zgromadzenia akcjonariuszy na skup akcji w celu umorzenia. Spółka może wydać na buy-back maksymalnie 80 mln zł — ma ruszyć jeszcze w lipcu.

Rynek spekulował, że za wyprzedażą papierów Ganta stoi giełdowy Stormm. Akcje tej spółki również sporo w piątek potaniały (o 11 proc.).

— Stanowczo dementuję. Podaż papierów Ganta to nie nasza sprawka — mówi Krzysztof Kosiorek-Sobolewski, prezes Stormmu.

Wyjaśnia, że linia kredytowa Stormmu w BRE Banku na 30 mln zł, której zabezpieczeniem są akcje giełdowych spółek (w tym Ganta), jest wykorzystana jedynie w części. Zapewnia, że wyprzedaż akcji nie jest konieczna.

— Również jesteśmy zaniepokojeni niską wyceną Ganta — dodaje.

Nie udało nam się uzyskać komentarza zarządu deweloperskiej spółki do tej sytuacji. Podejrzenia rynku padają również na Macieja Niebrzydowskiego. Giełdowi gracze martwią się, że inwestor „zasypuje” rynek swoimi akcjami, bo wymagają tego jego umowy kredytowe. Z naszych informacji wynika jednak, że Maciej Niebrzydowski nie stoi za wyprzedażą papierów dewelopera.