Lebal bez kompleksów wchodzi na nowe rynki

opublikowano: 02-01-2019, 22:00

W ciągu czterech lat spółka zostawiła w tyle polskich konkurentów i stała się ważnym graczem za Odrą

Wiesław Grzechowiak przez wiele lat pracował w dużej zachodniej korporacji stalowej. Kilka lat temu postanowił jednak ruszyć z własnym biznesem w Polsce. Założona przez niego spółka Lebal początkowo była nastawiona na handel surowcami wtórnymi — złomem stalowym i żeliwnym oraz metalami kolorowymi, makulaturą, folią i tworzywami sztucznymi. Później weszła też na rynek dystrybucji wyrobów hutniczych ze specjalizacją w tzw. profilach zamkniętych i rurach z wyższych gatunków stali. Dzisiaj Wiesław Grzechowiak ma wiele innych pomysłów na rozwój.

— Otwarcie spółki w Niemczech pozwoli nam znacznie ograniczyć koszty
logistyczne — podkreśla Wiesław Grzchowiak, prezes firmy Lebal.
Zobacz więcej

TANIEJ:

— Otwarcie spółki w Niemczech pozwoli nam znacznie ograniczyć koszty logistyczne — podkreśla Wiesław Grzchowiak, prezes firmy Lebal. Fot. Wojciech Robakowski

Oszczędność kosztów

Obecnie roczne obroty firmy Lebal to 130 mln zł. W 2017 r. roku spółka planowała ich wzrost na poziomie ok. 20 proc., ale ostatecznie sięgnął on aż 40 proc. Dzięki tak dynamicznemu rozwojowi firma została najlepszą „Gazelą Biznesu” w woj. wielkopolskim. W ubiegłym roku urosła o ok. 25 proc. Jedną z inwestycji było otwarcie niemieckiej spółki, która ruszy na przełomie lutego i marca. Koszty początkowe przedsięwzięcia to 500 tys. EUR.

— Nie będzie to oddział naszej firmy, tylko oddzielny podmiot, którego będziemy właścicielami, działający według prawa niemieckiego. Polska spółka na terenie Niemiec nie byłaby zbyt dobrze postrzegana — tłumaczy swoją decyzję Wiesław Grzechowiak.

Lebal współpracuje z Niemcami od kilku lat. Wymiana handlowa w tym kierunku jest warta ok. 1 mln EUR miesięcznie. Otwarcie własnej spółki pozwoli ograniczyć koszty.

— Obliczyliśmy, że dzięki temu z Polski do Niemiec rocznie będzie wyjeżdżać z naszymi półproduktami o ok. 100 pojazdów ciężarowych mniej. Zamiast tego powstaną one od razu w Niemczech i stamtąd ruszą dalej w świat — tłumaczy Wiesław Grzechowiak.

Nowy podmiot ma zająć się m.in. przetwarzaniem elementów odpadowych. Taką usługą jest zainteresowana jedna z dużych niemieckich hut.

— Chodzi o innowacyjną metodę uszlachetniania złomu, dzięki której huty mogą wykorzystać surowiec do tej pory dla nich bezużyteczny — mówi Wiesław Grzechowiak.

Od kilku miesięcy usługa jest dostępna w Polsce, a oferowana bezpośrednio w Niemczech ograniczy koszty logistyczne firmy. Ponadto, za pośrednictwem niemieckiej spółki, Lebal wybiera się ze swoimi usługami także do krajów wschodzących Europy Południowej. Obecnie 70 proc. sprzedaży firmy trafia na polski rynek, 25 proc. do Niemiec, a pozostałe 5 proc. to inne kraje z Europy Środkowej i północy naszego kontynentu. Na rynek skandynawski Lebal sprzedaje od początku działalności.

— Skandynawowie cenią jakość polskich produktów i wykonanie wielu elementów zlecają właśnie naszym rodzimym firmom. Mają wysokie wymagania odnośnie wytrzymałości produktów, głównie ze względu na surowy klimat. My jesteśmy w stanie je spełnić — mówi Wiesław Grzechowiak.

Nie tylko handel

Firma zamierza umacniać pozycję na polskim rynku, także dzięki nowym usługom.

— Chcemy rozwijać się w kierunku zapewnienia kompleksowej usługi dla klienta. W związku z tym już nie tylko sprzedajemy elementy stalowe, lecz także przerabiamy je, tak, żeby były od razu gotowe do użytku, a także stworzone indywidualnie pod potrzeby klienta — tłumaczy Wiesław Grzechowiak.

To pomysł na odróżnienie się od konkurencyjnych firm, których w branży jest sporo.

— Dzięki temu możemy być bliżej klientów, a także uzyskiwać wyższe marże. Nasza konkurencja nie oferuje podobnych usług, bo przemiana z firmy handlowej na produkcyjną to długi proces, który wymaga pozyskania wielu certyfikatów, fachowców oraz odpowiednich maszyn i urządzeń — tłumaczy Wiesław Grzechowiak.

To wszystko sprawia, że Lebal, mimo trudności ekonomicznych w postaci choćby wahań cen surowców, co roku rośnie — i widzi nowe możliwości sprzedaży usług.

— Mamy coraz większą liczbę stałych klientów. To głównie firmy produkujące konstrukcje stalowe, maszyny rolnicze, zabudowy samochodów, ale też spółki stoczniowe i kolejowe — wymienia prezes spółki Lebal.

Jego zdaniem firmie udało się dość szybko zaistnieć na konkurencyjnym rynku dzięki zatrudnieniu odpowiednich osób. Dzisiaj zespół liczy 65 pracowników.

— Stawiamy nie na handlowców, tylko doradców technicznych, którzy mogą nie tylko przedstawić ofertę, lecz także podpowiedzieć, jakie rozwiązania będą najbardziej optymalne w danym przypadku — podkreśla Wiesław Grzechowiak.

Rozbudowa zaplecza usług dodatkowych i serwisu oraz poszerzenie asortymentu dostępnego z magazynu — to najważniejsze zadania, jakie stawia sobie Lebal na najbliższą przyszłość. Wiesław Grzechowiak podkreśla, że od początku działalności głównym priorytetem spółki jest działanie zgodnie z normami ochrony środowiska. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu