Na razie na etapie Sejmu, ale przecież akceptująca uchwała Senatu oraz szybki podpis prezydenta to czyste formalności. Po opublikowaniu nowelizacji w Dzienniku Ustaw, wchodzącej w życie bez vacatio legis, tak rozpalający niedawno emocje problem składu TK czy też jego prezesury schodzi na plan dalszy. Nowe przepisy radykalnie ingerują w tryb orzekania przez TK, regulowany przez ćwierć wieku procedurami wewnętrznymi.

Enty raz trzeba powtórzyć, że niszczenie wizerunku TK rozpoczęła bezmyślnie Platforma Obywatelska.
Otwierając w czerwcu trybunałową puszkę Pandory i wypaczając techniczny w gruncie rzeczy projekt ustawy, wniesiony dawno temu przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, rządząca wówczas partia wyśrubowała rekord braku wyobraźni, czyli politycznej głupoty. Ale zajadłość i pazerność na władzę odgrywającego się obecnie PiS przekracza wszystko, co Polska od ćwierć wieku widziała.
Proceduralne gnębienie parlamentarnej mniejszości przez większość jest nagannym zjawiskiem, towarzyszącym III RP niestety od początku. Podkreślam wątek proceduralny, albowiem merytorycznie zawsze było, jest i będzie oczywiste, że wnoszone przez opozycję nie tylko projekty ustaw, lecz nawet szczegółowe poprawki nie przebijają się do końcowych wersji ustaw. Jednak zupełnie inaczej naturalna dominacja ekipy trzymającej większość realizowana jest w atmosferze jakiego takiego spokoju, przynajmniej kalendarzowego. Niestety, od początku obecnej kadencji prace Sejmu, a pośrednio także Senatu, są gigantycznym legislacyjnym hejtem. Posłowie pracują bez planowego terminarza posiedzeń oraz głosowań, wszystko ustalane jest przez nowych władców państwa z zaskoczenia. Przerwa świąteczna naturalnie to szaleństwo wyciszy, ale tylko na kilka dni — w styczniu 2016 r. nie zanosi się na żadną normalizację.
Podczas nowelizowania ustawy o TK procedury zostały pogwałcone wręcz podręcznikowo.
Wyjściowy projekt posłów PiS, który na tempo zaliczył pierwsze czytanie Sejmu w czwartek 17 grudnia, został przez weekend radykalnie rozszerzony o poprawki, dotyczące wcale nie wspomnianego projektu, lecz rozgrzebujące w wielu miejscach dotychczasową ustawę. Zgodnie z legislacyjnym elementarzem takie nowe zmiany powinny zostać objęte odrębnym projektem i przejść całą sejmową ścieżkę od pierwszego czytania. To wśród tych obrażających zasady prawodawstwa wrzutek znalazły się szokujące przepisy, np. o możliwości wnioskowania przez prezydenta czy ministra sprawiedliwości o usunięcie ze składu Trybunału Konstytucyjnego sędziów, którzy im się nie podobają. W tym kontekście łaskawe wycofanie się przez PiS z pomysłu wyrzucenia siedziby TK poza Warszawę i stwierdzenie, że był to tylko próbny balon, taki żart — rzeczywiście ma posmak kabaretowy.