Lentex potrzebuje kilku dni

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 2008-07-07 00:00

Propozycja dużego akcjonariusza Novity na pierwszy rzut oka wygląda nieźle. Ale chodzi o szczegóły. Prawnicy je analizują.

Propozycja dużego akcjonariusza Novity na pierwszy rzut oka wygląda nieźle. Ale chodzi o szczegóły. Prawnicy je analizują.

W ciągu kilku dni zarząd producenta włóknin technicznych z Lublińca powinien ustosunkować się do propozycji w sprawie połączenia ze swoim mniejszym konkurentem z Zielonej Góry — Novitą. Pomysł fuzji nie jest nowy, mówi się o nim od kilku lat, ale projekt do tej pory był skutecznie blokowany przez Janusza Piczaka, byłego wiceprezesa Novity, który kontroluje 27,99 proc. jej kapitału. Lentex, choć ma 32,59 proc. akcji, nie był w stanie zmienić statutu. Tymczasem dwa tygodnie temu Janusz Piczak podczas walnego zgromadzenia sam złożył Lenteksowi propozycję warunków, na których zgodziłby się na przejęcie Novity.

— Na pierwszy rzut oka koncepcja wygląda dobrze, ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. W przypadku niektórych już mam wątpliwości. Pracują nad tym prawnicy — mówi Andrzej Majchrzak, prezes Lenteksu.

Jego zdaniem, propozycja może być przyczółkiem do dalszych negocjacji. Generalnie propozycja akcjonariusza Novity łączy wymianę akcji i płatność gotówkową.

— Przy czym oferta pana Piczaka jest mocno skomplikowana — twierdzi Andrzej Majchrzak.

Główny akcjonariusz Lenteksu z ponad 18-procentowym udziałem — Krzysztof Moska — nie ma zdania na temat nowej koncepcji fuzji, ponieważ… jej nie zna.

— To leży w gestii zarządu — tłumaczy znany inwestor giełdowy i zwolennik połączenia.

Jeśli dojdzie do porozumienia, prezes Lenteksu przedstawi projekt najpierw radzie nadzorczej, a potem walnemu zgromadzeniu.