Polska ma do dyspozycji kilkanaście programów — krajowych i wspólnotowych. Oferują one wsparcie dla przedsiębiorstw i dla sektora publicznego. Trudno jest też znaleźć obszar tematyczny, którego by nie obejmowały — począwszy od różnego rodzaju inwestycji, poprzez podnoszenie kwalifikacji, aż po zaawansowane badania technologiczne.
Tymczasem są w naszym kraju osoby, które uważają, że programów jest jeszcze zbyt mało. Co więcej, są wśród nich i tacy, którzy zainicjowali opracowanie kolejnego programu wsparcia. Ma on ułatwić mniejszym jednostkom terytorialnym z różnych krajów — w Polsce gminom i powiatom — nawiązywanie międzynarodowej współpracy na rzecz rozwoju.
Tę chwalebną inicjatywę podjął Jerzy Samborski — prezes Europejskiej Unii Małych i Średnich Przedsiębiorstw i Klasy Średniej — organizacji znanej mało komu, za to oficjalnie reprezentującej 35 tysięcy anonimowych biznesmenów, menedżerów i przedstawicieli wolnych zawodów, którzy zgłosili akces do Rejestru Polskiej Klasy Średniej.
Z jednej strony, bardzo cenne wydaje się, że Polacy nie ograniczają się jedynie do korzystania z unijnych funduszy, ale robią także użytek z prawa do opracowywania nowych programów pomocowych. Rodzi się tylko wątpliwość — jeżeli Unia opracowała i uruchomiła program Interreg, to po co tworzyć podobny, tyle że polski. Tym bardziej że jak na razie znane są tylko plany spotkań jego autorów w poszczególnych krajach unijnych, a nie konkretne założenia programu i mające z nich płynąć korzyści. Ale kto wie — może właśnie w ten sposób powstają inicjatywy wspólnotowe.