Listy

Jacek Zalewski
opublikowano: 2003-06-11 00:00

Jedno zdanie...

Niniejszym składam wyjaśnienie dotyczące jednego zdania w wywiadzie ze mną, zatytułowanym „Wolę być negocjatorem niż wojownikiem” („PB” nr 89 z 9 maja, autor Michał Kobosko).

Odpowiadając na pytanie dotyczące połączenia BRE Banku i Banku Handlowego powiedziałem: „Dla mnie ważne było, że tę sprawę przegraliśmy na sali obrad walnego zgromadzenia, a wygraliśmy w sądzie, uzyskując zakaz kontynuacji łączenia banków”. Bodaj w dniu publikacji wywiadu otrzymałem telefon od prezesa Cezarego Stypułkowskiego, który całkowicie słusznie zwrócił mi uwagę na to, że wypowiedź moja mogła być myląca. Przypomniał mi, że sprawa o unieważnienie uchwał WZA Banku Handlowego, na którym podejmowano uchwały o połączeniu z BRE Bankiem, nie zakończyła się wraz z zaniechaniem planów fuzji. Prezes był uprzejmy udostępnić mi wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 22 maja 2002 r., który po myśli Banku Handlowego rozstrzyga spór na temat liczby głosów, jaką na WZA mógł wykonywać Skarb Państwa wspólnie z PZU SA i PZU Życie SA (...).

Uzasadnienie cytowanego wyroku przechodzi do porządku dziennego nad kwestią trybu ustalania praw akcjonariuszy do wykonywania głosu z akcji. Z samej sentencji wynika, iż sąd uznał prawo walnego zgromadzenia do podejmowania uchwał w sprawie ograniczenia liczby głosów przysługujących poszczególnym akcjonariuszom. Jest to teza, z którą nie potrafię się zgodzić. Zarówno w sprawie BHW, jak i we wszystkich innych upierałem się, że ograniczenie prawa głosu akcjonariuszy może nastąpić tylko i wyłącznie na podstawie postanowienia sądu. Pomijając merytoryczną poprawność wydawanych w takich sprawach postanowień, na szczęście powszechna praktyka zdaje się ewoluować w kierunku poszukiwania rozstrzygnięć sądowych w miejsce siłowych.

W swojej wypowiedzi w „PB” miałem na myśli jedynie to, że postanowienie o wstrzymaniu procesu łączenia się Banku Handlowego z BRE Bankiem wydane w postępowaniu zabezpieczającym zostało utrzymane w postępowaniu odwoławczym. Pominąłem całkowicie nieznany mi osobiście dalszy los tej sprawy, o której niewiele można się było dowiedzieć ze źródeł publicznych. Osobom, które prowadziły sprawę przez następne lata i uzyskały potwierdzenie, że miały rację co do kwestii leżącej u podstaw sporu, należą się gratulacje i przeprosiny, co niniejszym czynię.

Paweł Rymarz partner w kancelarii prawnej Weil, Gotshal & Manges

Możesz zainteresować się również: