Litwini ruszyli w Polskę z mikromarketami

opublikowano: 27-11-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

12eat stawia, m.in. w biurach i fabrykach, mikrosklepy, w których pracownicy mogą się zaopatrzyć na cały dzień. Chce zwielokrotnić skalę biznesu w Polsce.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • kto stoi za siecią 12eat
  • jak duża jest skala jej działalności poza Polską
  • jaki jest plan na ekspansję w Polsce
  • na czym opiera się koncept i z kim konkuruje
  • czy polski rynek jest już gotowy, zdaniem ekspertki, na autonomiczne sklepy

Skoro w biurach i fabrykach mogą znajdować się kantyny i automaty vendingowe, to sprawdzi się w nich także mikromarket, w którym pracownicy mogą zrobić zakupy na cały dzień: m.in. nabiał, kanapki, przekąski, napoje, a nawet zupy i dania główne. To założenie sprawdza się w przypadku sieci 12eat, która po Litwie i Łotwie weszła do Polski.

Stoją za nią przedsiębiorcy związani z branżą spożywczą. To litewska rodzina Agentas, do której należy producent żywności Mantinga. Eksportuje on do ok. 40 krajów, a w 2021 r. wypracował 104,6 mln EUR przychodów.

– Sieć 400 mikromarketów w Litwie i Łotwie wypracowuje już kilka milionów euro przychodów i osiągnęła rentowność, choć rozbudowa wymaga regularnych inwestycji. Uruchomienie w tym roku 50 mikromarketów w Polsce, w rejonie Warszawy, pochłonęło kilka milionów złotych. 2023 r. chcemy zakończyć z ok. 200 punktami w różnych miastach. Koszt inwestycji nie wzrośnie proporcjonalnie, ponieważ część wydatków wiązała się z samym startem na nowym rynku – informuje Marek Brodziński, dyrektor zarządzający 12eat Polska.

Nowy wymiar handlu:
Nowy wymiar handlu:
12eat szukało pod koniec 2021 r. osoby, która zajmie się biznesem w Polsce. Oferta zainteresowała Marka Brodzińskiego, który wierzy, że autonomiczne, bezobsługowe rozwiązania są przyszłością handlu.
Marek Wiśniewski

Najpierw produkt, później płatność

Mikromarket w standardowej wersji mieści do 80 różnych produktów, natomiast w wersji premium, która w Polsce pojawi się w 2023 r., do 120. Analizując dane sprzedażowe, firma przygotowuje standardową ofertę z możliwością lekkiej modyfikacji w poszczególnych lokalizacjach. Dodatkowo wymienia sezonowo mniej więcej jedną trzecią asortymentu – np. wiosną i latem stawia na większy wybór napojów i lodów.

– W przypadku produktów świeżych współpracujemy przede wszystkim z producentami, natomiast w przypadku pozostałych głównie z dystrybutorami. Sami zajmujemy się logistyką – mamy m.in. własne samochody chłodnie i wynajmujemy magazyn. Zatrudniamy w Polsce na razie 10 osób, ale planujemy dalszą rekrutację – mówi Marek Brodziński.

Klienci najpierw biorą produkty – w odróżnieniu od maszyn vendingowych – i mogą sprawdzić skład, termin ważności itd., a dopiero później płacą bezgotówkowo. Spółka przyznaje, że taka ufność wydaje się ryzykowna, jednak skala „zaginięć” produktów jest w jej ocenie budująca - nie przekracza 2 proc., a czasem spada nawet do 1 proc.

– 12eat powstało z inspiracji podobnymi rozwiązaniami w USA oraz skandynawską kulturą opartą na społecznej otwartości i zaufaniu. Pierwszy mikromarket stanął w Wilnie w 2014 r. Z czasem stały się one naturalnym kanałem dystrybucji dla Mantingi, produkującej m.in. słodycze, mrożonki i gotowe kanapki – mówi menedżer.

Cel: 500 sklepów

Spółka dąży do osiągnięcia w Polsce w przyszłym roku kilku milionów złotych przychodów. Skala ok. 200 mikromarketów pozwoliłaby jej na osiągnięcie rentowności na przełomie 2023 i 2024 r., w planach są jednak regularne inwestycje w rozwój.

– Chcemy otworzyć w Polsce przynajmniej 500 mikromarketów. Osiągniecie tego celu będzie realne w latach 2025-26, jeśli w przyszłym roku ekspansja pójdzie po naszej myśli. Będziemy jednak dostosowywać się do zmian na rynku, bierzemy pod uwagę m.in. powrót pandemicznych restrykcji. Zdążyłem prawie zapomnieć, że ludzie nadal chorują na COVID-19, dopóki sam niedawno nie zachorowałem – stwierdza Marek Brodziński.

Mikromarkety są już m.in. w biurowcach, urzędach, uczelniach, magazynach i fabrykach. Firma zamierza zbudować ogólnopolską sieć. Myśli ona zarówno o dużych aglomeracjach, jak i o zagłębiach produkcyjno-logistycznych zlokalizowanych często między dużymi ośrodkami miejskimi, co ułatwiłoby logistykę.

– Z jednej strony konkurujemy z maszynami vendingowymi, nad którymi mamy przewagę ofertową – sprzedajemy nie tylko przekąski, ale też nabiał, lody, zimne napoje, gotowe dania itd. Z drugiej strony w niektórych lokalizacjach rywalizujemy ze sklepami zlokalizowanymi na parterze biurowców – w naszym przypadku pracownik ma jednak produkty na wyciągnięcie ręki, a ceny są minimalnie wyższe niż w sieciach convenience – mówi szef 12eat Polska.

Zakupy w formie benefitu

Właściciele obiektów nie płacą za mikromarkety, muszą tylko zapewnić 1 m kw. powierzchni i całodobowy dostęp do prądu. To 12eat ponosi koszty związane ze stworzeniem, instalacją i obsługą sklepów, a zarabia na sprzedaży detalicznej.

– W Polsce działamy na razie w modelu pełnej płatności za produkty przez docelowego klienta. Myślimy jednak nad innymi modelami. Na Litwie już wprowadziliśmy np. rozliczanie się specjalnymi kodami, które pracownicy otrzymują od pracodawcy za osiągnięcie konkretnych celów. Bierzemy też pod uwagę możliwość dofinansowania lub finansowania mikromarketu w pełni przez pracodawcę, który mógłby w ten sposób zapewnić nowy benefit pracowniczy – wyjaśnia Marek Brodziński.

Właściciele 12eat myślą o szerszej ekspansji w Europie, ale decyzje dotyczące kierunków i możliwości koordynowania rozwoju będą zapadać w centrali.

Okiem eksperta
Polska gotowa na autonomiczne sklepy
Agnieszka Górnicka
prezes agencji badawczej Inquiry
Polska gotowa na autonomiczne sklepy

Doświadczenie 12eat z sąsiedniego rynku jest ogromnym atutem, jednak jak w przypadku każdej sieci trzeba jeszcze wybrać odpowiednie lokalizacje z dużym przepływem osób oraz asortyment dopasowany do oczekiwań polskiego klienta. Wejście tej firmy do Polski nie stanowi jeszcze punktu przełomowego, ale świadczy o tym, że cyfrowa transformacja polskiego handlu nabiera tempa.

W naszej ocenie rodzimy rynek jest już gotowy na autonomiczne sklepy, jednak jeszcze długą będą odgrywały niszową rolę w zakresie potrzeby zakupów o określonej porze – np. w niedziele – lub szczególnym miejscu. Naturalnym sprzymierzeńcem tego typu sklepów jest wchodząca na rynek rzesza cyfrowych konsumentów, dla których tego typu zakupy będą normalnością.

Wiele sieci supermarketów, jak Tesco, Sainsbury's, Aldi, Carrefour czy Rewe, testuje bezobsługowe sklepy oparte na sztucznej inteligencji, co jest wyraźną wskazówką, że to jeden z trendów kształtujących przyszłość handlu detalicznego w Europie. Najbardziej zaawansowane rozwiązania jak te stosowane w Amazon Go czy w polskiej Żabce Nano polegają na technologii „Just Walk Out” – klient wchodzi do sklepu, wybiera potrzebne produkty i wychodzi, a płatność jest ściągana przez aplikację bądź z karty kredytowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane