Liż pocztowe znaczki — wyszczuplają

opublikowano: 16-05-2019, 22:00

Mowa zwłaszcza o odchudzaniu oszczędności, bo reguły są bezlitosne: inwestycyjne znaczki z klejem bywają droższe od polizanych na poczcie

Strawne wędliny pakowane w papier, znaczki pocztowe równo wklejone w klaser, bułki bez spulchniaczy — oprócz tego, że wzbudzają w rodakach najczystszą nostalgię, łączy je też ponura rynkowa diagnoza: ich rynki skurczyły się po transformacji do rozmiarów wymagających okularów. Jak się wobec tego odnieść do całego oceanu inwestycyjnych porad, które wieńczy wiadomość o rekordzie rzędu 9,5 mln USD (36 mln zł) za znaczek urody paprocha?

Lokalnie można nie odnosić się w ogóle, a przynajmniej nie przesadzać z pilnością, bo rynek pozostaje w odwrocie i niewiele wskazuje, żeby trend miał być niebawem wzrostowy. Jeśli jednak z pozarozumowych przyczyn nie wyrzucaliśmy kopert z krajów, które wydawały się dalsze niż w erze tanich lotów, mamy prawo uruchomić w głowie typową dla takich tematów lawinę spekulacji.

Magnat pocztowy

Ile są warte znaczki, które zalegają na dnie szafy? Przyglądając się bardzo skąpym statystykom z aukcji, prawdopodobnie mało — jak wynika z danych OneBid, platformy do licytowania kolekcjonerskich obiektów, już sama kategoria tych przedmiotów ledwo wysuwa się z cienia numizmatów czy obrazów. W 2018 r. serwis zarejestrował co prawda transakcje ze stosunkowo krzepiącymi przebiciami, ale stawki około 5 tys. zł osiągały wyłącznie całe klasery lub albumy, a nie pojedyncze znaczki. Mając na uwadze fakt, że do ich sprzedaży w domach aukcyjnychdochodzi sporadycznie, statystyka nie odzwierciedla też wymiany zachodzącej bezpośrednio pomiędzy kolekcjonerami — ci natomiast nierzadko przeszacowują wartość swoich zbiorów, mając w pamięci okres minionego ustroju, w którym tego typu towary udawało się sprzedać za dolary.

Niezależnie od mętnej perspektywy zwyżki, rozważając zakup pocztowych znaczków, powinniśmy przyjąć trochę zwyczajów z rynku numizmatów, dlatego że na cenę mają wpływ przede wszystkim rzadkość i stan zachowania, choć w tym przypadku sprowadza się to do braku ubytków w ząbkach, ogólnej świeżości i — najkorzystniej — warstewki kleju na odwrocie. Wymięty, zdarty z koperty znaczek może mieć dotkliwie mniejsze szanse, jednak na dojrzałych, silniej rozpędzonych filatelistycznych rynkach i takie świstki budzą czasem wyrazy entuzjazmu o rozmachu kilku tysięcy dolarów. Co notuje w tej walucie siedmiocyfrowe stawki? Na przykład widok przypisywany narodowej traumie, a więc samolot w poważnych tarapatach.

Kącik spekulantów

Dwupłatowiec z okresu pierwszej wojny świtowej na niebiesko, a elegancka bordiurka na czerwono — ikoną na światowym rynku znaczków jest tzw. Inverted Jenny, czyli przedstawienie z samolotem niekojarzonym z zaawansowaną akrobacją, a lecącym dachem do dołu. Drukarski błąd zauważono w 1918 r. na poczcie w Waszyngtonie, jednak do obiegu trafić mogłoby i tak tylko 100 znaczków, bo pomyłka przypadła na jeden arkusz — obecnie, jak podaje Sotheby’s, pojedynczy dobrze zachowany egzemplarz może mieć cenę powyżej 1 mln USD (3,8 mln zł). Za najgłośniejszy rekord uznaje się natomiast wylicytowany w 2015 r. całkowicie niepozorny papierek z Gujany Brytyjskiej sprzedany za niemal 9,5 mln USD (36 mln zł), co naturalnie pozostawia pytanie, czy taki rachunek może w ogóle nie pogrzebać inwestycyjnego potencjału.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Jak wskazują eksperci, podobne sensacje tylko potwierdzają, jak dramatyczny jest podział rynku znaczków na przepastny segment, który najpewniej zawsze będzie się wiązał z drobnymi wydatkami, i maleńki wycinek złożony z historycznych rzadkości, które będą tylko drożały. Richard Lehmann, filatelista, podsumował to w artykule dla „Forbesa”: kolekcjonerzy, a więc pasjonaci, nabywają 80 proc. znaczków, przeznaczając na to poniżej 5 USD (19 zł), natomiast inwestorzy szukają tych za co najmniej 100 USD (383 zł), a 80 proc. to rynkowy udział ich wydatków. Jak wynika z analiz eksperta, pierwsza grupa kurczy się już na tyle groźnie — co widać zresztą również w Polsce — że aukcyjnym obrotem sterować zaczęły zakupy inwestorskie, tym śmielsze, im szybsze tempo cenowego wzrostu. O ile jednak podczas zagranicznych licytacji sprzedaż znaczków o wartości nawet kilkudziesięciu tysięcy dolarów wygląda na zdrową, nad Wisłą nie przebiega w ogóle, a w całości wystawiane klasery być może kupowane są za cenę niższą niż za pojedynczą rzadkość, jaką zdarza się w nich odnaleźć.

Mimo tego uśpienia, mając taki zbiór z jakiegokolwiek zakątka globu, warto go zachować, dlatego że w rynku pocztowych znaczków nie tylko przegląda się historia różnych wydarzeń, ale to właśnie ona pozwala niekiedy na spekulację. Dobrym przykładem mogą być chociażby typowane przez wspomnianego filatelistę emisje z Meksyku, które pozwalają kolekcjonerom na wyróżnienie całego morza typów — szarpnięcia gospodarcze i zmieniające się rządy skracały serie i zastępowały je nowymi, a powszechne kradzieże znaczków w czasie drogi do adresata wymogły na pocztowych urzędnikach dodatkowe ostemplowania. Obecnie z tego bogactwa rodzajów swoje albumy kompletują meksykańscy imigranci w Stanach Zjednoczonych — im gorzej więc zapowiadać się będą wobec nich humory w Białym Domu, tym skuteczniej tęsknota podnosić będzie ceny za pamiątki po domu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane