ELWIRA OSTROWSKA-GRACZYK
dyrektor Biura Ubezpieczeń Finansowych w PZU
Na firmy z sektora MSP ubezpieczyciele patrzą stereotypowo przez pryzmat większego ryzyka. Jednak w rzeczywistości największym ryzykiem w przypadku takich firm jest to, że łatwo je doprowadzić do upadłości. Zdarza się często, że duże firmy realizujące duże przedsięwzięcia biorą małe firmy jako podwykonawców. Jeżeli inwestor nie zapłaci dużej firmie, to ma ona szansę przetrwać. Dramat zaczyna się, kiedy ktoś nie zapłaci małej
firmie. Mała firma ma przecież mniejsze możliwości, jeżeli chodzi o pozyskanie finansowania, procesy sądowe czy egzekwowanie należności. Ponadto, gdy upadnie duża firma, to z reguły coś jeszcze po niej zostaje, udaje się spłacić jej wcześniejsze zobowiązania. Gdy pada mała firma, to z reguły nie pozostaje już majątek, z którego wierzyciele mogą zaspokoić swoje potrzeby. I dlatego koszt tego ryzyka mniejsze firmy ponoszą w postaci wyższych cen za usługi finansowe, w tym gwarancje. Ale to tylko jeden element. Trzeba natomiast pamiętać, że w przypadkumałych firm ryzyko, że nie wykonają one kontraktu czy jakiegoś zobowiązania, wbrew pozorom nie jest takie duże. Małe firmy to z reguły rodzinne biznesy, które najczęściej stanowią jedyne źródło utrzymania. Dlatego też taka firma ma większą motywację i determinację do wykonania wyznaczonych celów. Właściciele tych firm wiedzą, że aby utrzymać się na konkurencyjnym rynku, muszą mieć dobrych fachowców, prezentować wysoką jakość, bo to świadczy o ocenie firmy, klasie i wpływa na budowanie zaufania w partnerskich relacjach.