Marek Belka jest o krok od fotela prezesa NBP

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 10-06-2010, 00:00

Kandydat na szefa banku centralnego uwiódł wczoraj posłów Komisji Finansów Publicznych.

Lewica dała byłemu premierowi zielone światło. A przynajmniej pomarańczowe

Kandydat na szefa banku centralnego uwiódł wczoraj posłów Komisji Finansów Publicznych.

Marek Belka jest coraz bliżej fotela prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP). Milowym krokiem było wczorajsze posiedzenie Komisji Finansów Publicznych (KFP) w Sejmie. Przekonał posłów Lewicy, by poparli jego kandydaturę. Jeśli klub do jutra nie zmieni zdania, były premier będzie mógł wprowadzić się na Świętokrzyską.

Na łasce lewicy

Posłowie z KFP rekomendowali Sejmowi akceptację kandydatury Marka Belki. Za udzieleniem rekomendacji głosowało 28 posłów —Platforma Obywatelska i Lewica. Przeciw było 11 posłów z Prawa i Sprawiedliwości. PSL nie wzięło udziału w głosowaniu.

— Marek Belka jest bardzo dobrym kandydatem na prezesa banku centralnego, zwłaszcza w tak niepewnych czasach jak obecne. Zdobył poparcie Lewicy w KFP, więc nie powinno być problemu ze zdobyciem większości w Sejmie — twierdzi Krystyna Skowrońska, posłanka PO, wiceprzewodnicząca komisji.

To bowiem Lewica ma klucz do obsadzenia prezesa NBP. Platforma potrzebowała jej głosów, ponieważ PSL zgłasza sprzeciw. Ludowcom nie podoba się, że Marek Belka został wskazany nie przez prezydenta, lecz przez Bronisława Komorowskiego — pełniącego obowiązki głowy państwa.

— Na rynkach finansowych sytuacja jest tak niepewna, że prezes banku centralnego nie powinien być wybierany w pośpiechu, tuż przed wyborami. Gdyby został zgłoszony przez zaprzysiężonego prezydenta, jego pozycja byłaby zdecydowanie silniejsza — tłumaczy Stanisław Żelichowski, szef klubu PSL.

Z tego samego powodu poparcia dla Marka Belki odmawia PiS.

— W NBP nic się takiego nie dzieje, żeby wybierać prezesa na dziesięć dni przed wyborami. Skoro bankowi tak pilnie potrzebny jest prezes, to nie rozumiem, dlaczego Bronisław Komorowski zgłasza go dopiero teraz — mówi Beata Szydło, posłanka PiS, wiceprzewodnicząca KFP.

Prawie poparli

Poparcie Lewicy dla Marka Belki wcale nie jest jednak przesądzone. Liderzy SLD nie uzgodnili jeszcze wspólnego stanowiska.

— Marek Belka został poparty przez posłów Lewicy na KFP. Nie sądzę, by w ciągu następnej doby wydarzyło się coś, przez co nasz klub nie zagłosowałby za przyjęciem tej kandydatury podczas głosowania w Sejmie — powiedziała nam wczoraj Anita Błochowiak, przewodząca Lewicy w KFP.

W tym samym czasie Grzegorz Napieralski, przewodniczący Lewicy, zapewniał, że klub nie podjął jeszcze decyzji.

— Na czwartek zaplanowane są spotkania z Komorowskim i samym Belką, a następnie odbędzie się spotkanie klubu. I wtedy dowiecie się, jaka jest decyzja — mówił dziennikarzom Grzegorz Napieralski.

Głosowanie w Sejmie odbędzie się dziś lub jutro. Analitycy sądzą jednak, że to tylko formalność.

— Realizuje się scenariusz, w którym Marek Belka zostaje prezesem NBP — mówi Marta Petka-Zagajewska, ekonomistka Raiffeisen Banku.

Według niej, zapełnienie wakatu na fotelu prezesa NBP to dobra wiadomość, szczególnie w świetle wątpliwości co do uprawnień obecnego zastępcy i niepewnego otoczenia rynkowego.

Test zaliczony

Sam Marek Belka na przesłuchaniu przez posłów KFP nie zaskoczył. Stwierdził m.in., że elastyczna linia kredytowa (FCL) jest potrzebna, że będzie dbał o niezależność banku centralnego, że nie wyobraża sobie braku współpracy między NBP a rządem. Przekonywał, że jest zwolennikiem wejścia Polski do strefy euro, jednak uważa, że prezes NBP nie powinien się licytować o "datę i godzinę" akcesji — nastąpi to wtedy, gdy będą ku temu odpowiednie okoliczności, gdy gospodarka będzie gotowa.

Te odpowiedzi lewicowego ekonomisty przekonały nawet posłów PiS.

— Marek Belka zrobił niezłe wrażenie, był rzeczowy. Podobało mi się, że podkreślał potrzebę niezależności prezesa NBP — mówi Beata Szydło.

Wśród analityków poruszenia nie ma — usłyszeli to, czego się spodziewali.

— Wypowiedzi nie budzą kontrowersji, bo to nie czas na kontrowersje. O tym, jaka jest rzeczywista wizja polityki ministra finansów, premiera czy prezesa banku centralnego, świadczą konkretne działania, a nie zapowiedzi. Przekonaliśmy się o tym, szufladkując kandydatów na członków RPP na gołębich i jastrzębich. Gdy już nimi zostali, okazało się, że przewidywania się nie sprawdziły — zaznacza Marta Petka-Zagajewska.

Marek Belka:

Dotychczasowa polityka pieniężna prowadzona przez Narodowy Bank Polski była właściwa. Rewolucji nie potrzeba.

Pytanie o strefę euro jest na poły teoretyczne, bo Polska nie spełnia wielu kryteriów i minie jakiś czas, zanim zacznie je spełniać.

Minister finansów nigdy nie powinien planować zysku z NBP, tylko powinien traktować to jak mannę z nieba.

Politycy o Marku Belce

Beata Szydło Prawo i Sprawiedliwość:

Nie mamy większych zastrzeżeń do osoby Marka Belki. Ma uznanie środowisk ekonomicznych, nieźle wypadł przed Komisją Finansów Publicznych.

Krystyna Skowrońska Platforma Obywatelska:

Marek Belka jest bardzo dobrym kandydatem na prezesa banku centralnego, zwłaszcza w tak niepewnych czasach jak obecne.

Stanisław Żelichowski Polskie Stronnictwo Ludowe:

Współpracowałem z Markiem Belką w rządzie Leszka Millera. Był politykiem skutecznym, rzutkim, potrafił podejmować decyzje, dlatego jest dobrym kandydatem.

Anita Błochowiak Sojusz Lewicy Demokratycznej:

Znam poglądy profesora Marka Belki na politykę pieniężną i gospodarkę. Wiem, że to odpowiedni kandydat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu