Mariaż Vistuli z Bytomiem jest dozwolony

Firmy odzieżowe połączą się jeszcze w tym roku, jeśli uzyskają zgodę akcjonariuszy. Na razie zgodzili się urzędnicy.

Prawie rok — tyle Vistula i Bytom, krajowe tuzy mody męskiej, czekały na zgodę na połączenie. W piątek wydał ją urząd antymonopolowy, o czym obie spółki poinformowały w komunikatach.

Razem, ale osobno:
Zobacz więcej

Razem, ale osobno:

Vistula i Bytom mają, zgodnie z wcześniejszą koncepcją, pozostać osobnymi markami pod względem produktowym, sprzedażowym itd. Synergi i oszczędności będziemy szukać natomiast m.in. na poziomie zakupów produktów i usług – mówi Grzegorz Pilch, prezes Vistuli. Fot. Marek Wiśniewski

— Ostro przystępujemy do pracy. Chcemy szybko dostać zatwierdzenie z Komisji Nadzoru Finansowego, celujemy w walne na koniec września lub początek października — mówi Grzegorz Pilch, prezes Vistuli.

Do formalnego połączenia mogłoby dojść jeszcze w tym roku, jeśli akcjonariusze się zgodzą. Dotychczas raczej niechętnie wypowiadali się publicznie na temat fuzji. Popierał ją Jerzy Mazgaj, akcjonariusz Vistuli, optymistyczne „jesteśmy zainteresowani, jeśli warunki będą fair” — wyrażał też Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI, również akcjonariusza Vistuli.

Parytet wymiany akcji w ramach połączenia został ustalony — każda akcja Bytomia ma zostać wymieniona na 0,72 akcji Vistuli. Michał Wójcik, prezes Bytomia, uważa jednak, że warto pomyśleć o nowym parytecie.

— Mamy argumenty w postaci wyższej dynamiki marży i przychodów. Temat zmiany parytetu w związku z wynikami już kiedyś podniosła Vistula [i doprowadziła do jego zmniejszenia z 0,82 — red.]. Decyzja należy oczywiście do akcjonariuszy, a nadrzędnym celem jest dojście fuzji do skutku — zaznacza Michał Wójcik.

Vistula i Bytom mają, zgodnie z wcześniejszą koncepcją, pozostać osobnymi markami pod względem produktowym, sprzedażowym itd.

— Synergii i oszczędności będziemy szukać m.in. na poziomie zakupów produktów i usług — mówi Grzegorz Pilch.

Po pierwszym półroczu przychody z segmentu odzieżowego Vistuli, do której oprócz głównej marki należą Wólczanka, Lambert, Deni Cler oraz jubilerski W. Kruk, wyniosły 201,9 mln zł (a łączne 353,7 mln zł), co oznaczało wzrost o 12,7 proc. rok do roku. Sprzedaż Bytomia wyniosła w tym okresie 95 mln zł, czyli o 12,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Tylko w czerwcu jednak Bytom miał sprzedaż o 23,3 proc. wyższą, a Vistula — o 8,6 proc. Sieć Vistuli liczy ponad 410 sklepów (w tym 115 marki W. Kruk), a Bytomia — 117. Kolejni w tym segmencie mody męskiej mają po kilkadziesiąt salonów. To jeden z powodów długotrwałego postępowania przez UOKiK, które trwało aż 12 miesięcy.

Urząd podaje, że zbadał sytuację 27 konkurentów obu spółek, m.in. pod względem wartości przychodów ze sprzedaży w sklepach i online oraz liczby i lokalizacji sklepów. Pytał ich także o opinię na temat koncentracji oraz jej skutków i ostatecznie uznał, że transakcja nie doprowadzi do ograniczenia konkurencji.

— Braliśmy taki scenariusz pod uwagę. Na pewno do tak silnego lidera należy się odnosić z dużym szacunkiem — prawdopodobnie wszyscy pozostali gracze, posiadający mniejsze sieci sprzedaży w tym segmencie odzieży, nie będą tak duzi, jak Vistula połączona z Bytomiem. Dla nas to dodatkowa motywacja, żeby konsekwentnie budować markę premium, odróżniając się, bo Vistula z Bytomiem stały się markami popularnymi. Razem zyskają kilka dodatkowych przewag, chociażby w negocjacjach z centrami handlowymi — komentuje Tomasz Ciąpała, prezes Lancerto, które ma 45 sklepów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Handel / Mariaż Vistuli z Bytomiem jest dozwolony