Czytasz dzięki

mBank zostaje przy Commerzbanku

opublikowano: 11-05-2020, 22:00

Główny akcjonariusz wycofał się ze sprzedaży polskiej spółki, bo w czasie epidemii trudno o dobrą cenę.

Jurek Owsiak i Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy mogą odetchnąć — widmo przejęcia mBanku przez Pekao oddaliło się. Commerzbank ogłosił wczoraj, że nie sprzeda jednak swojego banku w Polsce (kontroluje blisko 70 proc. akcjonariatu). Decyzja w gruncie rzeczy nie jest zaskakująca, ponieważ od lutego proces zbycia mBanku utknął w martwym punkcie ze względu na brak satysfakcjonujących ofert zainteresowanych. Dokładniej — zainteresowanego, gdyż przy stole negocjacji w finalnej fazie zostało tylko Pekao.

Proces sprzedaży w ogóle zaczął się pod złą gwiazdą. Informacja o planach Commerzbanku została upubliczniona na skutek przecieku do mediów, zanim kierownictwo powiadomiło akcjonariuszy i samego zainteresowanego, czyli mBank. Początkowo wydawało się, że sprzedaż pójdzie gładko, gdyż na licytację został wystawiony jeden z najlepszych banków w Polsce, nowoczesny, z bardzo mocną marką i silną bazą klientowską. Ma on tylko jeden feler — pokaźny portfel kredytów frankowych. Właściciel, wzorem GE Capital i Raiffeisena, gotów był wydzielić walutowe hipoteki i wziąć je na własną książkę. To jednak nie pomogło. Oferentów było niewielu, można ich było policzyć na palcach jednej ręki. Silnym kandydatem do przejęcia mBanku wydawał się Erste Bank, od dawna zainteresowany polskim rynkiem. Dużym zaskoczeniem było oświadczenie austriackiej grupy, że rezygnuje z negocjacji, nie widząc wystarczających synergii po przejęciu spółki córki Commerzbanku. Na liście oferentów zostało tylko Pekao oraz dwa amerykańskie fundusze private equity.

W lutym, podczas prezentacji wyników za IV kw., zarząd Commerzbanku zapowiedział, że podtrzymuje plan sprzedaży mBanku, ale nie za wszelka cenę. Dał wyraźnie do zrozumienia, że oferta Pekao, gdyż tylko ona była na poważnie brana pod uwagę, nie jest satysfakcjonująca. Na początku marca napisaliśmy w „Pulsie Biznesu”, że sprzedaż mBanku prawdopodobnie nie dojdzie do skutku, gdyż Niemcy nie chcą zaakceptować ceny Pekao, a polski oferent wyżej licytować nie zamierza, m.in. ze względu na obawy zarządu, że przepłaci.

Był to również okres, kiedy coraz realniejsze stawało się widmo epidemii koronawirusa w Europie. To właśnie jest właśnie jedną z głównych przyczyn, dla których Commerzbank rezygnuje z transakcji. Zarząd stwierdził, że w obecnych warunkach sprzedaż nie wydaje się możliwa do przeprowadzenia na rozsądnych warunkach. Od początku roku kursu mBanku spadł o 50 proc., zmniejszając wartość akcji Commerzbanku do 1,2 mld EUR. Niemiecki właściciel nie podaje, czy definitywnie odstąpił od transakcji, czy tylko ją zawiesił na czas kryzysu. Jego problem polega na tym, że on już pieniądze ze sprzedaży mBanku wydał. 2 mld EUR, jakich się spodziewał, przeznaczył na pokrycie kosztów restrukturyzacji grupy — zwolnienia, cięcia sieci — oraz inwestycje w IT. Skąd weźmie fundusze na ich pokrycie — nie wiadomo.

Kilka dni temu Bloomberg informował, że Commerzbank wynajął firmę McKinsey do przejrzenia struktury kosztowej grupy. Commerzbank jest jednym z najgorzej radzących sobie po kryzysie 2008 r. europejskich banków. Od szczytu w 2008 r. jego kurs spadł o 99 proc. Bank nie przetrwałby kryzysu bez pomocy publicznej. Państwo wciąż ma 15 proc. akcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane