Megaprzejęcie pod znakiem zapytania

Mamy 40 proc. akcji i po 21 zł ich nie sprzedamy — twierdzą akcjonariusze Sygnity. Czy Asseco zapłaci więcej?

W lutym Asseco Poland zaskoczyło rynek próbą wrogiego przejęcia Sygnity. W wezwaniu płaci za konkurenta 21 zł za akcję.

Jak wynika z ustaleń „Pulsu Biznesu”, może to być za mało, by przejąć kontrolę nad warszawskim integratorem. Grupa inwestorów, która deklaruje, że nie odpowie na wezwanie Asseco po tej cenie, jest wystarczająco duża, by zablokować transakcję.

— Jesteśmy w kontakcie z częścią akcjonariuszy Sygnity. Według moich informacji, inwestorzy, którzy dysponują 40 proc. akcji spółki, nie odpowiedzą na wezwanie po cenie zaproponowanej przez Asseco Poland.

Wezwanie po cenie 21 zł za akcję nie ma szans na powodzenie — mówi Ryszard Wojnowski, inwestor giełdowy i członek rady nadzorczej Sygnity.

Podwyżki nie będzie

Jeśli akcjonariusze, którzy posiadają powyżej 40 proc. akcji Sygnity, nie odpowiedzą na wezwanie, to przejmującemu nie uda się osiągnąć celu — kupienia co najmniej 66,9 proc. akcji.

— Żeby transakcja doszła do skutku, z naszego punktu widzenia muszą zostać spełnione dwa warunki: inwestorzy muszą zapisać się na co najmniej 66,9 proc. akcji i zgodę na transakcję musi wyrazić Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów — mówi Katarzyna Drewnowska, rzecznik Asseco Poland.

Nie oznacza to, że rzeszowski gigant nie może skupić mniejszej liczby akcji. W wezwaniu jest furtka, która to umożliwia, ale nie wiadomo, czy Asseco z niej skorzysta.

Gigant mógłby skupić mniej niż 66,9 proc. akcji, ale realnie oceniając, w grę wchodzi tylko pakiet kontrolny. W przypadku Sygnity nie jest nim 50 proc. plus jedna akcja, ale 51 proc.

Zgodnie bowiem ze statutem spółki udziałowiec, który ma poniżej 51 proc. akcji, może na walnym skutecznie głosować zaledwie z 20 proc. akcji. Reszta jego głosów jest uznana za nieważną.

Znajomi z Apatora…

Ryszard Wojnowski posiada ponad 3 proc. akcji Sygnity. Jednak takie samo podejście do propozycji Asseco Poland ma także grupa prywatnych inwestorów giełdowych, która (wraz z innym członkiem rady Grzegorzem Szymańskim, kontrolującym poprzez fundusze, w których zarządza około 4 proc. Sygnity) ma łącznie ponad 15 proc. akcji warszawskiej spółki. Poznali się podczas inwestycji w Apatora, który wówczas był w słabej sytuacji, a od tego czasu jego akcje zdrożały kilkadziesiąt razy.

Dwa lata temu ponownie się spotkali — tym razem w pogrążonym w kryzysie Sygnity. — Oni także nie zamierzają odpowiadać na wezwanie Asseco po cenie 21 zł za akcję — twierdzi Ryszard Wojnowski. Czy Asseco otworzy portfel szerzej? — Zgodnie ze wcześniejszymi deklaracjami nie mamy zamiaru podnosić ceny w wezwaniu — podkreśla Katarzyna Drewnowska.

…razem z funduszami

Do koalicji, która nie jest zainteresowana oddawaniem Sygnity tak tanio, przyłączyli się inni akcjonariusze. Na wezwanie nie odpowieTomasz Sielicki, wiceprzewodniczący nadzoru i jej wieloletni prezes (ma ponad 2,5 proc. akcji). Razem z akcjami posiadanymi przez wspomnianą wcześniej grupę inwestorów daje około 18 proc. udziałów Sygnity.

Reszta akcji, która jest potrzebna do zablokowania transakcji, jest w rękach inwestorów instytucjonalnych. Po 21 zł za akcję walorów Sygnity nie sprzeda Legg Mason (ponad 12 proc.) i TFI Allianz, który wedle deklaracji prezesa posiada „istotnie ponad 5 proc. akcji Sygnity”.

— Cena 21 zł za akcję jest dla nas niesatysfakcjonująca i nie mamy zamiaru odpowiedzieć na wezwanie. Nie chcę podawać ceny, która by nas zainteresowała. Powiem tylko, że powinna ona być istotnie wyższa, i to kupujący powinien zastanowić się nad tym, jaką premię zaproponować akcjonariuszom — mówi Jarosław Skorulski, prezes TFI Allianz. Podobnie uważa AXA TFI, które ma ponad 4 proc.

— Zaproponowana cena jest nieatrakcyjna, bo na giełdzie akcje Sygnity wyceniane są wyżej. Wydaje się, że rynek pozytywnie ocenia możliwość realizacji planów zarządu, w związku z tym akcje mogą być warte więcej — tłumaczy Adam Drozdowski, dyrektor ds. strategii w AXA TFI.

Ze względu na mały pakiet akcji nie chce podawać ceny, która skłoniłaby fundusz do sprzedaży. Chętniej mówią o tym inwestorzy indywidualni. Ryszard Wojnowski wycenia akcje Sygnity nawet trzy razy drożej niż cena zaproponowana przez Asseco.

Twierdzi, że w spółce zakończyła się restrukturyzacja i za dwa lata może być dobrym, rentownym biznesem, który będzie wyceniany 60-70 zł za akcję. Nie oczekuje jednak od rzeszowskiej spółki takiej ceny.

— Zastanowię się nad sprzedażą, jeśli zaproponowana cena będzie wynosić co najmniej 35 zł za akcję — mówi Ryszard Wojnowski. Nieco niższe wymagania ma Grzegorz Szymański.

— Przy cenie co najmniej 30 zł za akcję mógłbym rozważyć sprzedaż — mówi Grzegorz Szymański.

OKIEM ANALITYKA

Cena niska, ale fundusze mogą się skusić

PAWEŁ PUCHALSKI

szef działu analiz DM BZ WBK

Zaproponowaną w wezwaniu cenę, 21 zł, oceniam jako zbyt niską, ale nie oznacza to, że do transakcji nie dojdzie. Należy pamiętać, że część funduszy ma zarówno akcje Asseco, jak i Sygnity, i z czysto portfelowego punktu widzenia mogą zdecydować się odpowiedzieć na wezwanie.

Jednak z drugiej strony powodzenie wezwania zdecydowanie nie jest przesądzone — Sygnity nie jest narażone na wiele rodzajów ryzyka, które stoją przed Asseco, w związku z czym preferencja dywersyfikacji ryzyka sugeruje nieodpowiadanie na wezwanie. Zakup przez Asseco pakietu akcji Sygnity, które nie dałoby kontroli nad spółką, oceniam jako bardzo nieefektywny sposób wykorzystania gotówki.

Konferencje pb.pl

Więcej na temat skutecznego przeprowadzania transakcji M&A dowiesz się podczas bezpłatnej konferencji „Fuzje i przejęcia” 28 marca w Warszawie. Szczegóły: konferencje.pb.pl, tel.: 22 250 29 31.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu