MF ma zakusy na srebra rodowe

opublikowano: 07-04-2021, 20:00

Fundacje rodzinne nie będą neutralne podatkowo. Grozi im np. podwójne opodatkowanie CIT-em. Beneficjenci zapłacą daninę w wysokości nawet 46,9 proc. - alarmują eksperci

Gdy niedawno ministerstwa rozwoju oraz finansów opublikowały długo wyczekiwany projekt ustawy o fundacjach rodzinnych, pierwsze oceny i komentarze były pozytywne. Chwalono sam fakt stworzenia projektu, brak opodatkowania wniesienia majątku firmy do fundacji, brak podatku od spadków i darowizn dla najbliższej rodziny. Gdy prawnicy dokładnie przeanalizowali jego szczegóły, okazuje się, że tak różowo już niestety nie jest.

Natura fiskusa
Natura fiskusa
Jan Sarnowski, wiceminister finansów, jest autorem pomysłów na opodatkowanie fundacji rodzinnej. Na razie górę bierze chęć wyciśnięcia z nich możliwie dużych pieniędzy na rzecz budżetu państwa.

A miało być tak pięknie

Prace nad ostatecznym kształtem projektu ustawy o fundacjach rodzinnych trwały kilka lat. Środowisko firm rodzinnych, których liczbę obecnie szacuje się na ok. 830 tys., z nadzieją oczekiwało na ich finał. Chodzi o to, aby przepisy zachęciły je do tworzenia fundacji, chroniących dla przyszłych pokoleń majątek rodzinny przed podziałem i rozsprzedaniem oraz pozwalających na jego akumulację i pomnażanie, zgodnie z wolą fundatora (właściciela firmy - nestora rodu). W czasie prac nad projektem przedstawiciele środowiska podkreślali, że kluczem do sukcesu będą rozwiązania neutralne podatkowo. Obawiano się czy fiskus nie wykorzysta okazji do dodatkowego obciążenia majątków fundacji i świadczeń dla beneficjentów (członkowie rodziny, osoby spoza rodziny, organizacje pożytku publicznego).

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że pierwotny, przyjazny podatkowo projekt resortu rozwoju został istotnie zmieniony przez resort finansów w kierunku dokręcenia fiskalnej śruby. Eksperci uważają, że w obecnym kształcie może zniechęcić do zakładania fundacji rodzinnych.

Paweł Tomczykowski, partner zarządzający kancelarią Ożóg Tomczykowski, podkreśla, że głównym aktywem fundacji będą akcje lub udziały w spółkach, które wniosą fundatorzy. Fundacje będą quasi holdingami rodzinnymi: na dole spółka córka prowadząca działalność gospodarczą, a wyżej spółka matka pełniąca rolę stratega i nadzorcy.

- W rozwiązaniu zaproponowanym przez Ministerstwo Finansów dostrzegamy radykalne przyśpieszenie podwójnego opodatkowania dochodów z majątku rodzinnego. Fundacja rodzinna pozbawiona ma być prawa do tzw. zwolnienia dywidendowego, z którego korzystają spółki kapitałowe w relacji spółka matka - spółka córka, jeśli matka posiada co najmniej 10 proc. udziałów lub akcji w córce przez przynajmniej dwa lata. Do podwójnego opodatkowania rodzinnego biznesu dojdzie zanim pieniądze trafią do beneficjentów – już na etapie dystrybucji do fundacji – mówi Paweł Tomczykowski.

Dyskryminacja konkubentów

Paweł Tomczykowski dodaje, że przepisy dyskryminują beneficjentów nie spokrewnionych z fundatorami, a np. żyjącymi z nimi w nieformalnych związkach (konkubinacie).

- W takich sytuacjach de facto będzie występowało potrójne opodatkowanie rodzinnego dochodu. Najpierw spółka rodzinna zapłaci 19 proc. CIT, potem fundacja 19 proc. CIT od otrzymanej dywidendy a na koniec beneficjent 19 proc. podatku od spadków i darowizn. Efektywna stawka opodatkowania wyniesie niemal 50 proc. - wyjaśnia Paweł Tomczykowski.

Tę kumulację fiskalizmu potwierdza Tomasz Budziak, wiceprezes Stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych.

- Dojdzie do dyskryminacyjnego opodatkowania. Przedsiębiorcy, którzy wniosą majątek firmy rodzinnej do fundacji, z liniowej 19-procentowej stawki PIT wpadną do podwójnego opodatkowania CIT – najpierw 19 proc. od dochodów z działalności gospodarczej, a drugi raz 19 proc. od dochodów kapitałowych. Ponadto fundacja nie będzie mogła korzystać z 9-procentowego CIT dla małych podatników. Zamiast więc obecnej stawki 19-procentowego PIT efektywny podatek dla beneficjentów wynosiłby 34,4 proc., a w przypadku dalekiego krewnego lub osoby niespokrewnionej byłby wysokości 46,9 proc. - twierdzi Tomasz Budziak.

Ostrzega, że jeśli rząd nie zmieni projektu, to obciążenia fiskalne i regulacyjne zniechęcą do tworzenia fundacji rodzinnych w Polsce.

Paweł Tomczykowski jako wzór wskazuje rozwiązania na Zachodzie.

- W Holandii jeżeli fundacja nie prowadzi działalności gospodarczej, to w ogóle nie podlega opodatkowaniu (red.: polski projekt zakazuje fundacjom prowadzenia działalności gospodarczej). W krajach takich jak Austria, Liechtenstein czy Malta fundacje są bardziej preferencyjnie traktowane niż planuje polski fiskus. Przykre, że powołując się na zachodnie rozwiązania i anonsując chęć stworzenia dogodnych warunków podatkowych dla fundacji rodzinnych, Ministerstwo Finansów chce zmaksymalizować korzyści fiskalne – dodaje Paweł Tomczykowski.

Na niejasność regulacji projektu i inne zagrożenia wskazuje Łukasz Michnik, partner w zespole podatkowym EY Polska.

- Z jednej strony projekt ustawy wprost zakazuje fundacji prowadzenia działalności gospodarczej, a z drugiej strony mówi o prowadzeniu ewidencji przychodów z rzeczy, praw majątkowych, środków pieniężnych, a także kosztach ich uzyskania. Pojawia się pytanie, jakie aktywa mogą być wniesione do fundacji, oraz w którym miejscu kończy się dochód pasywny z nich, a w którym zaczyna się zakazana działalność gospodarcza? Dla przykładu, czy przedmiotem wkładu mogą być np. udziały w spółce generującej dochody z najmu komercyjnego, czy też może nim być sam przedmiot najmu czyli np. biurowiec czy centrum handlowe? Pytań do tego projektu jest wiele – mówi Łukasz Michnik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane