Gospodarka nie jest jeszcze
gotowa do zmniejszania
długu — uznali ekonomiści
Międzynarodowego
Funduszu Walutowego.
Polska nie powinna spieszyć się z obniżaniem deficytu finansów publicznych — radzą na zakończenie misji w naszym kraju ekonomiści Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Ich zdaniem, najlepiej byłoby, gdyby rząd zbił deficyt do 3 proc. PKB (z około 7 w 2009 r.) w 2013 albo nawet 2014 r.
— Szybsza ścieżka ograniczania potrzeb pożyczkowych byłaby zbyt dotkliwa dla gospodarki. Wzrost gospodarczy jest jeszcze zbyt słaby — przekonuje Paul Thomsen, szef misji MFW w Polsce.
Niech dług rośnie
To zupełnie odmienna rekomendacja od tej, którą rząd otrzymał od Komisji Europejskiej (KE). Kilka miesięcy temu Bruksela apelowała do polskich władz, by zeszły z deficytem do 3 proc. PKB w 2012 r. Rząd odpowiedział, że zamierza iść właśnie tą ścieżką, zastrzegając sobie możliwość rocznego poślizgu, gdyby światowej gospodarce wiodło się gorzej od oczekiwań.
— Około dwóch lat temu MFW złagodził podejście do polityki fiskalnej. Od tego czasu zwykle wydaje bardziej liberalne rekomendacje niż KE, tymczasem władze unijne są konsekwentnie orędownikiem niskich deficytów. Jednak ograniczenie deficytu do 3 proc. w 2012 r. jest niemal niemożliwe, więc i tak sprawdzi się scenariusz MFW — uważa Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.
Według założeń MFW, czeka nas więc dalsze narastanie długu publicznego. W 2010 r. deficyt ma wynieść 7,5 proc. PKB, w 2011 r. — nieco poniżej 7 proc., a w 2012 r. — nieco poniżej 6 proc. W 2014 r. nasz dług publiczny (według międzynarodowej metodologii) wzrośnie więc do 62 proc. PKB (wobec około 50 proc. w 2009 r.).
Ceny pod kontrolą
Wszystko to ma się odbywać w czasie, gdy gospodarka dość szybko wychodzić będzie na prostą. Ekonomiści MFW podnieśli wczoraj prognozę PKB dla Polski. W 2010 r. ma rosnąć w tempie 2,75 proc., a w 2011 r. — 3,25 proc. W październiku Fundusz zapowiadał na 2010 r. 2,2 proc.
— Polska lepiej od innych krajów regionu poradziła sobie z kryzysem i oczekujemy stopniowej poprawy koniunktury w kolejnych latach — tłumaczy Paul Thomsen.
MFW przekonuje też — ponownie w swoim stylu — że w Polsce nie ma zagrożenia związanego z inflacją. Dlatego radzi polskim władzom monetarnym utrzymywanie łagodnej polityki pieniężnej, czyli zostawienie stóp procentowych na niskim poziomie (główna stopa NBP wynosi 3,5 proc.).
— Rynek spodziewa się podwyżek stóp pod koniec 2010 r. W naszym scenariuszu nie widzimy jednak nasilenia presji inflacyjnej. Nie ma więc potrzeby zacieśniania polityki monetarnej — twierdzi Paul Thomsen.