Firma Aquarena może mieć problemy z realizacją parku wodnego w Olsztynie. Zdaniem władz miasta, spółka straciła wiarygodność jako inwestor.
Władze Olsztyna zażądały rozwiązania spółki Aquarena, która ma zbudować park wodny w tym mieście. Jednak wniosek został odrzucony przez pozostałych udziałowców. Gmina ma w spółce 21 proc. udziałów, które uzyskała za wniesione grunty. Pozostali właściciele Aquareny to spółka As-Dom (67 proc.) i fińska spółka Arktes Oy (12 proc.).
Koszt budowy aquaparku sięga około 90 mln zł.
Jednak żaden z polskich banków nie podjął się sfinansować budowy. Udziałowcy postanowili więc skorzystać z pośrednika. Piotr Grzymowicz, wiceprezdent Olsztyna, uważa, że pośrednicy są mało wiarygodni i zbyt drodzy. Obawia się także, że operacje finansowe mogą doprowadzić do utraty działki wniesionej do spółki przez miasto.
— Aquarena przekazała już na konto spółki Abechal z Bejrutu 27,6 tys. USD (110 tys. zł) za znalezienie instytucji, która sfinansuje przedsięwzięcie. Pieniądze miały być na koncie 9 listopada, ale do tej pory jeszcze się nie pojawiły —mówi Piotr Grzymowicz.
Według przedstawicieli Aquareny, umowa z kredytodawcą będzie podpisana do końca listopada.
Oficjalnie Abechal miał za pośrednictwo dostać 2 proc. całej kwoty. Piotr Grzymowicz twierdzi jednak, że od udziałowców Aquareny uzyskał informacje, iż wzrośnie on o dodatkowe 4 proc., które mają dostać inni pośrednicy.
Abechal jest drugim pośrednikiem, który załatwia taki kredyt spółce. Początkowo miała to robić spółka Redsford Holding z Bejrutu. Kredyt miał pochodzić z banku z Dominikany.
— Ten partner wycofał się z powodu postawy gminy — uważa Roman Suchta, prezes As-Dom.
Jego zdaniem, do podpisania umowy zabrakło pozwolenia na budowę.
— Nie możemy wydać takiej zgody, kiedy nie ma źródła finansowania. Stracilibyśmy możliwość wycofania się z tej inwestycji — odpiera zarzut Piotr Grzymowicz.
Według podpisanej umowy miasta z Aquareną, spółka musi rozpocząć budowę do końca 2003 r. Jeżeli tego nie zrobi, miasto może wycofać się z projektu.
— Jeżeli miasto nie wyda zgody na budowę, będziemy zmuszeni złożyć skargę w sądzie. Władze Olsztyna nie mogą działać na szkodę spółki — mówi Roman Suchta.
Dodatkowym problemem na drodze do rozpoczęcia inwestycji okazała się potrzeba wykupienia dodatkowych gruntów od prywatnych właścicieli, ponieważ bez nich nie da się wybudować dojazdu do przyszłej pływalni. Zarząd spółki uważa, że taką operację musi zrobić miasto. Według Piotra Grzymowicza nie jest to możliwe, ponieważ Olsztyna na to nie stać.