Sąd Rejonowy w Katowicach rozpatrzy dzisiaj dwa wnioski o ogłoszenie upadłości Miastoprojektu Katowice. Wkrótce kulisami doprowadzenia spółki projektowo-budowlanej do bankructwa zajmie się prokuratura.
Wnioski w sprawie upadłości Miastoprojektu, znanej śląskiej spółki projektowo-budowlanej, złożyły pod koniec ubiegłego roku krakowska agencja obrotu wierzytelnościami Polfin i Syndykat Finansowo-Prawny z Katowic.
Krzysztof Juzala, prezes Miastoprojektu, nie chciał z nami rozmawiać o zasadności wniosków. Wszystko wskazuje jednak na to, że sąd ogłosi upadłość firmy. Dotarliśmy do dokumentu, jaki Krzysztof Juzala złożył do akt upadłościowych. Szef Miastoprojektu przyznaje w nim, że zobowiązania spółki, wynoszące bez odsetek 5,5 mln zł, nie mają pokrycia w majątku firmy. Konkluzja tego dokumentu brzmi: „skoro spółka w sposób trwały zaprzestała płacenia długów, a ponadto jej majątek nie wystarcza na ich zaspokojenie — wniosek o ogłoszenie upadłości jest zasadny”.
Pozostaje pytanie: dlaczego Miastoprojekt, który jeszcze w 2001 r. (w ramach konsorcjum Invest-Sil) chciał wydać prawie 100 mln zł na budowę na Śląsku sieci parkingów podziemnych, obecnie jest bankrutem? Wierzyciele i byli pracownicy firmy nie mają wątpliwości — odpowiadają za to udziałowcy firmy, znani śląscy przedsiębiorcy budowlani: Jan Badura i Mieczysław Bywalec.
Jak pisaliśmy w styczniu —główne wątpliwości dotyczą sposobu przejęcia przez nich najcenniejszego składnika majątku Miastoprojektu — działki z biurowcem, położonej w centrum Katowic. Tego m.in. dotyczą zawiadomienia, jakie pod koniec 2002 r. w katowickiej prokuraturze złożyli wierzyciele Miastoprojektu — firmy Spen-Pio i Thermo.
Jednak jak się okazuje, do dziś organa ścigania nie wykonały żadnej merytorycznej pracy. Dwie prokuratury rejonowe — Katowice Zachód i Katowice Centrum-Wschód — spierają się, która z nich powinna zająć się tą sprawą. Ich spór rozstrzygnie katowicka prokuratura okręgowa.
Bardzo możliwe, że organy ścigania będą miały więcej pracy. Swój wniosek do prokuratury zamierza złożyć także krakowska firma Polfin.
— Władze Miastoprojektu dopuściły się przestępstwa z art. 300 k.k., polegającego na udaremnianiu zaspokojenia wierzycieli. Wiele wskazuje na to, że pieniądze ze sprzedaży nieruchomości w ogóle nie wpłynęły do spółki — mówi Witold Migoń, prezes Polfinu.
Nie udało nam się dotrzeć do Mieczysława Bywalca i Jana Badury. W styczniu pierwszy z nich zapewniał o swojej niewinności, a problemy firmy tłumaczył kryzysem na rynku budowlanym.