Michał Sołowow posprząta świat

Miliarder wykłada miliony na spółkę, która z pomocą pary wodnej rozprawia się ze stertami miejskich śmieci

Susz zielonej herbaty — do tego porównywany jest efekt pracy Rotosterila, systemu maszyn przetwarzających odpady, zaprojektowanych przez inżynierów z Bioelektra Group. A ten zadziwia specjalistów z całego świata. Rozpalił też wyobraźnię Michała Sołowowa na tyle, że miliarder zainwestował w spółkę dziesiątki milionów złotych. Warszawska firma, mając wsparcie jednego z najbogatszych Polaków, celuje wysoko.

NA START:
Zobacz więcej

NA START:

Michał Sołowow starannie dobiera cele inwestycyjne. O tym najnowszym mówi jako o „być może najciekawszym wyścigu życia”, w którym — wraz z Jarosławem Drozdem, prezesem Bioelektra Group — zamierza walczyć o główną wygraną. Marek Wiśniewski

— Nie widzimy horyzontu, który nas ogranicza. To jest polska myśl, polskie maszyny, polski kapitał, które mają pracować na całym świecie. Bo śmieci są wszędzie — zaznacza Jarosław Drozd, prezes i udziałowiec Bioelektry.

Pod koniec zeszłego roku Bioelektra zapowiedziała międzynarodową ofensywę w mariażu z zagranicznym funduszem inwestycyjnym. Plany podtrzymała, zmienił się partner.

Wyścig życia

Według informacji „PB”, Michał Sołowow poprzez spółkę Ustra objął około 45 proc. akcji Bioelektry i zobowiązał się do wielomilionowych inwestycji. Dość powiedzieć, że to m.in. pod wpływem negocjacji z miliarderem Bioelektra zerwała rozmowy z jednym z europejskich funduszy inwestycyjnych, kuszących ją zastrzykiem 100 mln EUR za 49 proc. akcji.

— Zanieczyszczenie środowiska naturalnego, rosnąca ilość odpadów, emisja gazów cieplarnianych stanowią aktualny problem współczesnego świata i trwa swoista walka z czasem, by zdążyć uchronić to, co najcenniejsze. Dla mnie to może być najciekawszy wyścig życia. Jestem przekonany, że technologia Rotosteril jest właściwą odpowiedzią na te wyzwania, a jednocześnie niekończącą się perspektywą biznesową. Wierzę w jej światowy potencjał rozwoju, dlatego zamierzam aktywnie włączyć się w kreowanie i realizację strategii spółki — podkreśla Michał Sołowow.

— W przypadku tej inwestycji Michała Sołowowa to nie jest jedynie chłodna kalkulacja finansowa. To też szczera fascynacja samą technologią i jej skalowalnością — ocenia Jarosław Drozd.

Klawe patenty

O Bioelektrze zrobiło się głośno w zeszłym roku, gdy spółka potwierdziła, że po niemal 10 latach badań i rozwoju jej technologia sortowania i przetwarzania odpadów komunalnych jest w pełni gotowa na komercyjne wdrożenia. Spółka w 2012 r. otworzyła własny zakład przetwarzania odpadów na Warmii, gdzie trafiają m.in. śmieci z Warszawy. Szczegóły techniczne związane z Rotosterilem okryte są tajemnicą. Spółka nie oferuje jak dotychczas swoich urządzeń dla zewnętrznych dostawców.

— Nie zgłosiliśmy też na razie żadnych wniosków patentowych, nie chcemy przesadnie odkrywać własnych rozwiązań — zaznacza szef Bioelektry. Co wiadomo? Na pewno to, że Rotosteril bazuje na technologii znanej już od XIX w., czyli na autoklawowaniu, procesie sterylizacji prowadzonej pod wpływem gorącej pary wodnej zgromadzonej w specjalnym zbiorniku. Z tą różnicą, że nowa perełka w portfelu Michała Sołowowa do tego procesu zaprzęgła najnowsze technologie:do jej zakładu trafiają nieposortowane śmieci, a wyjeżdżają suche włókna, mogące służyć do użyźniania gleby lub jako biopaliwo dla np. elektrowni.

Zielony deszcz

Cel na najbliższe kwartały jest jasny: start w miejskich przetargach, w których oprócz kryterium ceny liczyć się będzie również tzw. efekt ekologiczny. Unijne przepisy wspierają tę myśl, idąc w kierunku szybkiego ograniczenia składowania biomasy — jest to uciążliwe dla mieszkańców, a także powoduje emisję gazów cieplarnianych. Podobnie rzecz się ma z przewożeniem śmieci — tu również UE chce ograniczyć tzw. węglowy ślad.

— W przyszłym roku zamierzamy postawić kilka własnych zakładów w Polsce. Za granicą szukamy lokalnych kooperantów, którzy mają dostęp do rynku, ale nie mają technologii. Zakłady H. Cegielskiego są w stanie wyprodukować 300 naszych urządzeń dziennie. Jedno urządzenie jest w stanie przetworzyć 10 tys. ton odpadów rocznie. Tyle co roku wyjeżdża z 25-tysięcznego miasta — obrazowo tłumaczy prezes warszawskiej firmy.

Zdaniem twórców spółki, mariaż z Michałem Sołowowem pozwoli na stawianie niewielkich, nieuciążliwych zakładów przetwarzania odpadów w granicach miast. Taki model ma szansę wdrożenia m.in. w Poznaniu, ale również na Bliskim Wschodzie, Azji oraz Niemczech. Rozmowy trwają i są o tyle łatwiejsze, że autoklawowanie oznacza nawet 10-krotnie niższe koszty budowy i użytkowania w porównaniu z innymi technologiami. Pieniądze, rozmach i wizja Michała Sołowowa mają pomóc przebić się z tym komunikatem do decydentów. Jeśli się uda, zielony susz zamieni się w deszcz zielonych banknotów. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Michał Sołowow posprząta świat