Mikołaj ustąpił miejsca kontraktom i opcjom

Waldemar Borowski
opublikowano: 19-12-2008, 00:00

Piątkowe rozliczenie kontraktów terminowych na WIG20 oraz problem opcji walutowcych sprawiły, że spodziewane polepszenie klimatu na GPW oraz rajd św. Mikołaja, zamieniły się w bezproduktywny okres dla posiadaczy akcji. Na rynku pozostali tylko gracze o stalowych nerwach.

Po środowym, gwałtownym spadku WIG20, inwestorzy podeszli do czwartkowych notowań z rezerwą. Obroty mocno spadły. Na placu boju pozostali tylko ci gracze, którzy zainteresowani są piątkowym zamknięciem. Wzrostowe otwarcie i przyrost najważniejszego indeksu o około 1 proc. nie zostały poparte obrotami. Nawet wolumen obrotów akcjami TP, które drożały o 5 proc., po 4 godzinach handlu był niższy niż milion. Zwykle to się nie zdarza. Wraz z upływem czasu WIG20 obniżał swoje loty, by w końcu przejść do czerwonej strefy.

Pogorszeniu na warszawskim parkiecie towarzyszyło dynamiczne osłabienie złotego, głównie do euro, za które trzeba było zapłacić nawet 4,18 zł. Nie byl to tylko skutek czynników zewnętrznych, ale także przewidywanych na grudzień rozliczeń opcji walutowych. Temat opcji był również elementem powstrzymującym angażowanie się inwestorów w akcje mniejszych spółek. Wczorajsze ujawnienie ankiety przeprowadzonej wśród emitentów giełdowych przez KNF, na temat liczby firm borykających się z tym problemem, wzmogło obawy i nieufność kupujących w stosunku do wielu spółek podejrzewanych o spekulowanie walutami. Szybkie wyjaśnienie tej sprawy leży w interesie samych spółek. Wiele z nich zostało przecenionych tylko na podstawie podejrzeń.

Rozwój wydarzeń na innych rynkach Europy nie miał większego wpływu na zachowanie warszawskich indeksów. Ze statystycznego obowiązku warto podkreślić dobrą postawę kupujących na londyńskiej giełdzie oraz wzrosty mniejszych spółek paliwowych. Pojawiły się spekulacje o konsolidacji branży naftowej. Czołowe koncerny z tego sektora dysponują ogromnymi zasobami finansowymi, dzięki zyskom z poprzednich kwartałów i raczej nie przegapią niskich wycen słabszych konkurentów.

Trochę zamieszania zrobiło wyhamowanie produkcji przemysłowej w listopadzie, która spadła. Jednak to nie dane z Polski czy USA miały główny wpływ na wartość akcji, lecz widmo jutrzejszego dnia i gra pod wyjściową pozycję. Rywalizację wygrał obóz byków — podnosząc WIG20 o 0,76 proc. Sukces ten był możliwy dzięki TP i nagłemu wzrostowi wyceny Pekao. Negatywnym bohaterem został — obok GTC, BRE Bank.

Waldemar Borowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Waldemar Borowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu