Mitex buduje dla Echa
GIEŁDA DOCENIA: Janusz Baryła, prezes Mitexu, może być zadowolony z kursu kierowanej przez siebie spółki. Od marca wartość akcji wzrosła już o ponad 100 proc. fot. ARC
Mitex podpisał umowę z Echo Investment o realizację w formie generalnego wykonawstwa Centrum Handlowego w Piotrkowie Trybunalskim. Wartość zawartego kontraktu wynosi 27,56 mln zł netto, czyli ponad 20 proc. zeszłorocznych przychodów Mitexu.
Zawarte porozumienie obejmuje pełne zagospodarowanie terenu, na którym mają zostać wybudowane: hipermarket spożywczy, supermarket Nomi oraz pasaż z mniejszymi obiektami handlowymi. Termin zakończenia realizacji projektu strony ustaliły na koniec stycznia 2000 r. Zgodnie z porozumieniem, kwota, na jaką opiewa kontrakt, jest ryczałtowana i niezmienna do końca trwania inwestycji. Zostanie ona jednak powiększona o wynagrodzenie za prace dodatkowe. Ich wartość wyceniona została przez strony na około 1,24 mln zł netto. W wypadku niedotrzymania warunków umowy zostanie wypłacona kara umowna wysokości 10 proc. wartości umowy.
— Kontrakt pozytywnie wpłynie na finanse spółki. Nie powinien jednak odbić się na giełdowej wycenie, gdyż ta zawiera już zdyskontowane wyniki pierwszego półrocza — tłumaczy analityk giełdowy.
Na koniec czerwca Mitex, znajdujący się obok Nomi i Echa w portfelu Michała Sołowowa (ponad 45 proc. głosów na WZA), zanotował przychody wysokości 209,6 mln zł, co w porównaniu z rokiem ubiegłym oznacza wzrost o ponad 720 proc. Spektakularny wzrost widoczny jest zwłaszcza w przypadku zysku netto. Po pierwszym półroczu zamknął się on kwotą 9,19 mln zł, gdy przed rokiem było to zaledwie 183 tys. zł. W 1998 r. czysty zysk Mitexu wyniósł 4,7 mln zł. W tym roku, zgodnie z założeniami zarządu, skonsolidowane przychody mają sięgnąć 360 mln zł, zaś zysk netto około — 15 mln zł.
— Te wyniki są mylące. Mitex przejął na początku roku majątek spółek zależnych wraz z ich kontraktami. By móc porównać wyniki, trzeba posiłkować się raportem skonsolidowanym. Wtedy rezultaty nie są już tak oszałamiające. Większość inwestorów chyba o tym nie wie, co widać po wysokim kursie spółki — konkluduje analityk.