Młodzi przedsiębiorcy śmiało wychodzą w świat

Anna BełcikAnna Bełcik
opublikowano: 2015-01-19 00:00

START-UPY W Polsce młodym firmom nie jest łatwo zaistnieć, ale mimo przeszkód pokazują, na co je stać

Środowisko start-upowe w Polsce wciąż pozostaje w fazie wczesnego rozwoju, niemniej jednak już ubiegły rok pokazał, że zaangażowanie i praca przynoszą rezultaty. I choć nie są to jeszcze sukcesy na miarę Skype’a, to i tak mogą one stanowić zachętę do dalszego działania. W ubiegłym roku uwagę wszystkich przykuły inwestycje pozyskane przez polskie firmy. Jedną z największych była kwota ok. 30 mln zł (9 mln USD), otrzymana przez Brainly.com na dalszy rozwój i ekspansję zagraniczną od funduszy General Catalyst Partners oraz Runa Capital, Learn Capital i Point Nine. Firma ta już teraz działa w 35 krajach, posiada platformę edukacyjną wydaną w 12 wersjach językowych; dociera do 30 mln użytkowników miesięcznie. Z optymizmem przyjęto też plany uruchomienia w Warszawie trzeciego, po Londynie i Tel Awiwie, kampusu Google’a, który powstanie w ramach planu wspierania przedsiębiorczości w Polsce i w Europie Środkowo-Wschodniej. A pomocną dłoń do start-upów wreszcie wyciągnęli też przedstawiciele lokalnych władz.

iStock

Start-upowcy na piedestale

Tym bardziej sami przedstawiciele środowiska start-upowego z zadowoleniem podsumowują ostatnie dokonania młodych przedsiębiorców.

— Polska scena start-upowa jest bardzo młoda, ale cały czas prężnie się rozwija. Coraz więcej młodych firm pozyskuje finansowanie od zagranicznych inwestorów czy bierze udział w największych programach akceleracyjnych na świecie. W ubiegłym roku polskie nazwiska pojawiły się na liście 100 liderów innowacji z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, przygotowanej przez Res Publica, we współpracy z Funduszem Wyszehradzkim, Google’em oraz Financial Times. Reprezentanci Polski zajmują najwięcej, bo aż 28 miejsc. W grupie innowacyjnej młodzieży pojawiło się pięciu Polaków, w tym najmłodsza na liście Joanna Jurek. Siedemnastolatka z Piotrkowa Trybunalskiego opracowała sposób dostarczania leków bezpośrednio do komórek raka trzustki — zauważa Dariusz Żuk, prezes Polski Przedsiębiorczej.

Na międzynarodowej scenie udało się też zaistnieć kilku innym start-upowcom. Warszawska firma Vintom, rozwijająca narzędzie zwiększające efektywność video content marketingu, została zauważona podczas imprezy Web Summit 2014 i, już jako wystawca, zaproszona do Dublina. Właściciele platformy modowej Showroom, skupiającej niezależnych projektantów, zajęli trzecie miejsce w konkursie 7 Venture Pitch Days w Londynie. Firma w nagrodę otrzymała 1 mln EUR na promocję biznesu na rynku niemieckim. Natomiast twórcy bezłańcuchowego roweru IzzyBike trafili do pierwszej piątki konkursu CrowDen, organizowanego podczas World Entrepreneurship Forum w Lyonie. Do Polaków należał też światowy finał Creative Business Cup — zwyciężyła spółka CTAdventure, pracująca nad rozwiązaniem z obszaru rozszerzonej rzeczywistości. Pokonała ponad 60 projektów z całego świata. W nagrodę otrzymała 20 tys. UDS, w udziale przypadł jej też dość zobowiązujący tytuł — Najbardziej Kreatywnego Przedsiębiorcy.

Z wypełnionym portfelem

W ubiegłym roku, poza wymienionym już Brainly.com, uwagę zagranicznych inwestorów przykuły też dwa krakowskie start-upy. Doceniony i dofinansowany przez amerykańskich inwestorów został UXPin. Łącznie 1,6 mln USD w spółkę tę zainwestowały m.in. fundusze Freestyle Capital, IDG Ventures oraz grupa aniołów biznesu. A projekt powstawał przy zaangażowaniu krakowskiego funduszu venture capital Innovation Nest. Dofinansowanie w wysokości 2 mln USD od duńskiego funduszu Sunstone Capital pozyskała niedawno również młoda firma Kontakt.io.

— Natomiast na Kickstarterze sukces odniósł Sherlybox. Spółka na rozwój urządzenia pozwalającego na wymianę plików między użytkownikami zdobyła ponad 150 tys. USD. Projekt został wsparty przez 900 osób, z czego 600 zadeklarowało kupno urządzenia — przypomina Radosław Czyrko, prezes inkubatora Xevin Lab, należącego do funduszu Xevin Investments.

Na tym samym serwisie crowdfundingowym nieźle poszło też poznańskiej spółce Omni3D. Jej akcja zbierania pieniędzy na AirEnergy 3D, czyli „wydrukowaną” turbinę wiatrową, ma wytwarzać energię o mocy 300W, została podsumowana kwotą 24 tys. GBP, czyli znacznie wyższą od oczekiwanej.

W technologii beaconów

Teraz, zdaniem samych inwestorów, przyglądać warto się też takim firmom jak ZnanyLekarz.pl (z grupy DocPlanner. com), mocno rozwijającej skrzydła za granicą, czy firmie Duckie Deck, która podpisała umowę z McDonald’sem i zainstalowała gry dla najmłodszych na wyświetlaczach w restauracjach sieci w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie.

— Dodatkowo niemal trendem staje się zakładanie start-upów, oferujących usługi innym młodym firmom, co niewątpliwie pomaga im w wejściu na rynek i rozwoju ekosystemu start-upowego. Przykładem tego jest Right Hello, platforma automatyzująca proces internetowej sprzedaży bezpośredniej, wykorzystująca technologię Big Data oraz model dystrybucji Software as a Service — podaje Radosław Czyrko, reprezentujący fundusz, który zdecydował się w tę spółkę zainwestować pieniądze.

W podobnym duchu działa choćby kancelaria Cytowski LLC, wspierająca młode spółki wchodzące na zagraniczne rynki.

— Polska zaczęła się też rysować jako zagłębie beconów. Powstało kilka ciekawych firm, które tą dziedziną się zajęły i w 2014 r. mocno uaktywniły — oczywiście Estimote, ale też Kontakt.io oraz Ifinity. Ostatnia spółka była zaangażowana w realizację projektu Wirtualna Warszawa, zainicjowanego przez stołeczny ratusz, a zauważonego w konkursie Fundacji Bloomberg Philanthropies. Za jej pośrednictwem technologia beaconów trafiła do przestrzeni miejskiej. To pokazuje, że jesteśmy bardzo silni technologicznie, choć jeszcze nie biznesowo. Musimy nauczyć się, jak sprzedawać dobre technologie, w Polsce i na świecie — zaznacza Tomasz Czapliński, prezes LMS Invest, funduszu venture capital z Grupy SpeedUp.

Przy zaangażowaniu miast

Spore nadzieje również w środowisku start-upowym rozbudził plan uruchomienia w Warszawie Google Campus.

— To szansa dla polskich innowatorów z branży technologicznej na zaistnienie w świadomości inwestorów i firm poszukujących nowych rozwiązań — zauważa Dariusz Żuk.

— Powstanie Google Campus może przyczynić się do rozwoju technologicznego, wzmocni ekosystem start-upów oraz zachęci do rozwoju innowacyjności w Polsce — dodaje Radosław Czyrko.

Inne centrum dla młodego biznesu powstanie także na Stadionie Narodowym — Polska Przedsiębiorcza zapowiedziała już uruchomienie w Warszawie kolejnego, „narodowego” akceleratora w ramach sieci Business Link. Na 5 tys. mkw. stworzy przestrzeń w sumie dla blisko tysiąca start-upów. Wzmocnienie wizerunku firm z Polski przynieść może również zaangażowanie lokalnych władz w promocję i rozwój młodego biznesu. Z tym w Polsce nadal bywa różnie, choć coraz większą aktywność na tym polu wykazują zwłaszcza Gdańsk, Poznań, Warszawa. Miasta te, zdaniem Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, organizatora konferencji ICT Summit, zasłużyły na miano „Miasta start-upów”.

O los młodych firm i o integrację środowiska start-upowego w Polsce powalczy też nowa fundacja „Startup Poland”, zainicjowana przez Jaśka Stasza i Michała Judę, właścicieli platformy Showroom, Borysa Musielaka, twórcę serwisu Filmaster i centrum co-workingowego Reaktor. Cele nadrzędne: zwrócenie uwagi na bariery regulacyjne, poprawa dostępu do finansowania i przekonanie aniołów biznesu do inwestowania w start-upy.

OKIEM EKSPERTA
Pod znakiem start-upów

MICHAŁ MISZTAL, dyrektor Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości przy Uczelni Łazarskiego

Rok 2014 był udany dla polskiej sceny start-upowej. Powstało wiele ciekawych i innowacyjnych firm, które szturmem wdarły się do szerokiej świadomości i pozyskały nowe rynki, wprowadziły nowe produkty czy osiągnęły dobre wyniki w sprzedaży. Ale start-upy mają to do siebie, że w pierwszym roku ich funkcjonowania najczęściej przygotowują się do działania na znacznie większą skalę, stawiają sobie za cel weryfikację hipotez dotyczących produktu i klienta. A o tym, czy firmy te osiągną sukces, czy poniosą porażkę, zadecyduje przede wszystkich odpowiednie poznanie klienta i dopasowanie produktu, komunikatu marketingowego i kanałów sprzedaży do jego potrzeb.

Obserwując rynek start-upów, można założyć, że rok 2015 również będzie obfitował w wiele interesujących biznesowych sukcesów. Społeczeństwo coraz bardziej docenia wartości lokalne i chętniej wybiera produkty dostarczane przez małe firmy, rezygnując z marek globalnych. Zgodnie z tą tendencją pojawia się chęć tworzenia czegoś własnego, unikatowego i niepowtarzalnego. Coraz więcej osób chciałoby pracować dla siebie, a nie dla dużych firm i korporacji. Dlatego zakładają swoje przedsiębiorstwa.

OKIEM EKSPERTA
Pod znakiem start-upów

MICHAŁ MISZTAL, dyrektor Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości przy Uczelni Łazarskiego

Rok 2014 był udany dla polskiej sceny start-upowej. Powstało wiele ciekawych i innowacyjnych firm, które szturmem wdarły się do szerokiej świadomości i pozyskały nowe rynki, wprowadziły nowe produkty czy osiągnęły dobre wyniki w sprzedaży. Ale start-upy mają to do siebie, że w pierwszym roku ich funkcjonowania najczęściej przygotowują się do działania na znacznie większą skalę, stawiają sobie za cel weryfikację hipotez dotyczących produktu i klienta. A o tym, czy firmy te osiągną sukces, czy poniosą porażkę, zadecyduje przede wszystkich odpowiednie poznanie klienta i dopasowanie produktu, komunikatu marketingowego i kanałów sprzedaży do jego potrzeb.

Obserwując rynek start-upów, można założyć, że rok 2015 również będzie obfitował w wiele interesujących biznesowych sukcesów. Społeczeństwo coraz bardziej docenia wartości lokalne i chętniej wybiera produkty dostarczane przez małe firmy, rezygnując z marek globalnych. Zgodnie z tą tendencją pojawia się chęć tworzenia czegoś własnego, unikatowego i niepowtarzalnego. Coraz więcej osób chciałoby pracować dla siebie, a nie dla dużych firm i korporacji. Dlatego zakładają swoje przedsiębiorstwa.