Mobilis chce otworzyć miasta na konkurencję

Przewoźnik stawia na rozwój komunikacji miejskiej. Na długich trasach rozwinie współpracę z Flixbusem

Mobilis w Warszawie świadczy usługi przewozowe w czterech kontraktach. Każdy obsługuje po 50 autobusów przewożących pasażerów.

 W Krakowie firma zarządza 80.

— W Europie Zachodniej rynek komunikacji miejskiej jest w dużym zakresie otwarty, w Polsce dopiero drzwi dla konkurentów spółek komunalnych zostały uchylone — mówi Dariusz Załuska, prezes Mobilisa.

Ma nadzieję, że coraz więcej miast będzie ogłaszać przetargi i zlecać przewóz osób nie tylko podmiotom komunalnym, ale także prywatnym.

— Dzięki konkurencji miasta mogą obniżyć koszty transportu nawet o 20-25 proc. — szacuje Dariusz Załuska.

Dla zadłużonych samorządów może to być sporą zachętą.

Przebieg i stawka

Dariusz Załuska twierdzi, że aby efektywnie realizować kursy w komunikacji miejskiej, autobus musi pokonywać miesięcznie 6,5-8 tys. km (w zależności od wielkości miejscowości), a samorząd — płacić 6-8 zł za kilometr.

— Nacisk na wykorzystanie „czystych” napędów może przyspieszyć liberalizację rynku. Prywatne podmioty bardziej efektywnie zarządzają flotą co w pewnym stopniu może skompensować, wyższe koszty niskoemisyjnych pojazdów, które są znacznie droższe niż dotychczas używanie spalinowe — mówi Dariusz Załuska.

Szacuje, że za miejski autobus o normie spalania EURO V czy EURO VI trzeba zapłacić 800 tys. zł, a za elektryczny — od 1,8 mln zł nawet do 2,4 mln zł, jeśli dostawca udzieli długoletniej gwarancji na baterie.

Chwali Warszawę, podkreślając, że jest w gronie miast mających najbardziej nowoczesny tabor w Europie, a może nawet na świecie.

Deficytowe regiony

Znacznie gorzej jest natomiast w komunikacji regionalnej. Z końcem lipca Mobilis zamknął kilka mazowieckich spółek PKS, kontynuując działalność w kilku pozostałych. Jak długo pozostanie jeszcze na tym rynku — trudno prognozować. Zależy to od zmian prawnych i strukturalnych oraz rentowności. Lokalne połączenia ograniczają nawet spółki pracownicze — takie jak PKS Łódź czy PKS Częstochowa. Zdaniem Dariusza Załuski, proponowana przez Ministerstwo Infrastruktury (MI) zmiana przepisów o transporcie publicznym nie zatrzyma fali bankructw i cięcia lokalnych połączeń, bo jedynie przerzuci więcej zadań na samorządy, nie zapewniając im źródeł finansowania.

— Ministerstwo proponuje budowę pakietów linii, które będą obejmować rentowne, jak i deficytowe połączenia, a przewoźnik, który wygra przetarg, będzie miał wyłączność na świadczenie usług na tych liniach. Wyłączność może zachęcić przedsiębiorców do wejścia w pakiety, ale równocześnie muszą zostać zwiększone kwoty dofinansowania przewozów przez gminy — mówi Dariusz Załuska.

Szacuje, że obecnie w transporcie lokalnym firma autobusowa za przewóz pasażerów otrzymuje średnio nie więcej niż ok 3,2 zł/km.

— Tyle średnio kosztuje 1 km przejazdu taksówką, której zakup i utrzymanie są znacznie tańsze niż autobusu. Pojazd do przewozów lokalnych kosztuje około 500 tys. zł, czyli dziesięć razy więcej niż samochód osobowy, a do tego trzeba doliczyć koszty paliwa, minimum czterokrotnie wyższe, serwisowania, utrzymania zajezdni, systemów sprzedaży, rozliczania biletów itp. — wyjaśnia prezes Mobilisu.

Jego zdaniem, aby transport lokalny był opłacalny, przewoźnik musi otrzymać przynajmniej 5 zł/km. To jednak oznacza kilkaset milionów złotych dodatkowych kosztów dla samorządów. Zadłużonych gmin na to nie stać.

— Polska zamierza zbudować Centralny Port Komunikacyjny za ponad 60 mld zł, a brakuje kilkuset milionów, by usprawnić transport lokalny — stwierdza Dariusz Załuska.

Twierdzi, że lepiej doinwestować i zbudować przyjazny dla pasażerów system transportu regionalnego, bo pozbawieni go mieszkańcy dojeżdżają do pracy czy lekarza samochodami mającymi niekiedy nawet więcej niż 20 lat. Przyczynia się to do zanieczyszczenia środowiska, powstawania korków i zmniejszenia bezpieczeństwa.

Razem raźniej

Przewozy lokalne są ograniczane, natomiast autobusowe połączenia dalekobieżne rozwijają się dynamicznie, choć — jak podkreśla Dariusz Załuska — zwiększa się konkurencyjność kolei. Przewoźnicy autobusowi łączą siły, by nie tracić, a zyskiwać pasażerów.

Mobilis podpisał umowę partnerską z Flixbusem i zaczyna wraz z nim świadczyć usługi.

— Będziemy realizować kilka kursów z Krakowa oraz przejazdy na linii Warszawa — Rybnik — mówi Dariusz Załuska.

Flixbus zapowiadał w „PB”, że będzie docierał nie tylko do dużych miast, ale także do mniejszych, takich jak Rybnik. Dariusz Załuska podkreśla, że połączenia te umożliwiają pasażerom dotarcie do dużych węzłów przesiadkowych, a w trakcie kursu jest duża rotacja na pokładzie. Dzięki temu przewoźnik, nawet na długiej trasie, osiąga wysoki wskaźnik wypełnienia pojazdu, a mieszkańcy wielu miast zyskują dostęp do komunikacji.

 

OKIEM EKSPERTA - Jakub Majewski, prezes Fundacji Pro-Kolej, jeden z inicjatorów akcji My Pasażerowie — ratujmy transport w regionach

Niewielkie dotacje

Wspólnie z innymi organizacjami zaangażowanymi w akcję poprawy sytuacji na rynku lokalnego transportu pasażerskiego analizowaliśmy koszty. Oszacowaliśmy, że zamiast refundacji ulg, samorządy powinny otrzymać z budżetu 700 mln zł na organizację przewozów autobusowych, a do tego, aby poprawić sytuację, konieczne jest udzielenie im około 350 mln zł dotacji. Ta niewielka w skali budżetu państwa kwota może znacznie poprawić sytuację na lokalnym rynku transportowym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Mobilis chce otworzyć miasta na konkurencję