Rozwój technologii mobilnych bardzo szybko zmienia zachowania konsumentów.
Coraz więcej osób rezygnuje z tradycyjnych form wyszukiwania informacji, sięgając po smartfona. To nakręca potrzebę wdrożenia w przestrzeni publicznej nowoczesnej infrastruktury informacyjnej. Tak oto tworzą się smart cities (inteligentne miasta). W rodzący się na rynku trend postanowiła się wbić krakowska firma informatyczna Comarch. Giełdowa spółka opracowała platformę Comarch Smart City, która pozwala na zarządzanie procesami i infrastrukturą lokalną, na początek w zakresie transportu publicznego. Takie rozwiązanie jest wdrażane w Montrealu, w Kanadzie.
System obecnie przechodzi testy beta. Jego kluczowym elementem jest aplikacja mobilna. Z jej pomocą użytkownicy będą mogli zaplanować przejazd komunikacją miejską, otrzymają przy tym pakiet informacji o zmianach w ruchu, opóźnieniach, korkach na ulicy, ułatwieniach dla osób niepełnosprawnych itp.
Taki system w przyszłości mógłby zostać zaimplementowany również w polskich miastach; może też być dowolnie rozbudowywany i poszerzany o technologię geolokalizacji (wykorzystującą beacony, czyli niewielkie nadajniki, zdolne do „komunikowania” się ze smartfonami i innymi urządzeniami mobilnymi).
— Za sprawą mikronawigacji jesteśmy w stanie bardzo precyzyjnie kierować konkretne informacje do właściwych użytkowników, nie tylko na zewnątrz,ale również wewnątrz budynku — zapewnia Paweł Wnętkowski, kierownik projektów w Comarchu. Dodatkowo firma zamierza połączyć funkcjonalności platformy o charakterze publicznym z komercyjnymi. System umożliwia również prezentację oferty przedsiębiorców.
— Trzeba pamiętać, że pieniądze publiczne, w przypadku Europy subwencje unijne, kiedyś się skończą. Wdrożone rozwiązania po pewnym czasie muszą się same finansować, inaczej projekty te zaczną przymierać. Chcielibyśmy do systemu włączać partnerów, których dotychczas nie było stać na bardzo drogie kampaniemarketingowe, stworzyć dla nich kanał, w którym będą mogli komunikować się z mieszkańcami — zaznacza Paweł Wnętkowski.
Liczy, że użytkownicy aplikacji, zamiast przeszukiwać wiele stron internetowych w poszukiwaniu konkretnych, zwłaszcza lokalnych informacji, będą automatycznie sięgać po aplikację. Za sprawą mikrolokalizacji mogą otrzymywać spersonalizowane przekazy — inny pakiet otrzyma ktoś, kto znajduje się w galerii handlowej, a inny będzie wysyłany na lotnisku czy w centrum miasta.