"Możliwość depresji nie jest mała"

MD
opublikowano: 2009-03-05 13:00

Prawdopodobieństwo depresji gospodarczej w USA nie jest wcale małe, twierdzi Robert Barro, profesor Uniwersytetu Harvarda.

- Jest jedna szansa na pięć, że PKB USA i konsumpcja spadną o 10 proc. lub więcej, czyli stanie się coś nie widzianego od początku lat 30. – napisał Barro w The Wall Street Journal.

Ekonomista przeanalizował wszystkie kryzysy finansowe, które zdarzyły się w USA od czasów prezydenta Abrahama Lincolna. W najnowszej historii USA depresja gospodarcza zdarzyła się tylko dwukrotnie. Po I Wojnie Światowej, kiedy PKB spadł o 16 proc., i w latach 30., kiedy spadł o 25 proc.

Analizując z innymi ekonomistami 251 kryzysów, które zdarzyły się na całym świecie, Barro wykrył 71 przypadków depresji gospodarczych. W 30 przypadkach były one następstwem wojen.

Barro, który znany jest w Polsce głównie jako autor książek „Makroekonomia” i „Nic świętego”, uważa, że załamanie na rynku akcji jest doskonałym wskaźnikiem nadchodzącej depresji.

W przypadku 34 analizowanych przez niego gospodarek w 28 proc. przypadków po załamaniu na rynku akcji doszło do depresji, a w 9 proc. przypadków była to Wielka Depresja, kiedy PKB spadł o 25 proc. lub więcej. 

- Nauczyliśmy się dwóch rzeczy. W okresach bez dużych tąpnięć na rynkach akcji prawdopodobieństwo depresji jest minimalne. Okresy, w których doszło do załamania na rynkach akcji, takie jak okres 2008-2009 w USA, przedstawiają duże prawdopodobieństwo jej wystąpienia – napisał Barro.

Zaznaczył jednak, że 20 proc. prawdopodobieństwo depresji oznacza z drugiej strony 80 proc. prawdopodobieństwo, że do niej nie dojdzie. Zwraca uwagę, że duże spadki cen akcji zdarzyły się w USA w latach 2000-2002 i 1973-1974 i towarzyszyły im tylko umiarkowane recesje.

- Jeśli będziemy mieli szczęście, obecne spowolnienie również będzie umiarkowane., choć znacznie dotkliwsze niż poprzednie – napisał Barro.

Sceptycznie jednak podchodzi do wysiłków obecnej administracji, których celem jest przeciwdziałanie pogłębianiu kryzysu i stymulacja wzrostu.

- Żałuję, ale nie mam zaufania iż obecna i przyszła polityka przyniesie pozytywne efekty. Myślę jednak, że jest bardziej prawdopodobne podniesienie się gospodarki mimo tej polityki, a nie dzięki niej – napisał.  

MD, moneynews.com