Murapol chce zarabiać na wadach

opublikowano: 25-07-2017, 22:00

Deweloper szykuje bank ziemi za miliard złotych. Nie po to jednak, by na niej budować, ale by nią handlować

Podwojenia w ciągu dwóch lat aktywów pod zarządzaniem w funduszach detalicznych — tego oczekuje Murapol od Skarbca TFI. W czerwcu 2017 r. deweloper kupił od Enterprise Investors jedną trzecią Skarbca Holding, właściciela Skarbca TFI.

DEFICYT PODAŻY:  To, co obecnie dzieje się na rynku, sprzyja planowanej przez nas działalności. Dobre działki sprzedawane są niemal od razu. Na rynku będzie zostawało coraz więcej trudnych gruntów — mówi Michał Sapota, prezes Murapolu.
Zobacz więcej

DEFICYT PODAŻY: To, co obecnie dzieje się na rynku, sprzyja planowanej przez nas działalności. Dobre działki sprzedawane są niemal od razu. Na rynku będzie zostawało coraz więcej trudnych gruntów — mówi Michał Sapota, prezes Murapolu. Fot. Marek Wiśniewski

— Chcemy, żeby zwiększyła się skala działalności Skarbca oraz liczba oferowanych funduszy. O konkretne produkty trzeba jednak pytać zarząd Skarbca. Wypowiadam się z pozycji akcjonariusza największego, ale nie dominującego — zastrzega Michał Sapota, prezes Murapolu. W zanadrzu ma zapowiadany na łamach „PB” fundusz z tysiącami mieszkań na wynajem. Jego zalążek miał powstać w 2017 r. — Trochę drepczemy w miejscu, ale coś się w tej sprawie jednak dzieje — zaznacza Michał Sapota.

Niechciana znaczy pożądana

W Murapolu kiełkuje już nowy plan. Jest nim kupowanie potencjalnie bardzo atrakcyjnych nieruchomości, które mogłyby być zagospodarowane w trybie brownfield lub greenfield, ale mają wady prawne lub ekologiczne, których usunięcie wymaga kilku lat pracy.

— Deweloperzy często kupują działki z założeniem, że rozpoczną inwestycję za półtora roku, a jak przychodzi co do czego, okazuje się, że budowa rusza za pięć lat. My chcemy kupować trudne grunty z premedytacją. Zamrożenie kapitału na lata będzie zaplanowane — podkreśla Michał Sapota. Nowe przedsięwzięcie ma utrzymywać bank ziemi o wartości nie mniejszej niż 1 mld zł. Michał Sapota podkreśla, że nie będą to wyłącznie pieniądze Murapolu, ale większego konsorcjum.

— Przewidujemy własny udział, jesteśmy też jednak w trakcie rozmów z kilkoma zainteresowanymi współpracą przy tym projekcie. To inwestorzy finansowi z Polski i Wielkiej Brytanii — informuje Michał Sapota. Nowy biznes ruszy zapewne z pulą mniejszą niż 1 mld zł, choć i tak niemałą. Plan zakłada, że bank ziemi będzie obejmował zaledwie kilka nieruchomości, będą to więc duże, nawet kilkudziesięciohektarowe połacie terenu. Michał Sapota jako przykład wskazuje zabudowy wany już teren po warszawskiej fabryce traktorów Ursus. Udział inwestorów finansowych sprawia, że nie należy stawiać znaku równości pomiędzy zakupem gruntów a ich późniejszą zabudową przez Murapol. Biznes ma polegać na kupnie działki z dyskontem wynikającym z jej wad, wyprowadzeniu stanu prawnego i ekologicznego na prostą, a następnie sprzedaży za wyższą cenę innym deweloperom mieszkaniowym lub komercyjnym.

— Działek jest dużo więcej, niż jesteśmy w stanie sami zabudować, a każdy deweloper, gdyby miał wybór, wolałby kupić grunt z pozwoleniem na budowę niż taki, z którą będzie się męczył kilka lat z trudnym do przewidzenia skutkiem. Poza tym niektórzy deweloperzy nie mogą albo nie chcą zamrażać pieniędzy w gruncie, który będzie trudno odsprzedać w sytuacji krytycznej — tłumaczy Michał Sapota.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Forma do przemyślenia

Forma przedsięwzięcia nie jest jeszcze określona, w grę wchodzi fundusz inwestycyjny pod szyldem Skarbca TFI.

— Udział Skarbca będzie zależał od decyzji jego zarządu. Jeżeli uzna przedsięwzięcie za zbyt ryzykowne lub zawiłe, nic się nie stanie, bo nie jest nam do tego niezbędny. Na Zachodzie istnieją firmy w różnej formule, które z tego typu działalności zrobiły biznes na potężną skalę — podsumowuje Michał Sapota.

 

OKIEM ANALITYKA
Ryzykowna forma zarabiania

ADRIAN KYRCZ, analityk Banku Zachodniego WBK

Deweloperzy chcą kupować grunty i szybko zamieniać je na projekty, które mogą sprzedać. W takich dużych aglomeracjach, jak Warszawa, Kraków, Wrocław czy Trójmiasto, napotykają jednak barierę ograniczonej podaży działek, które bez problemów mogą zagospodarować. Prawdopodobnie jest więc miejsce dla przedsięwzięć polegających na kupnie z dyskontem gruntów z problematycznym stanem prawnym i realizacji zysku po uregulowaniu stanu prawnego i sprzedaży nieruchomości po wyższej cenie. Jest to jednak forma zarabiania pieniędzy wymagająca zamrażania kapitału na długi czas, a do tego bardzo ryzykowna. Nie ma pewności, że sytuację działki uda się ostatecznie uregulować w zakładany sposób. Trudno też generalizować kwestię samego dyskonta w cenach gruntów z problemami. Każdy przypadek należy analizować osobno. Cena, po jakiej zostanie kupiona nieruchomość, może często decydować o sensie takiego przedsięwzięcia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu