Na lotnisku teść doradza zięciowi

Dawid Tokarz
opublikowano: 02-08-2011, 00:00

Audyty energetyczne dla gdańskiego portu lotniczego robi spółka, której prezesem jest teść szefa lotniska.

Audyty energetyczne dla gdańskiego portu lotniczego robi spółka, której prezesem jest teść szefa lotniska.

Już w przyszłym roku przepustowość Portu Lotniczego Gdańsk (PLG) ma zwiększyć się dwukrotnie: z 2,5 mln do 5 mln pasażerów. Będzie to możliwe dzięki wielkim inwestycjom, na które w latach 2009-2015 PLG ma wydać około 400 mln zł. Tylko na cele związane z ochroną środowiska pójdzie ponad 32 mln zł.

Część wydatków budzi kontrowersje. Chodzi o stosunkowo niewielkie płatności na rzecz spółki Bałtycka Agencja Poszanowania Energii (BAPE), której prezesem i jednym z największych akcjonariuszy jest Edmund Wach, prywatnie teść Tomasza Kloskowskiego, prezesa PLG. Z informacji "PB" wynika, że tylko od października 2010 r. do marca 2011 r. z PLG do BAPE trafiło w trybie bezprzetargowym ponad 120 tys. zł.

Konflikt interesów? Nie

Zapytaliśmy obu panów, czy nie widzą w tej sytuacji nic złego. Edmund Wach odpowiedział, że rozumie, iż ktoś może w tej sprawie doszukiwać się konfliktu interesów, jednak jego zdaniem, niesłusznie.

— To nie tak, że port lotniczy w czymkolwiek pomagał BAPE, bo nasza agencja bardzo dobrze sobie radzi bez zleceń z PLG. Zięć jest ekonomistą, a nie inżynierem. Korzystał z pomocy fachowców i dobrze na tym wyszedł — ocenia Edmund Wach.

Tomasz Kloskowski na nasze pytania nie odpowiedział. Michał Dargacz, rzecznik prasowy PLG, przekazał nam w jego imieniu, że przy tak niskich kwotach nie było prawnego wymogu organizowania przetargów.

— Po zwolnieniu kierownika działu teleenergetycznego konieczna była weryfikacja jego pracy, ustalenie faktycznego stanu systemu energetycznego i przygotowanie działań racjonalizujących gospodarowanie energią, żeby obniżyć koszty w tym zakresie — tłumaczy Michał Dargacz.

Korzyści ze współpracy

Jak twierdzi rzecznik PLG, zlecenia dla BAPE przyniosły znaczące oszczędności. Za przykład podaje wykonany przez agencję audyt energetyczny Terminalu 2, który kosztował 30 tys. zł, a pozwolił na uniknięcie wydatków na ponad 0,5 mln zł i obniżył miesięczne koszty o 37 tys. zł.

— Dla nas zdecydowanie ważniejsze od składu zarządu jest to, że BAPE dysponuje rzeczoznawcami z państwowymi uprawnieniami oraz audytorami energetycznymi autoryzowanymi przez Krajową Agencję Poszanowania Energii — przekonuje Michał Dargacz.

Zarówno on, jak i Edmund Wach zwracają też uwagę, że PLG współpracuje z BAPE od ponad 10 lat, a wcześniejsze umowy podpisywane były przez poprzedniego prezesa portu Włodzimierza Machczyńskiego. Z informacji "PB" wynika jednak, że od 2002 r. (nie dysponujemy wcześniejszymi danymi) do połowy 2010 r. na usługi BAPE PLG wydał zaledwie około 40 tys. zł. A po tym jak 31 maja 2010 r. Tomasz Kloskowski po wieloletnim pełnieniu funkcji wiceprezesa PLG został jego prezesem, płatności na rzecz BAPE wzrosły.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu