Na rynkach emocji więcej niż konkretów

opublikowano: 14-10-2019, 22:00

Wybory w Polsce

Złoty nieznacznie się umocnił, lekko pod kreską były indeksy warszawskiej giełdy

W poniedziałek po polskich wyborach parlamentarnych złoty symbolicznie umocnił się względem euro i amerykańskiego dolara. Główne indeksy warszawskiej giełdy spadły trochę wyraźniej, ale też niewiele — co zresztą jest sprzeczne z umocnieniem złotego. Modelowo umocnieniu waluty powinien bowiem towarzyszyć wzrost na giełdzie.

— Wyniki wyborów nie były zaskoczeniem w porównaniu z sondażami. A poza tym już od lat polskie wybory w małym stopniu wpływają na rynek. Co innego podatki dotyczące konkretnych spółek, jak np. bankowy czy wcześniej miedziowy, istotny dla KGHM, a co innego wybory i ewentualna zmiana premiera. Dla poniedziałkowego zachowania naszego rynku kluczowe były więc czynnik globalne, czyli kwestia brexitu, sygnały płynące z amerykańskiego banku centralnego i sygnały o porozumieniu handlowym między Stanami Zjednoczonymi a Chinami — tłumaczy Marcin Kiepas, analityk Tickmill.

Wpływu wyborów na rynku nie dostrzega też Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Broker.

— Nie jest tak jak cztery lata temu, kiedy inwestorzy nie wiedzieli czego się spodziewać i reagowali różnie, w zależności od tego jaka informacja właśnie się pojawiła. Mamy kontynuację rządów i o ile nie będzie jakichś nowych zdarzeń w działalności spółek kontrolowanych przez skarb państwa, to nie ma specjalnych powodów do reakcji rynku na wybory — mówi Przemysław Kwiecień.

Jak podkreśla ekspert, partia rządząca nie będzie potrzebować koalicjanta i przynajmniej do wyborów prezydenckich będzie mogła dość swobodnie wdrażać swoje pomysły. W odróżnieniu od sytuacji sprzed czterech lat niepewność jest dużo mniejsza i jego zdaniem nie ma powodów do nerwowych reakcji na rynku walutowym.

Wojny handlowe

Donald Trump na twitterze rozbudził nadzieje na przełom

W piątek prezydent Donald Trump zawiesił podwyżkę ceł na chińskie produkty o wartości 250 mld USD. Chiny obiecały w zamian zwiększyć zakupy amerykańskich produktów rolnych, w tym soi.

— Pierwszy etap porozumienia handlowego został osiągnięty — poinformował Donald Trump.

Poza eksportem produktów rolnych ma ono dotyczyć własności intelektualnej i usług finansowych. Spisanie porozumienia ma zająć pięć tygodni.

— Kwestia wojen handlowych nie jest ostatecznie zamknięta. Zaraz rozpoczyna się sezon wyników amerykańskich spółek. To, że nie będą najlepsze, jest uwzględnione w cenach. Niewiadome jest jednak to, co spółki będą prognozować na przyszłe miesiące. Jeśli w ich estymacjach pojawią się obawy o spowolnienie, to temat wojen handlowych wróci. Pamiętajmy, że nie dotyczą one tylko sporów Stanów Zjednoczonych z Chinami, ale też z Unią Europejską. Sprawa ceł na samochody została tylko odłożona — podkreśla Marcin Kiepas, analityk Tickmill.

— O przełomie będziemy mogli mówić, gdy jakieś cła zostaną zniesione. A na razie jest mowa tylko o tym, że zostaną odroczone. Giełdy w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej są wysoko, a dane makroekonomiczne konsekwentnie się pogarszają — dodaje Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM.

W poniedziałek przed świtem czasu polskiego opublikowano dane świadczące o tym, że chiński import spada najszybciej od trzech lat. Potem okazało się, że Światowa Organizacja Handlu formalnie zaakceptowała amerykański pomysł nałożenia ceł na europejskie produkty w związku z subsydiowaniem produkującego samoloty Airbusa. Mimo zawieszenia broni między Stanami Zjednoczonymi a Chinami do zamknięcia tego numeru europejskie i amerykańskie indeksy zmieniały się w niewielkim zakresie.

Fed

Skup aktywów będzie, ale nie taki, na jaki liczyła część uczestników rynku

Amerykański bank centralny (Fed) w piątek 11 października ogłosił wznowienie skupu aktywów. Lada dzień zacznie pozyskiwać z rynku bony skarbowe o wartość 60 mld USD miesięcznie. Będzie to trwało minimum do drugiego kwartału 2020 r. Sam Fed podkreśla jednak, ze nie zmienia to jego restrykcyjnego podejścia do polityki pieniężnej. Biorąc pod uwagę zachowanie kursu euro do dolara w piątek i poniedziałek, główna para walutowa niemal na to nie zareagowała.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Wydaje się, że to luzowanie polityki monetarnej jest już przez rynek wycenione. Wszyscy czekają na kolejne obniżki stóp procentowych. Decyzja o skupie aktywów była też dziwnie zakomunikowana, a dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych nie są szczególnie złe — uważa Kamil Maliszewski, wicedyrektor departamentu rynków nieregulowanych mBanku.

Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM, zwraca uwagę na to, że skup aktywów ogłoszony przez Fed nie jest typowym luzowaniem ilościowym, określanym skrótem QE (z ang. quantitative easing).

— Decyzja Fed nie ma dużego znaczenia, bo ma dwie strony. Z jednej jest to podjęcie jakiegoś działania i przyznanie się Fedu do tego, że w zaostrzaniu polityki pieniężnej poszedł za daleko. Z drugiej nie jest to klasyczne QE. Skup bonów skarbowych zapobiega głównie kryzysom płynności. Nie jest tak, że te pieniądze trafią na rynek akcji czy długoterminowych obligacji skarbowych. Przy tej okazji trzeba też zwrócić uwagę, że uruchomienie tego programu znacznie oddala perspektywę prawdziwego QE. Część rynku na to liczyła, a Fed, wprowadzając taki półśrodek, zabija te nadzieje — tłumaczy Przemysław Kwiecień.

Brexit

Politycy podgrzali emocje, ale paliwa do zwyżki funta na długo nie wystarczyło

W poniedziałek największa zmiana notowań dotknęła złotego względem brytyjskiego funta — kurs GBP/PLN spadał nawet o 1 proc. Bliżej końca sesji notowania zaczęły jednak rosnąć. Przed południem w piątek 11 października 2019 r. Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej, stwierdził, że otrzymał „obiecujące sygnały” od premiera Irlandii w sprawie umowy brexitowej.

Brytyjski premier Boris Johnson miał obiecać, że zaproponuje rozwiązanie, które będzie odpowiadało wszystkim. Kwestia statusu Irlandii Północnej jest zaś kością niezgody między Wielką Brytanią a Unią Europejską. Przed godz. 17 polskiego czasu poinformowano, że Wielka Brytania przedstawiła nową propozycję rozwiązania problemu granicy irlandzkiej. Dzięki tym informacjom funt przez cały dzień zyskiwał na wartości. Zresztą umacniał się już w czwartek.

— W poniedziałek funt tracił i była to realizacja zysków. Temat porozumienia brexitowego był rozgrywany w czwartek i piątek, gdy rynek reagował na plotki, spekulacje i domysły. Nie spodziewałbym się jednak dalszych znaczących ruchów funta, dopóki nie pojawią się jakieś konkrety — mówi Marcin Kiepas, analityk Tickmill.

Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM Banku Ochrony Środowiska, zwraca uwagę, że w weekend nie doszło do postępu w rozmowach i właśnie to jest powodem poniedziałkowego osłabienia funta.

— Funt słabł w poniedziałek w związku z pojawiającymi się przeciekami, z których wynika, że uzgodnienie porozumienia brexitowego wcale nie jest tak bliskie, jak się w piątek wydawało — dodaje Kamil Maliszewski, wicedyrektor departamentu rynków nieregulowanych mBanku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu