Na rynku pieniężnym można było zarobić

Jacek Maliszewski
31-12-2001, 00:00

Podobnie jak fundusze emerytalne, tak inwestycyjne nie mogą zaliczyć mijającego roku do udanych. Może z jednym jedynym wyjątkiem — funduszy rynku pieniężnego.

Nie ulega wątpliwości, że oprócz słabych wyników osiągniętych przez fundusze akcyjne oraz zrównoważone (za sprawą spadających cen akcji notowanych na GPW) pojawił się kolejny czynnik spędzający sen z powiek szefom TFI. Chodzi tu oczywiście o rosnące w siłę fundusze emerytalne, które przejęły pałeczkę od inwestycyjnych i obecnie dominują na parkiecie giełdy. Jeszcze parę lat temu oczy małych i średnich inwestorów zwrócone były na takie tuzy parkietu, jak TFI Pioneer czy TFI DWS. Od decyzji inwestycyjnych podejmowanych w gabinetach tych funduszy zależały często losy niektórych notowań, a często nawet indeksów giełdowych. Pamiętamy czasy wielkiej hossy i krachu giełdowego z lat 1993-94. Wtedy to głównym sprawcą załamania cen akcji był właśnie TFI Pioneer zrównoważony.

Dziś miejsce w pierwszym szeregu rekinów giełdowych zajmują fundusze emerytalne, których aktywa przewyższają aktywa funduszy inwestycyjnych kilkakrotnie. Na dodatek OFE mogą spodziewać się ciągłego dopływu nowych składek wpłacanych z ZUS na ich konta, podczas gdy TFI mogą liczyć na marne grosze. Ale to także wina samych funduszy inwestycyjnych, które nie potrafiły do tej pory poprawić kanałów dystrybucyjnych. Gdyby zaczęły brać przykład z funduszy z tzw. trzeciego filaru, być może udałoby im się sprzedać więcej jednostek uczestnictwa. Dziś coraz ważniejsze staje się wyjście do klienta. Tak powinny zacząć działać fundusze inwestycyjne, dowożąc jednostki uczestnictwa „pod progi mieszkań”.

Na otarcie łez funduszom inwestycyjnym pozostał niespodziewany zastrzyk kapitału, który otrzymały w listopadzie. To oczywiście skutek zapowiadanego wprowadzenia od marca 2002 r. podatku od dochodów odsetkowych osiąganych przez osoby fizyczne. Ważne przy tym było, że podatek naliczany będzie dopiero od 1 marca 2002 roku, ale ostatecznym terminem pozwalającym uchronić kapitał przed opodatkowaniem był 30 listopada 2001. Wszystkie otwarte do tego dnia długoterminowe lokaty bankowe lub zakupione jednostki uczestnictwa nie będą podlegać opodatkowaniu pod warunkiem, że umowy nie zostaną zerwane przed dniem wygaśnięcia. W przypadku zakupu jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych trudno tutaj mówić o okresie trwania umowy, gdyż termin ten jest nieokreślony, czyli nieskończenie długi. W ten sposób zysk z jednostek uczestnictwa zakupionych przed 30 listopada nigdy nie zostanie opodatkowany.

To właśnie było przyczyną gwałtownego napływu kapitału do funduszy — głównie funduszy bezpiecznych, rynku pieniężnego. Zapewne sytuacja taka już długo się nie powtórzy i czarne chmury znowu zaczną się zbierać nad TFI. Jedynie jakaś długotrwała hossa mogłaby przekonać większe rzesze osób do tej formy inwestowania. A na taką hossę na razie się nie zapowiada.

Spójrzmy na wyniki inwestycyjne osiągnięte w mijającym roku przez fundusze. W przypadku funduszy akcyjnych (takich, które inwestują nawet 95 proc. kapitału w akcje notowane na GPW) najlepszy wynik osiągnął CAIB renomowane spółki, którego jednostki uczestnictwa straciły na wartości tylko 6,36 proc. Indeks WIG spadł w tym czasie o 24,12 proc., a najgorszy z funduszy akcyjnych — PBK Atut 3 — stracił na wartości aż 32,12 proc. Dla łatwiejszego porównywania danych przeliczono wszystkie ceny jednostek uczestnictwa na dzień 29 grudnia 2000 roku do tej samej wartości 10 zł.

Jeśli wziąć pod uwagę wyniki osiągnięte w roku 2001 przez fundusze zrównoważone (takie, które w akcjach lokują 30-70 proc. kapitału), na pierwszym miejscu znalazł się TFI PZU stabilnego wzrostu Mazurek. Jako jedyny spośród dwunastu ocenianych TFI osiągnął dodatni wynik na inwestycjach. Najsłabszy okazał się ponownie fundusz z rodziny PBK Atut. Co ciekawe, fundusze Atut nie po raz pierwszy notują tak słabe wyniki inwestycyjne.

Na dwóch wykresach zamieszczono krzywe odzwierciedlające zmiany cen jednostek uczestnictwa dwóch największych pod względem aktywów funduszy inwestycyjnych. Pierwszy odnosi się do funduszy zrównoważonych, a drugi do akcyjnych. Widać wyraźnie, iż fundusze Pioneer oraz DWS osiągają prawie taki sam wynik inwestycyjny w mijającym roku. Zauważam tutaj pewną analogię do sytuacji na rynku funduszy emerytalnych. Tam podobne wyniki notują trzy konkurujące ze sobą i będące zarazem największymi funduszami (OFE Commercial Union, OFE Nationale-Nederlanden i OFE PZU Złota Jesień). Tutaj dwa wspomniane fundusze zdają się naśladować siebie nawzajem, byle tylko nie utracić kontaktu z rywalem. Co ciekawe, obydwa fundusze osiągają lepszy wynik niż średnia rynkowa określana indeksem WIG.

Przez jakiś czas warto jeszcze obserwować poczynania funduszy inwestycyjnych. Sprzedaż pakietów akcji lub ich zakup w wykonaniu TFI nadal może w jakiś sposób wpływać na koniunkturę kilku papierów notowanych na GPW. Niestety, wpływ ten będzie coraz słabiej widoczny wraz ze wzrostem aktywów funduszy emerytalnych, które to zaczną przejmować rolę największych graczy giełdowych. Jeśli za jakiś czas fundusze inwestycyjne nie zaczną bardziej aktywnie walczyć o klienta, to znajdą się na marginesie wielkich rynków finansowych w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Maliszewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / Na rynku pieniężnym można było zarobić