Do końca roku benzyna i olej na stacjach mogą jeszcze stanieć
o około 10 groszy, ale później znowu będzie drożej. Nieco drożej
Jesteśmy już bardzo blisko minimalnych cen na naszych stacjach. Za chwilę za benzynę i diesla zapłacimy 3,6 zł.
W ostatnich trzech miesiącach paliwa na krajowych stacjach staniały średnio o 16-17 proc., a od wakacyjnego szczytu ponad 20 proc. Dziś średnia cena benzyny Pb 95 wynosi 3,69 zł za litr. W tym roku powinno być jeszcze taniej. Eksperci szacują, że kurs popularnej 95 i oleju napędowego może zjechać do blisko 3,6 zł/l.
— Tendencja spadkowa może utrzymywać się do końca roku. Dlatego jeszcze w grudniu benzyna i olej napędowy mogą potanieć około 10 proc. To oznacza, że będzie szansa na zatankowanie obu rodzajów paliw po 3,6 zł za litr — mówi Szymon Araszkiewicz, analityk rynku paliw E-petrol.pl.
Rekordów nie będzie
Analitycy ostrzegają, że to może być końcowy etap tendencji spadkowej.
— Pewnie na stacjach dojdzie jeszcze do drobnej korekty. Z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że jesteśmy blisko dołków cenowych na naszych stacjach — przewiduje Ryszard Kaczmarek z Biura Maklerskiego Reflex.
Czy to oznacza, że trzeba robić zapasy tańszych paliw? Niekoniecznie. Eksperci twierdzą, że takich cen jak w lipcu (4,7 zł za litr), nie będzie.
— W pierwszych miesiącach nowego roku notowania ropy powoli zaczną odbijać w górę. Mogą dojść nawet do 70 dolarów za baryłkę. To oznaczałoby, że na naszych stacjach cena paliw może skoczyć znowu powyżej 4 zł za litr — ostrzega Ryszard Kaczmarek.
Spejaliści pocieszają jednak konsumentów, że ceny ropy będą znacznie bardziej stabilne niż w tym roku.
— Przełom roku powinien przynieść stabilizację. Tak też powinno być w I kwartale. W tym okresie notowania tego surowca mogą poruszać się w przedziale 40-50 dolarów za baryłkę — uważa Szymon Araszkiewicz.
Są też skrajne prognozy zakładające dalszą korektę cen ropy. Według analityków Merrill Lynch, surowiec ten może w przyszłym roku stanieć poniżej 25 dolarów. Warunek? Recesja, która wywołuje spadek popytu na paliwa na świecie, musiałaby dotrzeć także do Chin.
Ubijanie dna
Ostatnie dni przyniosły ożywienie w handlu ropą i pewne odbicie od ubiegłotygodniowych dołków, gdy notowania surowca spadły poniżej 40 dolarów. Tak tanio nie było od blisko czterech lat. Traderzy kupują kontrakty, licząc na zwyżkę, bo OPEC może zdecydować o mocnym cięciu dostaw ropy. Wzmożony popyt na ropę wymusiły spekulacje, że paliwowy kartel powinien dokonać znaczącego cięcia dostaw, gdy spotka się 17 grudnia w Algierii. Kolejnym sprzymierzeńcem notowań jest optymizm wynikający z przyznania pomocy kredytowej dla koncernów motoryzacyjnych, co może spowodować wzrost popytu na paliwa.