Nadmiar inwestycji zamyka szlaban na gwarancje

opublikowano: 16-07-2018, 22:00

KUKE prognozuje problemy z pozyskaniem gwarancji przez dostawców taboru szynowego. Pesa już ich doświadczyła.

Kumulacja inwestycji i spadające marże przyczyniają się do ograniczania limitów gwarancyjnych dla wykonawców budowlanych. Wielu już ma problemy ze zdobyciem poręczeń.

Janusz Władyczak, prezes KUKE, uważa, że przedsiębiorcom i ubezpieczycielom trudno sprostać wysokim wymaganiom stawianym przez publicznych inwestorów. Wieloletnie gwarancje wymagają reasekuracji, na której udzielanie jest coraz mniej chętnych.
Zobacz więcej

WYSOKIE PROGI:

Janusz Władyczak, prezes KUKE, uważa, że przedsiębiorcom i ubezpieczycielom trudno sprostać wysokim wymaganiom stawianym przez publicznych inwestorów. Wieloletnie gwarancje wymagają reasekuracji, na której udzielanie jest coraz mniej chętnych. Fot. Marek Wiśniewski

Janusz Władyczak, prezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE), podkreśla jednak, że problem limitów dotyczy nie tylko branży budowlanej, ale także innych sektorów gospodarki.

— Szczególnie w branżach kapitałochłonnych, np. w produkcji taboru szynowego, wysokie wymagania gwarancyjne zamawiających przyczyniają się do szybkiego wyczerpania limitów ubezpieczeniowych, a to powoduje problemy z przystępowaniem do przetargów i pozyskiwaniem kolejnychkontraktów — twierdzi szef KUKE.

Problemów na razie nie dostrzega Newag. Doświadczyła ich natomiast Pesa, która ma duży, wart 3 mld zł, portfel zamówień, ale jednocześnie kłopoty finansowe wynikające z realizacji poprzedniego.

— Rynek poręczeń gwarancyjnych nie jest przystosowany do takiego boomu, a gwarantujący, widząc rosnące zapotrzebowanie, mają dużo wyższe oczekiwania co do poziomu zabezpieczeń czy kosztów obsługi gwarancji. Często takie podwyższone wymagania nie są ujęte w napiętych budżetach wykonawców — mówi Andrzej Juszczyński, wiceprezes i dyrektor finansowy Pesy.

Bydgoski producent taboru finalizuje rozmowy z bankami i firmami ubezpieczeniowymi, które zapewnią mu finansowanie i otworzą drogę Polskiemu Funduszowi Rozwoju w roli inwestora. Wówczas spółce będzie nieco łatwiej zdobywać poręczenia. Mimo to Andrzej Juszczyński postuluje zmiany.

Jego zdaniem, ustawodawca powinien rozwiązać problem systemowo — nakazując zamawiającym obniżenie poziomu zabezpieczeń lub umożliwiając zabezpieczanie kontraktów płatnościami za dostawy.

— Ważnym problemem są również oczekiwania zamawiających dotyczące długości okresów, na które należy złożyć gwarancje usunięcia wad i usterek. Uzyskanie gwarancji na dłużej niż pięć lat jest praktycznie niemożliwe. W postępowaniach, w których będzie wymagana tak długa gwarancja, preferowani będą dostawcy mający w grupach kapitałowych podmioty finansujące ich działalność, czyli duże europejskie albo chińskie koncerny — twierdzi Andrzej Juszczyński.

Rozwiązaniem byłaby możliwość podzielenia okresu gwarancyjnego na sześciomiesięczne odcinki. Przed wygaśnięciem półrocznego zabezpieczenia dostawca miałby obowiązek wniesienia kolejnego. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Nieruchomości / Nadmiar inwestycji zamyka szlaban na gwarancje