W tym tygodniu Nafta Polska utworzy spółkę produkującą melaminę. Jej kapitał ma wynieść docelowo 1 mld zł. Nafta jest też bliska porozumienia z PGNiG w sprawie sektora nawozowego, największego dłużnika firmy. Zapewnia również, że Orlen zamierza mocniej zaangażować się w sektor chemiczny.
Maciej Gierej, prezes Nafty Polskiej (NP), zajmującej się restrukturyzacją i prywatyzacją chemii ciężkiej, twierdzi, że przekształcenia w sektorze nabierają tempa.
Nafta Polska rozpoczyna wydzielanie pierwszych spółek w ramach produktowej integracji branży. W piątek nastąpi podpisanie aktu notarialnego w sprawie utworzenia spółki melaminowej. Nieoficjalnie wiadomo, że jej kapitał zakładowy ma wynosić 1 mld zł, a Zakłady Azotowe Puławy będą dążyły do zatrzymania dla siebie nawet 70 proc. jej akcji. Maciej Gierej zapewnia, że inwestorzy branżowi i finansowi już zgłaszają chęć uczestnictwa w tym przedsięwzięciu.
Następnym projektem, który powoli powstaje, jest spółka kaprolaktamowa. Połączy ona kompleksy produktowe należące do ZA Puławy i ZA Tarnów. Jest to prawdziwe wyzwanie zarówno dla Nafty Polskiej, jak zarządów tych firm. Obie do niedawna jeszcze pretendowały do roli centrum integracji tej produkcji.
— Sądzę, że nie obędzie się bez roli rozjemczej Nafty Polskiej czy doradców, szczególnie jeśli chodzi o handel. Nie będzie tak, że produkcję jednej ze spółek oprzemy przede wszystkim na kaprolaktamie, a drugiej na nawozach — uspokaja Maciej Gierej.
Zdaniem szefa Nafty Polskiej, bliskie jest już porozumienie z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem w sprawie sektora nawozowego — największego odbiorcy gazu.
— Zamierzamy wkrótce wspólnie z PGNiG wystąpić do resortu gospodarki o korekty w prawie energetycznym i rozpocząć rozmowy z Urzędem Regulacji Energii na temat subsydiowania skrośnego. Chodzi o to, że jeżeli mamy zachować miejsca pracy w przemyśle, to nie możemy zmuszać dużych odbiorców gazu do finansowania kosztów Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa związanych z obsługą klientów indywidualnych — twierdzi Maciej Gierej.
Wiele wskazuje na to, że koszty te zostaną przerzucone w większej mierze na indywidualnych odbiorców gazu, co powiększy abonament, jaki płacą oni obecnie za gaz. Być może nawet dwu-, trzykrotnie.
— PGNiG chce się dowiedzieć, jakie korzyści osiągnie angażując się kapitałowo w holding nawozowy. Musi wykazać, że biznes nawozowy przyniesie mu odpowiednią stopę zwrotu. A to jest możliwe. Jeżeli mimo wszystko uda się nam osiągnąć optimum produkcji, to zminimalizujemy koszty zakupu gazu. Wówczas cena naszego produktu będzie niższa, co umożliwi walkę o nowe rynki zbytu. Niższą cenę metanu natomiast PGNiG będzie mogło zdyskontować w marży, jaką otrzymuje od spółki nawozowej za sprzedany nawóz — zapewnia prezes Nafty Polskiej.
Nafta Polska i PGNiG muszą jednak pokonać wspólnie jedną przeszkodę. Jest nią los ZA Tarnów. Gazowy potentat mimo zabiegów NP wciąż podchodzi sceptycznie do zawarcia układu z ZA Tarnów.
— Nie możemy obojętnie przyglądać się temu, jak nasi dłużnicy nie spłacają zobowiązań, a potem domagają się skreślenia długu. Kwestia oddłużenia sektora nawozowego powinna być powiązana z propozycjami Nafty Polskiej, dotyczącymi integracji sektora — mówi Stanisław Jakubowski, wiceprezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.
Prezes Nafty Polskiej twierdzi też, że Orlen jest zainteresowany kapitałowym udziałem w integracji sektora chemicznego. W grę wchodzą alkohole OXO należące do ZA Kędzierzyn i kaprolaktam.
— Obecnie układane są na nowo relacje handlowe. Orlen, sprzedając np. Kędzierzynowi propylen, nie może tego robić poniżej kosztów. Jeżeli tutaj osiągnięty zostanie konsensus, strony rozpoczną rozmowy na temat obecności biznesowej Orlenu w tym projekcie. Orlen nie chciałby ograniczyć się tylko i wyłącznie do relacji handlowych ze spółkami chemicznymi — reasumuje Maciej Gierej.