Dzięki udanemu rajdowi w końcowej fazie sesji inwestorom udało się zanegować ostatnie spadki i wynieść WIG20 ponownie powyżej 1750 pkt. Tym razem nasz najważniejszy indeks okazał się najsilniejszym w Europie.
Początek czwartkowych notowań sprawiał wrażenie, jakby inwestorom spóźniły się zegarki. Dopiero po kilkunastu minutach nastąpiło przebudzenie i WIG20 żwawo ruszył na północ, przeganiając nawet w pewnym momencie większość europejskich parkietów, gdzie także zdecydowanie królowała zieleń. Giełdy wyraźnie dyskontowały już kolejną redukcję stóp procentowych przez najważniejsze banki centralne, a także zgodne, jak się okazało z przewidywaniami, skurczenie się PKB Eurolandu o 0,2 proc. Pewną konsternację wywołała informacja Eurostatu, według której polski PKB wzrósł o 5,6 proc. w III kw. (r/r), a to spora rozbieżność z danymi, jakie przedstawił niedawno GUS.
Od rana świetnie radził sobie zmaltretowany ostatnio przez fatalne rekomendacje Lotos, który zwyżkował o 7 proc. Dzielnie mu sekundowały banki, a szczególnie mające dużą wagę w WIG20 Pekao. Na tej firmie kompletnie nie zrobiła wrażenia rekomendacja "redukuj", jaką otrzymała od analityków japońskiej Nomury. Od pewnego czasu daje się zauważyć, że negatywne rekomendacje wywołują piorunujące wrażenie na jednych spółkach, a na innych, przede wszystkim bankach, mają często przeciwstawny skutek. Z pożytkiem dla ich akcjonariuszy. Natomiast taniejąca w dalszym ciągu ropa naftowa była znaczącym balastem dla kursu naszego największego przedstawiciela branży paliwowej PKN Orlen.
Za indeksem blue chipów nie nadąża szeroki rynek. Nie tylko symboliczne obroty, ale także skala wzrostów potwierdzają nikłe zainteresowanie tym segmentem instytucji i indywidualnych graczy. Od masowej ucieczki od TFI nie ma komu podźwignąć maluchów. Większe zainteresowanie koncentrowało się na Atlantisie oraz Kopeksie, który korzystał na zapowiedzi skupu własnych akcji. To przy okazji uspokoiło akcjonariuszy spółki po stracie jej poprzedniego właściciela i posądzeniach o spekulacje na walutach.
Końcówka sesji była imponująca w wydaniu popytu, który zdemolował przeciwników i podniósł WIG20 o 3,8 proc. Największą w tym zasługę miały banki, które całkowicie biorą ostatnio na swoje barki wynoszenie w górę naszego indeksu blue chipów. Rewelacyjnie zaprezentował się BRE Bank, ale także PKO BP i Pekao nie miały czego się wstydzić, tym bardziej że wiarygodność ich wzrostów wsparta została wysokim wolumenem.
Wczorajszy atak kupujących wyniósł WIG20 w pobliże zamknięcia z ubiegłego czwartku i drugie podejście do 1800 pkt ma wyraźnie większe szanse na realizację. Tym razem sukces byków został potwierdzony zwiększonymi obrotami. Jeśli tylko piątkowe dane co do stopy bezrobocia w USA nie okażą się gorsze od prognoz, a nie powinny, to ten tydzień GPW powinna zamknąć na wyższym poziomie niż poprzedni.