Nawet w kryzysie biznesowe gierki nie ustają

opublikowano: 08-04-2022, 06:30

Walczyliśmy o przetrwanie, a rządowe wsparcie dostaliśmy w ostatniej chwili — mówi Małgorzata Bieniaszewska, właścicielka firmy MB Pneumatyka.

„PB”: Czy rządowe tarcze antykryzysowe pomogły gospodarce i pani firmie?

Małgorzata Bieniaszewska: Mogę mówić tylko o efektach dla mojej firmy. Faktycznie skorzystaliśmy z tego wsparcia i to ono spowodowało, że rok 2020 zamknęliśmy na plusie. Bez takiej pomocy nie byłoby to możliwe. Walczyliśmy o przetrwanie, bo zamówienia spadły nam o 40-50 proc. Mieliśmy też pieniądze odłożone na koncie, ale tarcza antykryzysowa w różnych późniejszych wydaniach i opcjach była pomocna.

Marek Wiśniewski

Czy postulaty przedsiębiorców, aby rozszerzyć pierwszą tarczę, zostały w odpowiednim momencie wysłuchane?

Zostały wysłuchane w odpowiednim momencie w tym znaczeniu, że w ostatniej chwili udało się zdążyć z różnymi działaniami, choćby takimi jak dofinansowanie wynagrodzeń. Niektóre działania jednak powinny być przyspieszone. Dziś, z perspektywy czasu, widzę, jak w każdej sytuacji, w której walczyliśmy o przetrwanie, wsparcie dostawaliśmy w ostatniej chwili.

Dwa lata temu sygnalizowała pani problemy wynikające z RODO. Choćby to, że trudno poinformować pracowników, aby np. kolejnego dnia nie przychodzili do pracy, bo RODO nie pozwala zdobywać ich prywatnych numerów telefonów. Jak udało się ten problem rozwiązać?

Gdy tylko nasi pracownicy — dzięki poczcie pantoflowej — dowiedzieli się, że potrzebujemy mieć z nimi kontakt i prosimy, by przekazali jakieś namiary, absolutnie wszyscy zareagowali pozytywnie. Taka sama była zresztą ich reakcja, gdy poinformowaliśmy ich o krokach, jakie podejmujemy w związku z pandemią. Wyszliśmy z założenia, że będziemy otwarcie rozmawiać, czyli pokażemy naszym pracownikom, dlaczego chcemy skorzystać z oferowanego wsparcia, dlaczego obniżymy etat do 0,8 i jakie finansowe warunki muszą być spełnione, abyśmy przestali korzystać z tej pomocy. Byłam przygotowana na to, że nie wszyscy będą zadowoleni, szczególnie ci, którzy nie zarabiają kokosów i nagle będą zarabiać jeszcze mniej. Ludzie mają przecież różne zobowiązania finansowe. Proszę sobie wyobrazić, że ani jeden pracownik się nie sprzeciwił. Wszyscy powiedzieli, że rozumieją, utożsamiają się z firmą, i zdają sobie sprawę, że walczymy o jedno.

Czy nie należałoby jednak coś systemowo zrobić w kwestii RODO, żeby takie kłopoty w tak nadzwyczajnych sytuacjach się nie pojawiały?

Pewnie należałoby coś z tym zrobić, natomiast wówczas znaleźliśmy rozwiązanie — było to wsparcie od naszego zespołu. Systemowe rozwiązanie trzeba znaleźć, ale dzisiaj, skoro w firmie problem rozwiązaliśmy, to trochę krótkowzrocznie mówię: będziemy się tym zajmować w momencie, kiedy powstanie kolejny problem. Mam nadzieję, że nie powstanie.

Sygnalizowała pani wtedy również chęć przyjaznej współpracy, wymiany klientów między firmami, które mogą działać, a tymi, które akurat nie mogą. Udało się taką przyjazną wymianę klientów zastosować?

Tak, miałam taką ideę. Jeszcze zanim ogłoszono lockdown we Włoszech, zadzwoniłam do naszych konkurentów i powiedziałem, że mają nasze pełne wsparcie, że jeżeli będą zmuszeni do zatrzymania działalności, to jesteśmy gotowi wyprodukować takie wyroby jak ich i dostarczać je do ich klientów oraz zobowiązać się, że tylko do czasu, gdy włoska firma będzie w stanie wznowić produkcję. Okazało się, że jestem chyba naiwna i widzę ten świat w kolorowych barwach. Włosi najpierw powiedzieli, że pomysł jest super, że są wzruszeni propozycją pomocy. Następnego dnia jednak dostałam mejla wzywającego mnie, abym… przestała wypowiadać negatywne opinie na temat włoskiej konkurencji wobec naszych wspólnych klientów. Poczułam się, jakby ktoś mnie spoliczkował. Zadzwoniłam do mojego konkurenta i powiedziałam, że jeżeli ma takie zarzuty, to proszę, zróbmy konfrontację, natychmiast zaprośmy klienta na rozmowę online i wyjaśnijmy sprawę. Wtedy Włosi wycofali się, właściciel firmy powiedział, że nie chce już w to brnąć, że przyjął do wiadomości, że go oczerniliśmy, co oczywiście było wierutną bzdurą. Tak przekonałam się, że nawet w kryzysowych sytuacjach, które dotyczą całego świata, biznesowe gierki nie ustają i nie należy naiwnie liczyć, że wszyscy będą traktować się po partnersku.

Rozmawiał Bartłomiej Mayer

Szukaj Pulsu Biznesu do słuchania w Spotify, Apple Podcast, Podcast Addict lub Twojej ulubionej aplikacji

dziś: „Dwa lata w koronie”

goście: Małgorzata Bieniaszewska — MB Pneumatyka, Maciej Formanowicz — Forte, Michał Jarczyński — Arctic Paper, prof. Adam Mariański — Uniwersytet Łódzki, Marek Moczulski — Unitop

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane