Nie gramy na modzie

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Mówią o nim, że budował nad Wisłą branżę gier wideo. Stworzył spółkę, która projektuje gry komputerowe. Teraz Michał Gembicki wydaje… tradycyjną planszówkę.

„Chińczyk”, „Monopoly”, „Pędzące żółwie”? Kto poza przedszkolakami jeszcze w to gra? Dlaczego w czasach PlayStation 5, Xboxów, gogli VR firma stworzona przez nerdów (tak o sobie mówią Michał Gembicki i Robert Wesołowski, założyciele spółki Klabater), przez dwa lata projektuje planszówkę o prowadzeniu karczmy w Yorevale, czyli odpowiedniku europejskiego renesansu? Dla każdego szanującego się nerda gry planszowe to epoka dinozaurów.

Nie gramy na modzie

opublikowano: 24-06-2022, 14:38
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Mówią o nim, że budował nad Wisłą branżę gier wideo. Stworzył spółkę, która projektuje gry komputerowe. Teraz Michał Gembicki wydaje… tradycyjną planszówkę.

„Chińczyk”, „Monopoly”, „Pędzące żółwie”? Kto poza przedszkolakami jeszcze w to gra? Dlaczego w czasach PlayStation 5, Xboxów, gogli VR firma stworzona przez nerdów (tak o sobie mówią Michał Gembicki i Robert Wesołowski, założyciele spółki Klabater), przez dwa lata projektuje planszówkę o prowadzeniu karczmy w Yorevale, czyli odpowiedniku europejskiego renesansu? Dla każdego szanującego się nerda gry planszowe to epoka dinozaurów.

— Według serwisu Statista [niemiecka firma specjalizująca się w danych rynkowych i konsumenckich — red.] w 2021 r. wartość planszówkowego rynku przekroczyła 15 mld USD. Odwiedzając duże wydarzenia branżowe, takie jak PAX czy Pyrkon, widać, że gry planszowe i karciane mają się dobrze. Przyciągają rzesze zwiedzających — mówi Michał Gembicki.

Własna droga:
Własna droga:
Klabatera prowadzimy, podążając własną drogą. Staramy się zawsze mieć w głowie przynajmniej kilka wariantów rozwoju, które zaprowadzą nas do kolejnych wyjątkowych projektów i sukcesów — mówią Michał Gębicki i Robert Wesołowski, założyciele spółki Klabater.
MAREK WISNIEWSKI

Silver gaming

Jego zdaniem cyfrowa rewolucja, która namieszała w wielu branżach rozrywkowych, prawie w ogóle nie dotknęła segmentu gier planszowych, a wręcz przyczyniła się do jego rozkwitu, szczególnie w okresie pandemii.

— Łączę ten renesans tradycyjnych gier offline z dwoma trendami — starzeniem się i dojrzewaniem graczy. Mówi się wręcz o silver gamingu, czyli grających 40- i 50-latkach. Rosnąca społeczność graczy potrzebuje zacieśniania relacji w świecie rzeczywistym. Im bardziej postępuje cyfryzacja naszego życia, tym więcej tęsknimy za spotykaniem się nad planszą i wspólną grą. Jest więc promyk nadziei dla ludzkości w czasach zdalnej pracy i telekonferencji. Nasza debiutancka gra wideo „Crossroads Inn”, symulator prowadzenia fantasy tawerny, powstała jako hołd dla gier fabularnych i planszowych. Jako gracz weteran, który rozegrał masę godzin w papierowych grach RPG jak „Warhammer”, „Call of Cthulhu”, „Krzyształy Czasu”, „Conan”, chciałem stworzyć własną grę fantasy. Na rynku były dostępne produkcje o drużynach bohaterów wyruszających na misję. Nie było gry o jednym z najbardziej ikonicznych miejsc w każdym świecie fantasy, karczmie — mówi szef Klabatera.

„Crossroads Inn” się przyjął — gra sprzedała się w nakładzie ponad 120 tys. egzemplarzy, więc niedawno twórcy ogłosili rozpoczęcie prac nad kontynuacją przygód karczmarzy. Szukali pomysłu na poszerzenie grupy dotychczasowych odbiorców i budowę komplementarnego produktu, który pozwoliłby starym graczom dalej przeżywać przygody w Yorevale w oczekiwaniu na sequel. Jednocześnie otworzyłby grę na dopływ nowych graczy i wzmocnił uniwersum „Crossroads Inn”. Wybór padł na grę planszową jako przedłużenie rozgrywki zaproponowanej w grze wideo. Gdy na to wpadli, na rynku było parę przykładów tego typu działania, np. „This War of Mine” stworzone przez 11 bit studios. Co ważne — twórcy gry już pierwszego dnia napaści Rosji na Ukrainę ogłosili, że: „Jako twórcy antywojennej gry >>This War of Mine<<, mówiącej o cierpieniach i nędzy cywilów dotkniętych wojną, pragniemy sprzeciwić się rosyjskiej agresji. Dochody z >>This War of Mine<< zostaną przekazane do Ukraińskiego Czerwonego Krzyża jako wsparcie dla ofiar.” Zebrali 3,7 mln zł.

— W Polsce istniała silna grupa projektantów i producentów gier planszowych oraz wiele firm, które swoimi działaniami przetarło drogę dla takich projektów jak Awaken Realms z Wrocławia. Czerpiąc inspirację, postanowiliśmy sami spróbować — mówi Michał Gembicki.

Wśród znajomych i przyjaciół Klabatera znalazł się Piotr Milewski, wykładowca uniwersytecki, który uwielbia świat fantasy. Doświadczony projektant gier planszowych oraz właściciel studia Sirius Games.

— Postanowiliśmy rozpocząć nowy rozdział w historii Klabatera i stworzyć planszówkową adaptację gry wideo „Crossroads Inn”: „Inkeepers’ Creed”. Kampania crowdfundingowa, którą uruchomiliśmy w serwisie Kickstarter, ufundowała się w ciągu pierwszych trzech dni. Mamy już pomysł na kolejny projekt. Historyczny i związany z moją ulubioną epoką — twierdzi szef Klabatera.

Sukces:
Sukces:
Kampania crowdfundingowa, którą uruchomiliśmy w serwisie Kickstarter, ufundowała się w ciągu trzech dni — cieszą się założyciele Klabatera.
MAREK WISNIEWSKI

Babcia przy obiedzie z trylogią

Historia, różne epoki potrafią wciągnąć. Kazik Staszewski np., lider Kultu, jest fanem historii. Szczególnie pasjonuje go II wojna światowa. Podobno potrafi przyjechać na występ dzień wcześniej, bo organizator imprezy, znając jego zainteresowania, obiecał oprowadzić go po ciekawym, nieznanym miejscu historycznym.

Michał Gembicki dla Gamedev przy Kamie na YouTubie: Poza gamingiem pasjonuję się historią. Interesuje mnie dużo epok.

— Zawdzięczam to babci. Podczas długich godzin spędzanych na próbach zjedzenia obiadów czytała mi trylogię Sienkiewicza i „Krzyżaków”. Koledzy bawili się kapslami w Wyścig Pokoju, a ja odgrywałem batalie rycerstwa pod Grunwaldem i pogonie za kozakami po Dzikich Polach — wspomina twórca gier.

Jego ulubioną epoką są czasy od Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Także wojna o niepodległość Stanów Zjednoczonych, okres wielkich wojen napoleońskich, na amerykańskiej wojnie secesyjnej kończąc. Zwiedził Paryż śladami rewolucjonistów i Napoleona. Był pod Austerlitz i Waterloo. Również pod Lipskiem, gdzie utonął książę Józef Poniatowski.

— Czeka na mnie zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach wyprawa do USA śladem bitew stoczonych przez generałów Lee i Jacksona z Jankesami w Wirginii Zachodniej i Pensylwanii. Dzięki pracy w branży gier wideo udało mi się zwiedzić kilka ciekawych historycznych miejsc w Europie, Azji i w Ameryce — twierdzi szef Klabatera.

Pomysł:
Pomysł:
Założyciele spółki Klabater szukali pomysłu na poszerzenie grupy dotychczasowych odbiorców i budowę komplementarnego produktu, który pozwoliłby starym graczom dalej przeżywać przygody w Yorevale w oczekiwaniu na sequel. Wybór padł na grę planszową jako przedłużenie rozgrywki zaproponowanej w grze wideo.

Sama nazwa firmy też jest historyczna. To postać z folkloru germańskiego — oznacza opiekuńczego duszka statku. Wzięła się z żeglarstwa, kolejnej pasji Michał Gembickiego.

Dla Roberta Wesołowskiego natomiast pasją jest lotnictwo. Wychował się na Dolnym Śląsku. W szkole średniej wszystkie wakacje spędzał z kolegami na lotnisku w Jeleniej Górze, latając na szybowcach.

— Jesień i zima to był czas gier wideo, a lato to czas szybowców. Gry to moje życie zawodowe, dające mi możliwość rozwijania się. Lotnictwo natomiast to źródło energii i niesamowitej frajdy, jaką daje mi akrobacja — mówi współzałożyciel Klabatera.

Poza pracą:
Poza pracą:
Lotnictwo było częścią mojego życia za sprawą wujka, który był pilotem wojskowym. Jego opowieści o lataniu w Etiopii w ramach misji humanitarnej rozpalały moją wyobraźnię. W ostatnim roku udało mi się spełnić jedno z większy marzeń i zakończyłem szkolenie z akrobacji samolotowej — mówi Robert Wesołowski. Marzeniem Michała Gębickiego jest zakup jachtu. Gdy go kupi, uda się w długi oceaniczny rejs z dala od cywilizacji.

Linda, Ślesicki i samotna matka

W zeszłym miesiącu, razem z Warszawską Szkołą Filmową Macieja Ślesickiego i Bogusława Lindy, wydali najnowszą grę „Best Month Ever!”. Zdobyła już nagrodę podczas Pixel Awards Europe 2022, konkursu dla niezależnych twórców gier wideo, w kategorii Best Story.

— Wpadł mi w ręce scenariusz „Best Month Ever!”. Dowiedziałem się, że producentem jest Maciej Szcześnik, znany mi jeszcze z czasów wspólnej pracy w CD Projekcie. Dlatego nie wahałem się i podjąłem współpracę, bo jednym z założeń leżących u podstaw stworzenia Klabatera oraz naszą ambicją było wydawanie gier „skomplikowanych”. Chciałbym, żeby Klabater zdobył renomę firmy do zadań specjalnych. Takiej, która jak żadna potrafi poradzić sobie z trudnym tematem, podnieść wartość gry i pomóc zespołom tworzącym nieszablonowe produkcje osiągnąć sukces. Stronimy od mainstreamowych tematów. Nie gramy na modzie. Bierzemy się za gry będące wyzwaniem, z nadzieją, że uda nam się wydobyć z nich perłę. „Best Month Ever!” to przykład takiej gry. Przygodówka, przedstawiciel będącego w niszy gatunku gier, gdzie gracz koncentruje się na fabule oraz rozwiązywaniu zagadek zaplanowanych przez twórcę. W głównej roli gracze zagrają Louise, samotną matkę wychowującą 8-letniego syna, która dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora. W pozostałym jej do końca życia miesiącu musi zorganizować nowy dom dla Mitcha i rozprawić się z prześladującymi ją demonami z przeszłości. Brzmi smutno? W rzeczywistości jest odwrotnie. „Best Month Ever!” to pełna zwrotów akcji gra o pozytywnym przesłaniu. Gra, która zmusza do refleksji i wzrusza. Idealna dla Klabatera — cieszy się Michał Gembicki.

— Projekty, które otrzymujemy, zawsze oceniamy z dwóch perspektyw: gracza i wydawcy. Gracza, ponieważ staramy się pracować z projektami unikatowymi, nieoczywistymi i skomplikowanymi. Wydawcy, ponieważ szukamy takich projektów, w których potrafimy pomóc osiągnąć sukces zespołom podejmującym wyzwanie tworzenia nieszablonowych gier. Zadania specjalne to coś, w czym Klabater ma doświadczenie. Tylko dzięki takim projektom mamy możliwość pracy z wyjątkowymi ludźmi. Dzięki umiejętnościom naszego zespołu mogą zostać dostrzeżone przez szeroką publiczność — dodaje Robert Wesołowski.

Michał Gembicki przyznaje, że do tworzenia pozycji start-upu na rynku potrzeba dużo cierpliwości, konsekwencji i determinacji. Klabatera zaczęli budować w 2019 r. Początkowo myśleli o byciu wydawnictwem. Później dodali segment produkcji gier wideo. W 2020 r. poszerzyli działalność o porting gier z PC na platformy konsolowe. W tym roku zadebiutowali na rynku gier planszowych.

— Poszukiwanie własnej ścieżki do sukcesu tkwi w nas mocno. Patrzymy na sukcesy innych, wyciągamy wnioski z własnych potknięć, stale kroczymy własną ścieżką, wierząc, że największy sukces jeszcze przed nami — mówi Michał Gembicki.

— Nasza spółka zadebiutowała na giełdzie w 2019 r. Tworzymy własne gry, wydajemy projekty partnerów oraz budujemy Klabatera z myślą o kolejnych latach w branży. Mamy na koncie sukcesy „Best Month Ever!” czy nagrodzoną Paszportem Polityki grę „We.The Revolution”. Chcemy być poważnym producentem strategicznych gier, ze złożoną mechaniką i nieszablonowym otoczeniem, a w przyszłości wydawcą bestsellerowych gier planszowych — zapowiada Michał Gembicki.

Z głową w chmurach:
Z głową w chmurach:
Robert Wesołowski budował modele szybowców latających, aż w końcu trafił do aeroklubu w Jeleniej Górze. Tu stawiał pierwsze kroki w lataniu na szybowcach Bocian, Puchacz, Junior i Pirat.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane