Nie licz na IPO w maklerskich dyskontach

opublikowano: 18-04-2017, 22:00

W domach maklerskich z niskimi stawkami za handel na GPW rzadko można wziąć udział w ofercie publicznej. Przyczyny nie są do końca jasne

W środę 19 kwietnia na warszawskiej giełdzie debiutują akcje Dino Polska. Wartość poprzedzającej debiut pierwszej oferty publicznej (IPO) przekroczyła 1,6 mld zł. To najwięcej od debiutu Alior Banku w grudniu 2012 r. Inwestorzy indywidualni mogli zapisywać się na akcje sieci sklepów w instytucjach prowadzących łącznie 79 proc. wszystkich istniejących rachunków maklerskich. Wśród nich nie było jednak żadnej z tych, które oferują handel akcjami z prowizjami zdecydowanie niższymi niż rynkowy standard — DB Securities, ING Banku Śląskiego (po 0,19 proc.) czy DM Banku BPS (0,13 proc.). Podobnie rzecz się miała w przypadku IPO debiutującego w ubiegłym tygodniu Griffin Premium RE. To również była niemała oferta. Jej wartość przekroczyła 0,5 mld zł, co w latach 2014-16 czyniłoby ją największą. Konsorcjum detaliczne obejmowało brokerów prowadzących dwie trzecie ogółu rachunków, ale ponownie bez „taniej” trójki. Cztery banki biorące udział w ofercie Dino nie pobierały przy tym prowizji od zapisów na akcje. W przypadku Griffina trzy instytucje zadowalały się stawką 0,19 proc., a globalny współkoordynator — Bank Zachodni WBK — zszedł do 0,15 proc.

Wyświetl galerię [1/2]

Marek Wiśniewski

Po starej znajomości

IPO rządzą się jednak swoimi prawami i nie można tych stawek wprost porównywać do stawek z codziennego handlu na giełdzie. Czy jednak nie zapraszając tańszych konkurentów do konsorcjów detalicznych uczestniczących w IPO, pozostali brokerzy nie karzą ich za niskie prowizje?

— To nie kara. Jeśli porównamy ofertę Griffina z ofertami sprzed dwóch-trzech lat, to konsorcja detaliczne okażą się podobne. Ich skład opiera się na naszym dotychczasowym doświadczeniu. Zapraszamy do konsorcjów detalicznych te domy maklerskie, których klienci wydają się nam aktywni — tłumaczy Mateusz Kacprzak, odpowiedzialny za oferty publiczne w Banku Zachodnim WBK. Rynkowe znaczenie DM Banku BPS jest na razie symboliczne. W marcu 2017 r. klienci detaliczni DB Securities i ING Banku Śląskiego łącznie wygenerowali jednak 5,06 proc. obrotów akcjami na warszawskiej giełdzie, natomiast ponad trzy razy więcej klientów grupy Banku Pekao - tylko 2,91 proc. obrotów. Pekao uczestniczyła w obu dużych tegorocznych ofertach, DB Securities i ING — nie.

— W przypadku Griffina nie przypominam sobie, byśmy byli zaproszeni. W ofercie Dino mogliśmy uczestniczyć. O tym, że tak się nie stało, zdecydowały względy operacyjne — twierdzi Marcin Słomianowski, dyrektor biura maklerskiego ING Banku Śląskiego. Względy operacyjne to sposób przydziału akcji. Oferujący, jakim był PKO Bank Polski, ma na tyle dobry system informatyczny, że może samodzielnie dokonać przydziału akcji, bez wsparcia giełdy. Jak przekazało nam Dino, to rozwiązanie zastosowano właśnie w jego ofercie.

— Nasz system informatyczny nie pozwala na obsłużenie przydziału akcji poza giełdą. Takie oferty musielibyśmy obsługiwać ręcznie. Dlatego zdecydowaliśmy się uczestniczyć tylko w tych ofertach, w których przydział akcji następuje za pośrednictwem systemu giełdowego — tłumaczy Marcin Słomianowski. W 2016 r. ING było członkiem konsorcjum detalicznego w dwóch z trzech największych ofert, w 2015 r. — w jednej z trzech największych. Jeśli klienci ING chcieli kupić na rynku pierwotnym akcje Uniwheels czy Wirtualnej Polski, musieli otworzyć rachunek gdzie indziej. To i tak lepiej niż klienci DB Securities, którzy w 2016 r. nie mogli złożyć zapisu w żadnym z trzech największych IPO, a rok wcześniej — podobnie jak klienci ING — mogli zapisać się tylko na papiery Idea Banku.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Po prostu nie ukierunkowujemy się na oferty publiczne. Wynika to ze strategii, jaką przyjęliśmy. Założyliśmy, że nastawimy się na działalność na rynku wtórnym i private placement w zakresie certyfikatów strukturyzowanych — zaznacza Paweł Trzaska z Deutsche Bank Polska, który sprzedaje rachunki prowadzone przez DB Securities. Unika jednak wyjaśnienia, dlaczego strategia jest taka, a nie inna.

Coś za coś

Jeden z konkurentów, zastrzegając anonimowość, ma swoją teorię na temat wykluczania tanich brokerów z IPO.

— DB Securities i ING nie ma w ofertach publicznych, bo same ich nie organizują. Nie można więc liczyć na to, że gdy one będą miały ciekawego emitenta, to zaproszą do konsorcjum, które same będą montować — mówi przedstawiciel branży.

Inny ekspert postrzega problem jako rozwarstwianie się rynku. Zwraca uwagę, że u tanich brokerów nie ma już nawet działów analiz, prześwietlających poszczególne spółki. Można co najwyżej liczyć na analizy techniczne.

— Dyskonty spożywcze oferują niskie ceny i ograniczoną liczbę produktów. Tak samo jest z domami maklerskimi o niskich prowizjach. Ich oferta jest atrakcyjna, ale tylko w swoim ograniczonym zakresie — uważa przedstawiciel domu maklerskiego, zastrzegający anonimowość. Z drugiej strony, analityków wydających rekomendacje dla konkretnych spółek nie ma też Alior Bank, jego klienci generują na giełdzie obroty mniejsze niż klienci DB Securities czy ING, a regularnie uczestniczy w konsorcjach detalicznych. I nie może się zrewanżować zaproszeniem do innego konsorcjum, bo IPO też nie organizuje. Jedyne, co go w tym kontekście odróżnia od DB Securities i ING, to… wysokość prowizji.

To się często nie zdarza

Ustalenie ceny sprzedaży akcji w ofercie publicznej w transzy inwestorów instytucjonalnych na poziomie wyższym od ceny maksymalnej po raz ostatni na GPW zdarzyło się w 2010 r., kiedy na GPW wchodziły akcje… GPW. Wtedy instytucje zapłaciły po 46 zł za walor, o 3 zł więcej, niż musieli wydać inwestorzy indywidualni. Ci ostatni w ofercie Dino Polska zapłacili po 33,5 zł, instytucje – po 34,5 zł. W ofercie GPW nadzwyczajne zainteresowanie inwestorów przełożyło się później na efektowny debiut — na premierowej sesji kurs skoczył do 54 zł, a więc o 25 proc. w porównaniu z ceną dla drobnych inwestorów. Co ciekawe, ich zapisy zostały zredukowane o 75 proc. (maksymalnie można było kupić 100 akcji) . To tyle samo, o ile zredukowano zapisy w IPO debiutującej dziś na GPW sieci marketów. [KZ]

Dyskonty spożywcze oferują niskie ceny i ograniczoną liczbę produktów. Tak samo jest z domami maklerskimi o niskich prowizjach. Ich oferta jest atrakcyjna, ale tylko w swoim ograniczonym zakresie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński, KZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu