Nie ma już odważnych prognoz dla inwestorów

opublikowano: 15-03-2022, 20:00

Rynki finansowe są obecnie wyjątkowo nieprzewidywalne. Dlatego struktura portfela inwestycyjnego powinna odzwierciedlać każdy możliwy scenariusz rozwoju sytuacji.

Najbliższe miesiące, kwartały, a może nawet lata będą stały pod znakiem podwyższonej inflacji. Na pytanie, jak w tej sytuacji powinni zachowywać się inwestorzy, próbowali odpowiedzieć uczestnicy corocznego Kongresu Inwestycyjnego Xelionu. Nie mieli przy tym prostych recept.

- Dzisiaj niezwykle trudno wyrokować, która klasa długu będzie się lepiej zachowywała – zaznaczał Maciej Pielok, dyrektor ds. strategii inwestycyjnej Pekao TFI.

- Stwierdzenie, że akcje, a zwłaszcza spółki technologiczne są skorelowane z poziomem stóp procentowych, jest uproszczeniem. Rzeczywistość pokazuje, że nie jest to prosta korelacja. Można znaleźć okresy rosnących stóp procentowych, gdy spółki technologiczne i szeroko rozumiany rynek akcji rosły, jak i takie, kiedy spadały – przypominał Bartosz Szymański, zarządzający funduszami w Skarbcu TFI.

- Znamienne jaką drogę przeszliśmy w ciągu ostatniego roku. Nikt już nie chce stawiać odważnych prognoz – mówił Kamil Cisowski, dyrektor zespołu analiz i doradztwa Domu Inwestycyjnego Xelion.

Za inflacją nie nadążą

Zdecydowana większość aktywów polskich inwestorów ulokowana jest w instrumentach dłużnych. Łączne aktywa netto polskich funduszy akcyjnych to mniej więcej jedna trzecia aktywów funduszy dłużnych.

Bessa to bessa:
Bessa to bessa:
Bartosz Szymański, zarządzający funduszami w Skarbcu TFI, zwraca uwagę, że w przypadku bessy tanieją nawet bardzo dobre spółki.
Grzegorz Kawecki

Uczestnicy dyskusji o produktach dłużnych zgodzili się, że najlepsze co obecnie mogą zrobić inwestorzy, to równoczesne stawianie na różne rodzaje funduszy dłużnych, będące zarazem odpowiedzią na różne scenariusze rozwoju sytuacji.

Duża część aktywów funduszy obligacji krótkoterminowych to papiery zmiennokuponowe, których oprocentowanie oparte jest na stawce WIBOR. Rośnie ona wraz ze wzrostem stóp procentowych NBP. Papiery zmiennokuponowe dominują też w aktywach funduszy polskich obligacji korporacyjnych.

- Przy tak wysokiej inflacji trudno się spodziewać, by depozyty bankowe zaoferowały oprocentowanie zbliżone do inflacji. Obawiam się również, że żadne instrumenty dostępne w funduszach dłużnych nie zbliżą się do niej stopami zwrotu – uczula Maciej Pielok.

W funduszach obligacji długoterminowych dominują natomiast papiery skarbowe o stałym oprocentowaniu. Po przecenie, która była widoczna choćby w stopach zwrotu funduszy za 2021 r., też już mają potencjał do odbicia.

Maciej Pielok uważa, że choć na razie prognozy gospodarcze są dość optymistyczne, to trzeba się liczyć z tym, że na horyzoncie zacznie majaczyć recesja. To zmusiłoby banki centralne i rządy do ratowania gospodarki, co korzystnie wpłynęłoby na obligacji o stałym oprocentowaniu.

- Problem w tym, że nikt nie wie kiedy to nastąpi – zaznacza Maciej Pielok.

- Ryzyko geopolityczne zwiększa ryzyko stagflacji, a stagflacja musi się w coś zamienić. Zwykle zamieniała się w recesję – przypomina Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI, uczestniczący w panelu na temat perspektyw akcji.

Jakie spółki sprzedawały obligacje

Recesja to pogorszenie sytuacji przedsiębiorstw. Uczestnicy dyskusji o rynku obligacji rozwiewają jednak obawy o niedoszacowanie ryzyka niespłacalności obligacji korporacyjnych.

- Na pewno zobaczymy trudne przypadki w branży tekstylnej, skórzanej, przemyśle maszynowym. Nie są to jednak branże mocno reprezentowane na naszym rynku obligacji korporacyjnych – tłumaczy Paweł Gołębiewski, zarządzający funduszami w NN Investment Partners TFI.

Obligacje chętnie za to emitują deweloperzy.

- Przez ostatnie lata prosperity branża ta się bardzo oddłużyła. Już nie ma deweloperów na skraju bankructwa, o dużym zadłużeniu w stosunku do kapitałów własnych. To pozwoli im przez najbliższy, trudniejszy okres przejść suchą stopą. Deweloperzy mocno reprezentowani w portfelach funduszy nie powinni mieć jakichkolwiek problemów z obsługą swojego długu – twierdzi Mariusz Zaród, dyrektor ds. instrumentów dłużnych w Quercus TFI.

- Dywersyfikacja to jest to, co powinno pozostać niezmienne. Możemy mówić o różnych scenariuszach, ale najbezpieczniejszym podejściem wydaje się włożenie do portfela czegoś na każdy z nich – podkreśla Maciej Pielok.

Już nie ma deweloperów na skraju bankructwa, o dużym zadłużeniu w stosunku do kapitałów własnych. To pozwoli im przez najbliższy, trudniejszy okres przejść suchą stopą.

Akcje są potrzebne, ale...

Zdaniem Macieja Pieloka dywersyfikacji nie można postrzegać wyłącznie jako zróżnicowania struktury inwestycji w obrębie produktów obligacyjnych. Niezbędne jest dołączenie do portfela innych klas aktywów.

- Nie wierzę w to, by obecnie dało się walczyć z inflacją tylko instrumentami dłużnymi. Włączenie innych klas aktywów jest konieczne, jeżeli chcemy dać szansę swojemu majątkowi na zachowanie wartości nabywczej – tłumaczy dyrektor ds. strategii inwestycyjnej Pekao TFI.

Jednak gdy tylko zaczęło się mówić o podwyżkach stóp procentowych przez amerykański bank centralny, giełdy – nie tylko amerykańskie – zaczęły tracić.

- Stopy procentowe, krótko czy długoterminowe, są pewną alternatywą dla rynku akcji. Jeżeli ta alternatywna inwestycja rośnie, to inwestorzy są mniej skłonni do akceptowania wyższych wskaźników wyceny akcji – wyjaśnia Jarosław Niedzielewski.

Andrzej Bieniek, dyrektor inwestycyjny w Esaliens TFI, jest zdania, że inwestor powinien lokować zarówno w segmencie spółek wzrostowych, jak i tych określanych mianem value. Jego zdaniem podział ten jest bowiem umowny. Spółki value są nimi dopóty, dopóki są tanie. Gdy mocno podrożeją, to przestają należeć do tej kategorii. Z drugiej strony, spółki wzrostowe mają to do siebie, że jeżeli dobrze się je wybierze, to będą poprawiać przepływy pieniężne i w konsekwencji spadną wskaźniki ich wyceny.

- Dyskusja o growth i value to dla mnie prehistoria w kontekście tego, co się dzieje w ostatnich dwóch tygodniach – podkreśla Andrzej Bieniek.

Jarosław Niedzielewski wskazuje, że otoczenie globalnych rynków akcji, jeszcze przed rosyjskim atakiem na Ukrainę, nie był korzystne. Obecnie jest po prostu jeszcze trudniejsze.

- Mieliśmy 7-procentową inflację w Stanach Zjednoczonych przy 80 USD za baryłkę ropy – przypomina dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI.

- Powodem rosnących stóp procentowych jest inflacja, która na całym świecie szaleje. Tak naprawdę już w wynikach za czwarty kwartał 2021 r., zwłaszcza w spółkach z Europy Zachodniej, ale też ze Stanów Zjednoczonych, widać presję na marże – zaznacza Bartosz Szymański.

Efekt prosperity:
Efekt prosperity:
Mariusz Zaród, dyrektor ds. instrumentów dłużnych w Quercus TFI, twierdzi, że deweloperzy mocno reprezentowani w portfelach funduszy obligacji korporacyjnych nie powinni mieć problemów z obsługą długu, gdyż w ostatnich latach poprawili kondycję finansową.
Marek Wiśniewski

Uczestnicy dyskusji o rynku akcji przyznają przy tym, że w czasie stagflacji, a tym bardziej recesji trudno o spółki pozwalające zarobić na papierach udziałowych.

- Stagflacja nie jest korzystnym środowiskiem dla rynku akcji. Banki centralne będą miały twardy orzech do zgryzienia, bo jednak podwyższając stopy będą wpływały na dynamikę PKB – uzasadnia Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Generali Investments TFI.

- Jeśli rozegra się scenariusz stagflacyjny i otrzemy się o bessę, to trudno oczekiwać, że znajdą się jakieś rodzynki, które będą się bardzo dobrze zachowywały. Wystarczy spojrzeć, co w 2008 r. stało się z takim tuzem jak Amazon.com. Bardzo mocno spadł – uczula Bartosz Szymański.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane