Nie takie przetargi strasze, jak je malują

opublikowano: 19-09-2019, 22:00

Dotacje pomogą firmom poruszać się w świecie zamówień publicznych. Dotychczas kojarzyły im się głównie z niską marżą i skomplikowanymi procedurami

Mali gracze niechętnie uczestniczą w postępowaniach publicznych. Co ich odstrasza? Skomplikowane procedury obowiązujące na tym rynku. Nierzadko przedstawiciele biznesu uważają, że jest on mniej rentowny niż przetargi komercyjne.

Marek Niedużak, wiceminister przedsiębiorczości i technologii,
podkreśla, że nowe Prawo zamówień publicznych wprowadza obowiązkowy podział
płatności w przypadku umów trwających dłużej niż jeden rok
Zobacz więcej

UŁATWIENIE DLA MALUCHÓW:

Marek Niedużak, wiceminister przedsiębiorczości i technologii, podkreśla, że nowe Prawo zamówień publicznych wprowadza obowiązkowy podział płatności w przypadku umów trwających dłużej niż jeden rok Fot. Marek Wiśniewski

Strumień pieniędzy unijnych, który popłynął do Hiszpanii na inwestycje kolejowe i drogowe, przyczynił się do powstania na tamtejszym rynku silnej branży budowlanej i deweloperskiej o zasięgu europejskim. W Polsce również rozkwitają projekty infrastrukturalne z pomocą funduszy unijnych. Jednak rodzime spółki nie rosną na tych przedsięwzięciach, tylko zagraniczne podmioty.

Klub dla wybranych

Aby rynek zamówień publicznych nie był klubem dla wybranych, Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT) uprościło przepisy dotyczące postepowań publicznych. Również przedstawiciele Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) nie próżnują i zachęcają firmy do udziału w przetargach. Ostatnio rządowa agencja ogłosiła konkurs z działania 2.2 programu Wiedza Edukacja Rozwój („Wsparcie na rzecz zarządzania strategicznego przedsiębiorstw i budowy przewagi konkurencyjnej na rynku”). Pod koniec września przedstawiciele biznesu, którzy planują przystąpić do przetargówpublicznych, będą mogli ubiegać się o granty. W puli jest 15 mln zł. Obecnie największą grupę zamawiających stanowią samorządy.

— Chcemy zachęcić przedsiębiorców do udziału w rynku zamówień publicznych. Dlatego uruchamiamy nabór dotacyjny dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców, którzy są zainteresowani poszerzeniem wiedzy na temat krajowych zamówień — mówi Szymon Kurek, ekspert w departamencie rozwoju kadr w przedsiębiorstwach w PARP.

O dofinansowanie mogą wnioskować m.in. przedstawiciele biznesu, organizacje pracodawców i samorządu gospodarczego, a także podmioty działające na rzecz zatrudnienia i rozwoju gospodarczego. Wszyscy oni muszą posiadać doświadczenie w prowadzeniu szkoleń i doradztwa z zakresu zamówień publicznych.

— Mamy nadzieję, że dzięki nim przedsiębiorcy przestaną kojarzyć ten rynek ze skomplikowanymi procedurami i niską marżą — zaznacza Szymon Kurek.

Zysk dla instytucji

Ze szkoleń i doradztwa będą mogli skorzystać przede wszystkim przedsiębiorcy, którzy nie podpisali dotychczas żadnej umowy w wyniku udzielenia zamówienia. PARP chce zachęcić do startowania w przetargach publicznych firmy, które świadczą tego typu usługi na rynku komercyjnym. Zyskają na tym również instytucje publiczne.

— Większa konkurencja na wspomnianym rynku, a także większa możliwość wyboru wykonawców przełożą się na wyższą jakość usług publicznych — ocenia Szymon Kurek.

W trzeciej edycji konkursu — podobnie jak w poprzednich naborach — PARP stawia wysokie wymagania doradcom i trenerom edukującym przedsiębiorców.

— Muszą wykazać się doświadczeniem i mieć przeprowadzonych co najmniej 240 godzin szkoleń w ciągu ostatnich trzech lat. Takie podejście procentuje. Po ostatnich dwóch konkursach przedstawiciele biznesu bardzo wysoko ocenili ich pracę — zauważa Szymon Kurek.

PARP szacuje, że z usług trenerów i doradców powinno skorzystać co najmniej 1,5 tys. przedsiębiorców.

— Konkurs jest przeznaczony głównie dla firm, które jeszcze nie funkcjonowały na rynku zamówień. Nie zabraknie jednak wsparcia dla przedstawicieli biznesu, którzy mają już pewne doświadczenia w tej dziedzinie. Będą oni stanowić 20 proc. beneficjentów. Po 12 miesiącach od momentu rozpoczęcia projektu dostaną szansę na pogłębienie wiedzy o zamówieniach publicznych — zapowiada Szymon Kurek.

Uchwalone w ubiegłym tygodniu przez Sejm nowe Prawo zamówień publicznych (PZP) ma być odpowiedzią na bolączki przedsiębiorców. Marek Niedużak, wiceminister przedsiębiorczości i technologii, nie ma wątpliwości, że umowy proponowane w zamówieniach publicznych są o wiele korzystniejsze dla zamawiającego niż wykonawcy.

— Często małe firmy nie chcą przystępować do przetargów, bo nie mogą liczyć na częściowe płatności. Muszą czekać na zapłatę aż do wykonania całego zamówienia. Jeżeli jego realizacja trwa rok, to mała spółka może mieć problemy z płynnością. Nie stać jej na takie projekty — przekonuje wiceminister.

Podział płatności

Marek Niedużak zwraca ponadto uwagę, że nowe PZP rozwiązuje problemy zgłaszane przez przedsiębiorców.

— Wprowadzamy obowiązkowy podział płatności w przypadku umów trwających powyżej jednego roku, a także kładziemy większy nacisk na dzielenie zamówień na mniejsze po to, aby mogły do nich przystępować małe firmy — podkreśla wiceminister.

Nowa ustawa wprowadza też katalog niedozwolonych w umowach klauzul abuzywnych, które naruszają równowagę stron przy realizacji kontraktu. Ponadto przewiduje zmniejszenie liczby kontroli postępowań, żeby nie były sprawdzane wielokrotnie. Nowe prawo wprowadza również ułatwienia w systemie odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO). Co do zasady orzekać będą składy trzyosobowe, a czas na wniesienie skargi do sądu wyniesie 14 dni. Regulacja zakłada także wyznaczenie jednego sądu ds. zamówień publicznych. Ma nim być Sąd Okręgowy w Warszawie. Obecnie system kontroli nad orzecznictwem KIO jest rozproszony w sądach okręgowych w całym kraju, w których niestety brakuje specjalistów od PZP.

— Ustawa ma długie vacatio legis, wejdzie w życie na początku 2021 r. Chcemy dać czas rynkowi na dostosowanie się do zmian, a także powiązać je z kolejną perspektywą unijną — podkreśla Marek Niedużak.

Zauważa ponadto, że firmy realizujące przetargi często trącą przez wygórowane kary umowne.

— Nowa ustawa zakazuje umów, które będą przewidywały sankcje za błędy niewynikające z winy wykonawcy. Nakazuje też określenie z góry, jaka będzie maksymalna wysokość kar, żeby przedsiębiorcy mogli przygotować się do wykonywania umowy — zwraca uwagę wiceminister przedsiębiorczości i technologii.

Problemy do rozwiązania

Nowe Prawo zamówień publicznych ma rozwiązać przede wszystkim następujące problemy:

  • nieproporcjonalnie mały, w stosunku do potencjału, udział MŚP w rynku zamówień publicznych
  • niska konkurencyjność i spadające zainteresowanie wykonawców rynkiem zamówień publicznych (w 2017 r. w ok. 43 proc. postępowań złożono tylko jedną ofertę)
  • brak równowagi w pozycji zamawiającego i wykonawcy
  • brak powiązania wydatków na zamówienia publiczne z realizacją polityki i celów strategicznych państwa, m.in. wzrostu innowacyjności
  • wybieranie rozwiązań najtańszych zamiast najbardziej efektywnych w dłuższym okresie
  • koncentracja zamawiających na spełnieniu wymogów formalnych zamiast na uzyskaniu najlepszego jakościowo produktu lub usługi
  • ograniczona dostępność do środków odwoławczych do KIO oraz skarg na wyroki KIO do sądów powszechnych,
  • niejednolitość orzecznictwa KIO i sądów powszechnych nieefektywny system kontroli zamówień publicznych.

Zamówienia nieobjęte prawem unijnym

  • W przypadku robót budowlanych kontrakty o wartości nawet do 23 mln zł będą organizowane w prostszej procedurze, łatwiejszej do stosowania zarówno dla zamawiających, jak i firm startujących w przetargach.
  • Według MPiT do zamówień będą wprowadzane najlepsze praktyki zakupowe z rynku prywatnych firm dzięki wnikliwej analizie przed organizacją przetargów i ocenie błędów po wykonaniu zamówienia.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Zawiślińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy