Sprzedaż detaliczna w grudniu wzrosła o 5,3 proc. r/r — wynika z opublikowanych w poniedziałek danych GUS. To poziom, jaki dominował w prognozach ekonomistów (5,2-5,3 proc.), zatem zaskoczenia nie było. Mimo to eksperci czekali na te dane jak na ostatnie pociągnięcie pędzla potrzebne do odmalowania pełnego obrazu stanu gospodarki na przełomie 2025 i 2026 r. Po bardzo dobrych wynikach produkcji przemysłowej (wzrost o 7,3 proc. r/r), produkcji budowlano-montażowej (o 4,5 proc.) i zaskakującym przyspieszeniu wzrostu płac (o 8,6 proc.) sprzedaż detaliczna miała potwierdzić oczekiwanie utrzymania mocy konsumpcji prywatnej.
Konsumpcja trzyma się mocno
I rzeczywiście, same dane o sprzedaży zdają się potwierdzać tezę, że konsumpcja trzyma się mocno. Za dobry grudniowy wynik odpowiadają większe zakupy tzw. dóbr trwałych, a więc towarów, które się kupuje, bo można to robić dzięki rosnącym dochodom, a niekoniecznie z przymusu. W porównaniu z grudniem 2024 r. sprzedaż mebli oraz sprzętu RTV i AGD wzrosła aż o 19,8 proc., a samochodów, motocykli i części do nich o 13,1 proc.
Komentując dane GUS, ekonomiści PKO BP zwracają uwagę, że grudniowe wyniki były dużo lepsze niż w listopadzie, kiedy wzrost sprzedaży wyniósł 3,1 proc. r/r. Na dodatek nawet po oczyszczeniu danych z wpływu czynników jednorazowych (jak dodatkowa niedziela handlowa) sprzedaż była większa — w porównaniu z listopadem wzrosła o 0,2 proc.
„Odrobinę słabiej od konsensu, ale wciąż z wysokim wzrostem — tak kończymy 2025 r. na krajowej sprzedaży detalicznej. Patrząc na indeks, można dojść do wniosku, że pod koniec ubiegłego roku zrodziło się pewne ożywienie na tym froncie. Trzymamy kciuki za jego kontynuację” — tak na gorąco komentowali na platformie X dane GUS ekonomiści mBanku. Eksperci banku ING zwracali uwagę, że wysoka dynamika sprzedaży detalicznej, a w szczególności duży wzrost sprzedaży dóbr trwałych potwierdza to, co widać w badaniach koniunktury konsumenckiej, gdzie ankietowani przez GUS deklarują coraz większą ochotę do dokonywania zakupów.
„Wzrost sprzedaży detalicznej był w zasadzie zgodny z naszymi oczekiwaniami i wpisuje się w scenariusz bazowy, w którym popyt konsumpcyjny pozostaje ważnym czynnikiem wspierającym wzrost gospodarczy. W 2026 r. oczekujemy, że dynamika spożycia gospodarstw domowych ukształtuje się powyżej 3 proc. mimo wyraźnego spowolnienia dynamiki dochodów do dyspozycji” — napisali w komentarzu ekonomiści banku ING.
Oszczędności też rosły
Wcześniej w swoich analizach eksperci tego banku zastrzegali jednak, że utrzymanie tempa wzrostu konsumpcji prywatnej na poziomie około 3 proc. w tym roku będzie wymagało uszczknięcia nieco oszczędności gromadzonych przez Polaków w ostatnich kwartałach. Ich zdaniem musi tak się stać, bo tempo wzrostu dochodów wyhamuje z 5,2 do około 2 proc.
Założenie wydawania wcześniej zaoszczędzonych pieniędzy jest jednak dość ryzykowne, bo w tych samych badaniach koniunktury konsumenckiej, które wskazują na rosnącą skłonność do dokonywania zakupów, wyraźnie widać coraz większą ochotę na oszczędzanie. Chęć oszczędzania zwiększa się szybciej niż plany wydatkowe, co może oznaczać, że widoczny w latach 2024-25 trend zwiększania oszczędności w tym roku również się utrzyma.
Skąd wiemy, że oszczędności rosną? Pierwsze źródło to choćby dane Eurostatu. Wynika z nich, że w II kw. 2025 r. stopa oszczędności gospodarstw domowych wzrosła do 9,7 z około 9 proc. kwartał wcześniej. I to nie jest przypadek, bo wskaźnik systematycznie się zwiększa od I kw. 2022 r.
Drugim źródłem są dane o aktywach finansowych gospodarstw domowych, które publikuje Narodowy Bank Polski i właśnie je zaktualizował. Ostatnie dostępne informacje pochodzą z III kw. 2025 r.
Wynika z nich, że wartość aktywów finansowych Polaków to 3,8 bln zł. To niemal 200 mld zł więcej niż na koniec II kw., zatem tylko w jednym kwartale wartość aktywów zwiększyła się o ponad 5 proc. Choć trzeba tu zaznaczyć, że za dużą część tego wzrostu odpowiadają akcje i jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, jakie posiadają w portfelach Polacy, i trudno oddzielić efekt napływu nowego kapitału od skutków rosnących wycen akcji i TFI. Faktem jest, że udział akcji i TFI w strukturze aktywów wzrósł z 23 do 25 proc.
Bez wątpienia dane wskazują, że dotychczasowy wzrost dochodów Polaków był na tyle duży, by pobudzać zwiększanie konsumpcji prywatnej i oszczędności jednocześnie.
