Nie zatracić się w zdigitalizowanym świecie

Budowa efektywnych zespołów, pozyskanie wiernych pracowników i utrzymanie dobrych relacji w biznesie — te sprawy były najczęściej poruszane na tegorocznym Forum Polskich Menedżerów Logistyki „Polska Logistyka”

W ubiegłym tygodniu odbyło się 14. doroczne spotkanie przedstawicieli branży logistycznej. Jego głównym partnerem merytorycznym była spółka Teslog, a patronat honorowy objęło Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa. W prelekcjach i panelach dyskusyjnych wzięło udział kilkuset uczestników. Myślą przewodnią tegorocznej edycji było efektywne zarządzanie komunikacją. Wiele rozmów poświęcono więc tej sprawie. Ale najgorętszym dziś tematem (zresztą nie tylko w branży logistycznej) jest doskwierający brak rąk do pracy. W dobie historycznie niskiego bezrobocia wykwalifikowani pracownicy są na wagę złota, a ich efektywna rekrutacja graniczy niemal z cudem.

Zobacz więcej

WAŻNE SPRAWY:  Podczas forum poruszono wiele tematów dotyczących branży TSL. Na zdjęciu uczestnicy panelu o rynku pracy, od lewej: moderator Radosław Brzózka, dziennikarz TVP 1, Iwona Sączawa, Team Leader specjalizacji Logistics & Procurement, Hays Poland, Karol Kundzicz, wspólnik Crusar, Adam Gałek, dyrektor centralnej logistyki Grupa Eurocash, Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”. FOT. S. ŁASZEWSKI

— W branży TSL często pojawiają się pytania, jak pozyskać pracownika i — co więcej — jak go utrzymać — zauważył Tomasz Sączek, właściciel firmy Teslog, zajmującej się doradztwem w łańcuchach dostaw.

Komunikacja przede wszystkim

Uczestnicy forum wybrali dla tegorocznej edycji dwie dziedziny przecięte linią czasu: omawiali bowiem wszelkie sprawy dotyczące polskiej i międzynarodowej logistyki, które zmieniły się od ubiegłorocznej konferencji, oraz wymieniali się uwagami o bieżących trendach i przyszłości branży.

— Jednak przede wszystkim skupiliśmy się na aspektach komunikacyjnych. Bo w świecie digitalizacji i cyfryzacji przedsiębiorcy zatracają bezpośredni kontakt ze swoimi partnerami biznesowymi. Dziś wszystko załatwia się pocztą elektroniczną lub przez telefon. A skuteczne relacje biznesowe nie są możliwe bez partnerskiego spotkania twarzą w twarz. Chcemy więc wracać do starych zwyczajów komunikacji osobistej, by nie zatracić się w tym zdigitalizowanym świecie — tłumaczył Tomasz Sączek.

W dobie błyskawicznych przemian rynkowych niezwykle ważna jest również szybka reakcja na potrzeby klientów. I ta sprawa również była wielokrotnie podkreślana. Chodzi nie tylko o nowe trendy, lecz o zwykłe, doraźne potrzeby partnerów. Np. Hörmann, największy europejski producent m.in. bram garażowych, drzwi i napędów, niedawno uruchomił nowy serwis 24 ha.

— Dostawaliśmy od klientów sygnały o konieczności szybkich interwencji w kryzysowych sytuacjach. Bo np. jeśli dojdzie do awarii w czasie transportu leków, gdzie odgórnie są wymagane odpowiednie warunki ich przechowywania, szybki serwis jest po prostu konieczny, by klient nie stracił swojego towaru — zapewniał Damian Jakszuk, kierownik serwisu Hörmann Polska. Przed branżą jest oczywiście znacznie więcej wyzwań. Tomasz Rusak, członek

zarządu i dyrektor ds. rozwoju w Rusak Bussiness Services, firmy zajmującej się outsourcingiem obsługi procedur celnych, zwrócił uwagę na mocno rozgrzane finanse w polskiej gospodarce. Rosnąca sprzedaż w pewnym momencie osiągnie punkt krytyczny.

— Niemałym wyzwaniem dla firm logistycznych na kolejne miesiące czy lata będzie umiejętne zarządzanie marżą. Podczas gdy koszty stałe utrzymają się na podobnym poziomie lub nieco wzrosną ze względu na inwestycje w infrastrukturę czy nowe rozwiązania, presja na ceny będzie coraz większa. Już teraz mamy dużą podaż i tym samym mocną konkurencję wśród usługodawców transportowo-logistycznych. A klienci, znając dobrze realia rynkowe, będą negocjowali jak najniższe stawki. W efekcie nie ma co liczyć na wzrost marż, ale trzeba umiejętnie zarządzać firmą tak, by przynosiła zyski — tłumaczył Tomasz Rusak.

Nie należy również zapominać o rozwoju IoT, czyli tzw. internetu rzeczy. Dziś już około 17,5 mld urządzeń jest podłączonych do wirtualnej rzeczywistości. Liczba ta ma wzrosnąć do 74 mld w 2025 r. Ten trend znacznie odbija się również na pracy firm transportowych. Jak wylicza Michał Grabia z Laboratorium Technologii Identyfikacyjnych w poznańskim Instytucie Logistyki i Magazynowania, firmy transportowe coraz częściej inwestują w takie rozwiązania jak m.in. systemy lokalizacji czasu rzeczywistego (RTLS), monitorowanie warunków przechowywania oraz transportu towarów (WSN), bezprzewodowe systemy pick-by-light czy śledzenie środków transportu przez GPS.

E-handel wyznacza rytm

Ważnym zagadnieniem dla rozwoju firm logistycznych jest coraz mocniejsza pozycja handlu internetowego. Przewiduje się, że jego wzrost w najbliższych latach będzie 4-, 5-krotnie szybszy niż całej sprzedaży detalicznej. W 2004 r. sprzedaż sklepów działających w polskiej sieci była warta miliard złotych. W ubiegłym roku wzrosła zaś do około 40 mld zł. I choć handel transgraniczny ma w tym zaledwie 10 proc. udziału, dając około 4 mld zł przychodów, to jest źródłem sprzedaży dla 78 proc. polskich eksporterów z sektora małych i średnich przedsiębiorstw (MSP). 95 proc. z nich wysyła swoje towary na rynki europejskie, a 35 proc. eksportuje towary poza Europę. Zdaniem Arkadiusza Kawy z Katedry Logistyki i Transportu poznańskiego Uniwersytetu Ekonomicznego na rozwój e-handlu transgranicznego wpływają nowe produkty, sprzedaż i dystrybucja wielokanałowa oraz kursy walut. W sumie wirtualnasprzedaż daje 30 proc. przychodów polskich eksporterów z sektora MSP. Jest to więc jeden z najbardziej perspektywicznych sektorów gospodarki, który powinien napędzać obroty firm transportowych, zwłaszcza rynek KEP, czyli przesyłek kurierskich, ekspresowych i paczkowych.

— Na razie jednak logistyka w handlu sprowadza się do dostawy i uchodzi za czynnik generujący koszty. Powoduje raczej ograniczenia, niż prowadzi do wzrostu sprzedaży. Tymczasem jest istotnym elementem e-handlu, odgrywając, obok marketingu, jedną z kluczowych ról w zarządzaniu sklepem internetowym. Umożliwia bowiem nie tylko utrzymanie klientów, którzy już złożyli zamówienie — przez terminowość, zgodność towaru z zamówieniem, brak uszkodzeń — ale także jest w stanie przyciągnąć nowych klientów przez dostępność towaru, różne opcje dostawy i niski koszt wysyłki — tłumaczy Arkadiusz Kawa. Współpraca firm logistycznych i sklepów internetowych mocno kuleje, również jeśli chodzi o zakupy transgraniczne. Około 55 proc. Europejczyków robi e-zakupy w swoich krajach, a tylko 32 proc. składa zamówienia w sklepach za granicą. Polacy kupują towary za granicą trzy razy rzadziej niż inni mieszkańcy UE. Dzieje się tak, gdyż operatorzy KEP specjalizują się przede wszystkim w dostawach krajowych.

Natomiast firmy zajmujące się przesyłkami międzynarodowymi oferują po prostu zbyt wysokie ceny. Arkadiusz Kawa widzi rozwiązanie tego problemu w stopniowej budowie siatki połączeń, nawiązaniu współpracy z konkurencją działającą na terenie innych krajów i stworzeniu platformy usług logistycznych dla e-handlu transgranicznego. Zamiar uruchomienia takiej platformy ogłosiła w czerwcu 2017 r. Komisja Europejska. Mają być na niej publikowane stawki dostaw transgranicznych operatorów KEP. Dzięki temu klienci będą mogli porównać oferty i wybrać tę najbardziej dla nich korzystną. Operatorzy mają udostępniać również dane, które pozwolą ocenić stawki i wykryć ewentualne nieprawidłowości rynkowe. Ma to zwiększyć przejrzystość transgranicznych usług i tym samym przyczynić się do dalszego wzrostu e-handlu w Europie.

— Nowe regulacje nie będą jednak dotyczyły najmniejszych przedsiębiorstw — zwrócił uwagę Arkadiusz Kawa. Innym problemem na styku internetowego handlu i branży logistycznej jest brak standaryzacji w dostawach transgranicznych. Większość operatorów KEP ma własne rozwiązania do oznaczania przesyłek. Ale i w tej sprawie pojawiają się już pewne rozwiązania. Np. w czerwcu Europejska Komisja Normalizacyjna (CEN) zarekomendowała jeden standard do oznaczania transgranicznych przesyłek paczkowych w całej Europie. Ma być nim identyfikator SSCC (seryjny numer jednostki logistycznej), identyfikujący przesyłkę niezależnie od operatora.

 

Inwestycje w pracownika

Nadrzędnym problemem dla całej branży pozostaje jednak człowiek. A właściwie jego brak. — Znalezienie wykwalifikowanych pracowników, zwłaszcza średniego szczebla, to dziś duże wyzwanie. I właśnie ze względu na duże bariery związane z kadrami sami idziemy w kierunku edukacji pracowników niższego szczebla. Chcemy promować ich „do góry”, zapewniając im rozwój zawodowy — zapewnił Tomasz Rusak. Dla Hörmann Polska najważniejsi są handlowcy i osoby zajmujące się obsługą klientów pod kątem inwestycji.

— Borykamy się także ze szczególnym brakiem specjalistów — serwisantów. A w tym przypadku mamy największe potrzeby, bo stawiamy na rozwój działu serwisowania i w niedługim czasie planujemy zwiększyć liczbę pracowników o 10 proc. — informował Damian Jakszuk.

Według badań Związku Pracodawców „Transport i Logistyka”, liczba rezygnujących z pracy kierowców oscyluje wokół 25 tys. każdego roku, a średnio 35 tys. osób wchodzi co roku do zawodu kierowcy, uzyskująctzw. kwalifikację wstępną. Jednak mimo że teoretycznie na rynku pojawia się więcej kierowców, niż ich ubywa, jest to stanowczo za mało jak na potrzeby sektora. Przy szybkim rozwoju logistyki powinno się pojawiać około 60 tys. nowych kierowców rocznie. W efekcie, według szacunków, w 2025 r. deficyt wyniesie aż 300 tys. osób. Problemem dla branży jest nie tylko brak pracowników, lecz także, według danych PwC, mała satysfakcja kierowców z pracy, przyczyniająca się do dużej rotacji. Wynika to głównie z niezadowalających zarobków, trybu pracy (dużo czasu w trasie, mało w domu), nieregularnych wypłat i często nie najlepszych relacji z firmą albo nawet z bezpośrednim przełożonym.

Zdaniem Karola Kundzicza, współwłaściciela firmy transportowej Crusar, polski rynek odczuwa również niedosyt automatyzacji procesów logistycznych, pozostając w tyle za zachodnimi wzorcami.

— A nasza firma rozwija się bardzo prężnie, rosnąc z roku na rok o 30 proc., musimy więc intensywnie pracować również i nad rozwojem automatyzacji — podkreślił Karol Kundzicz. Prelegenci skupiali się również na wyzwaniach w zarządzaniu i budowaniu efektywnych zespołów.

— Najważniejsi w zarządzaniu czy przywództwie są ludzie. Cała branża musi się skupić na tak kluczowych kwestiach, jak sposób kształtowania postaw przywódczych u liderów każdego szczebla — od kadry zarządzającej przez szefów jednostek po brygadzistów, koordynatorów i szefów zmian. Budowa postaw przywódczych jest niezwykle ważna w koncepcji lean management, która opiera się, w skrócie, na dwóch filarach: ciągłym doskonaleniu procesu i okazywaniu szacunku ludziom — wyjaśnił Rafał Tarasewicz, dyrektor doskonałości operacyjnej w logistyce kontraktowej na Europę w DB Schenker. Jego zdaniem, należy odwrócić obecny model zarządzania — od tradycyjnych organizacji, gdzie szef wie wszystko i wszystkim apodyktycznie zarządza, do modelu, w którym najważniejsi są ludzie i pracownicy. To właśnie oni, a nie kadra zarządzająca, wytwarzają wartość dla klientów.

— Cały pion zarządzający i wszyscy liderzy są po to, by wspierać pracowników tak, żeby widzieli i eliminowali marnotrawstwo, doskonalili procesy i przede wszystkim uczyli się przy tym — przekonywał Rafał Tarasewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Nie zatracić się w zdigitalizowanym świecie