Niech nam zima lekką będzie

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Fala tropikalnych upałów współgra z coraz większą gorączką społeczną oraz polityczną w perspektywie już widocznej na horyzoncie zimy.

W naszym klimacie to pora roku naturalnie zwiększająca koszty życia, w szczególności wydatki na ogrzewanie. Nadchodząca 2022/2023 będzie jednak ostatnią przed wyborami parlamentarnymi, a przecież kampania rozkręca się już z każdym tygodniem. Wbrew zaklęciom władców, postępuje coraz bardziej ostre zderzanie się ich chciejstwa z brutalną rzeczywistością inflacyjną. W krótkim horyzoncie najbardziej biją po oczach skoki cen w branży spożywczej, ale nad dłuższym wiszą ciężkie chmury energetyczne. Analizując decyzje podejmowane przez rząd PiS trudno uniknąć wrażenia, że są one równie nerwowe co mało skuteczne. Nie może być jednak inaczej, skoro prawdziwym decydentem jest prezes Jarosław Kaczyński, który nie ponosi za nic odpowiedzialności (z wyjątkiem niedługiego okresu zajmowania stanowiska wicepremiera), zaś o zjawiskach ekonomicznych ma wiedzę zakodowaną w epoce PRL.

Niech nam zima lekką będzie

opublikowano: 19-07-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Fala tropikalnych upałów współgra z coraz większą gorączką społeczną oraz polityczną w perspektywie już widocznej na horyzoncie zimy.

W naszym klimacie to pora roku naturalnie zwiększająca koszty życia, w szczególności wydatki na ogrzewanie. Nadchodząca 2022/2023 będzie jednak ostatnią przed wyborami parlamentarnymi, a przecież kampania rozkręca się już z każdym tygodniem. Wbrew zaklęciom władców, postępuje coraz bardziej ostre zderzanie się ich chciejstwa z brutalną rzeczywistością inflacyjną. W krótkim horyzoncie najbardziej biją po oczach skoki cen w branży spożywczej, ale nad dłuższym wiszą ciężkie chmury energetyczne. Analizując decyzje podejmowane przez rząd PiS trudno uniknąć wrażenia, że są one równie nerwowe co mało skuteczne. Nie może być jednak inaczej, skoro prawdziwym decydentem jest prezes Jarosław Kaczyński, który nie ponosi za nic odpowiedzialności (z wyjątkiem niedługiego okresu zajmowania stanowiska wicepremiera), zaś o zjawiskach ekonomicznych ma wiedzę zakodowaną w epoce PRL.

Podręcznikowym przykładem nieskutecznego chciejstwa jest usiłowanie przeciwdziałania kryzysowi opałowemu. Węgiel uzyskał status klimatycznego banity, ale w Polsce wciąż jest paliwem priorytetowym nie tylko w wytwarzaniu energii elektrycznej, lecz także w indywidualnym ogrzewaniu domów i mieszkań. Błyskawicznie przeforsowana ustawa z 23 czerwca 2022 r. „o szczególnych rozwiązaniach służących ochronie odbiorców niektórych paliw stałych w związku z sytuacją na rynku tych paliw” została ogłoszona 13 lipca, wchodzi w życie dopiero 28 lipca, ale już w okresie vacatio legis rynek… wyrzucił ją do kosza. To chyba rekord nieudolności nawet jak na standardy PiS, np. w okresie inwazji COVID-19 ustawy przeciwdziałające epidemii wielokrotnie bywały szybko zmieniane, ale jednak po wejściu w życie… Naiwna ustawa zaadresowana została do przedsiębiorców, sprzedających gospodarstwom domowym polskie paliwa stałe, tj. węgiel kamienny, brykiety lub pelet, zawierający co najmniej 85 proc. węgla. Warunkiem przyznania budżetowej rekompensaty miała być sprzedaż paliw (do trzech ton) po cenie brutto najwyżej 996,60 zł za tonę. Przedsiębiorcom absolutnie nie opłaca się jednak przystąpienie do systemu, ponieważ musieliby dopłacać do sprzedawania po limitowanych cenach i dopiero później mogliby ubiegać się o hipotetyczną rekompensatę. Mogłaby ona zostać pomniejszona, bo przecież 3-miliardowy budżet programu podzielony został na dwie tury. Całą odpowiedzialność finansową twórcy ustawy przerzucili na przedsiębiorców, którzy musieliby charytatywnie zamrozić na wiele miesięcy przynajmniej 2 tys. zł za każdą tonę. Szokują dwie okoliczności – że władcy w ogóle mogli wyprodukować takiego bubla, oraz że są zdziwieni odrzuceniem biznesowego absurdu przez opałowy rynek.

Wobec plajty ustawy władcy szybko wymyślili inną formę złagodzenia opałowego szoku cenowego. Rada Ministrów przyjęła projekt innej ustawy, o jednorazowym dodatku węglowym w wysokości 3 tys. zł, który według obecnych cen wystarczy na zakup… jednej tony. Ten program ma kosztować budżet około 11,5 mld zł, zaś jego przesłaniem jest wsparcie gospodarstw domowych, dla których głównym źródłem ciepła jest węgiel lub paliwa pochodne – brykiety lub pelet. Warunkiem otrzymania dodatku węglowego jest wpis lub zgłoszenie źródła do nowo wprowadzonej Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB). Wypłacanie wprost z budżetu do ręki teoretycznie pozwoli uniknąć min, którymi najeżona została upadła ustawa, ale najlepiej, gdyby spełniło się życzenie zapisane w tytule…

Polska od zawsze stała węglem, chociaż z jego dostępnością bywało różnie – czasami ustawiały się pod składami długie kolejki, innym razem rosły pod niebo kopalniane hałdy. Takiego jak obecnie zagrożenia brakiem węgla oraz skokowego wzrostu cen nie przerabialiśmy jednak nigdy…
Adobe Stock
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane