Czytasz dzięki

Niemcy: Putin wspiera Schroedera w walce o fotel kanclerza

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 28-08-2005, 12:14

Polityk niemieckiej SPD Gernot Erler przyznał, że przyspieszając o miesiąc termin podpisania wstępnej umowy o budowie niemiecko-rosyjskiego gazociągu przez Bałtyk i przenosząc ceremonię podpisania dokumentu z Moskwy do Berlina, prezydent Rosji Władimir Putin chce pomóc kanclerzowi Gerhardowi Schroederowi w walce o zachowanie fotela kanclerza we wrześniowych wyborach

Polityk niemieckiej SPD Gernot Erler przyznał, że przyspieszając o miesiąc termin podpisania wstępnej umowy o budowie niemiecko-rosyjskiego gazociągu przez Bałtyk i przenosząc ceremonię podpisania dokumentu z Moskwy do Berlina, prezydent Rosji Władimir Putin chce pomóc kanclerzowi Gerhardowi Schroederowi w walce o zachowanie fotela kanclerza we wrześniowych wyborach parlamentarnych.

    "To jasne, że Putin chce pomóc kanclerzowi w kampanii wyborczej" - powiedział Erler ukazującemu się w niedzielę "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" (FAS).  Erler odpowiada w klubie parlamentarnym SPD za kontakty z Rosją i innymi krajami Europy Wschodniej.

    Jak podał "FAS", szef urzędu kanclerskiego Walter Steinmeier udał się w niedzielę do Moskwy, by wspólnie z szefem prezydenckiej administracji Dmitrijem Miedwiediewem przygotować wizytę Putina 8 września w Berlinie. Podpisanie umowy planowano początkowo na połowę października w czasie niemiecko-rosyjskiego szczytu gospodarczego w Moskwie.

    Planowany gazociąg będzie biegł po dnie Bałtyku z rosyjskiego miasta Wyborg do niemieckiego Greifswaldu z pominięciem Polski i krajów bałtyckich. "FAS" szacuje koszt projektu na około pięć miliardów euro. Budowa miałby rozpocząć się jeszcze w tym roku. Pierwsze dostawy gazu spodziewane są w 2010. Dostawy z Rosji pokrywają już obecnie 37 proc. niemieckiego zapotrzebowania na gaz ziemny.

    Pierwsze porozumienie w sprawie gazociągu zawarto w kwietniu tego roku w Hamburgu. W projekcie uczestniczą rosyjski Gasprom oraz niemieckie koncerny Wintershall i Eon. W sobotnim wydaniu gazety mowa była o możliwości włączeniu do projektu także innych inwestorów - Shell i BP oraz koncernów skandynawskich i fińskich.

    Deputowany CDU Wolfgang Schaeuble powiedział "FAS", że pomoc Putina nie uratuje Schroedera od porażki. "Wizyta Putina nie jest potrzebna. Jego przyjazd na 10 dni przed wyborami sprawia komiczne wrażenie. Nie denerwujemy się jednak z tego powodu. Nie pomoże to, ani też nie zaszkodzi stosunkom z Rosją" - wyjaśnił polityk chadecji.

    W minionym tygodniu Schaeuble zapowiedział, że w przypadku przejęcia przez chadeków władzy w Niemczech, ich rząd będzie respektować umowę z Rosją i nie wstrzyma budowy gazociągu. Schaeuble jest odpowiedzialny w zespole ekspertów kandydatki na kanclerza Angeli Merkel za politykę zagraniczną.

    Także sobotni "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zwócił uwagę na niezwykły pośpiech, z jakim prezydent Rosji Władimir Putin dąży do podpisania umowy o budowie przez Bałtyk gazociągu.

    Zdaniem autora opublikowanego w sobotę komentarza, celem Putina jest sfinalizowanie rozmów jeszcze przed wyborami parlamentarnymi w Niemczech, wyznaczonymi na18 września.

   Gazeta przypomina, że Putina, który zastanawia się, jak przedłużyć swoją kadencję poza rok 2008, łączą ze Schroederm serdeczne więzi i to zarówno w dziedzinie polityki, jak również w sferze prywatnej. Dla Schroedera korzystne jest to, że Putin woli, by przestarzałe rosyjskie koncerny naftowe i gazowe unowocześniali Niemcy, a nie Amerykanie. Niemieckie koncerny liczą z kolei na lukratywne interesy. Z tego powodu Berlin milczał, gdy za pomocą niezgodnych z prawem metod wyłączono z gry związanego z Amerykanami naftowego magnata Chodorkowskiego - podkreśla gazeta.

    "Już wtedy stało się widoczne, że strategiczne decyzje (dotyczące dostaw energii) zwiększają wpływ Rosji na Niemcy" - stwierdził komentator. Zdaniem "FAZ", ten wpływ odczuły na własnej skórze także nowe kraje UE, leżące na wschód od Niemiec.

    W konflikcie o Irak oś Moskwa-Berlin-Paryż unaoczniła im, że w polityce zagranicznej Europy grają one drugie skrzypce.  Dlatego z wielkim zadowoleniem kraje te przyjęły do wiadomości stanowisko kandydatki chadeków na kanclerza Angeli Merkel, że nie będzie ponad ich głowami negocjować z Moskwą.

    "(Te słowa) usłyszano także w Moskwie. Stąd bierze się zapewne pośpiech Putina. Jest on dowodem na to, że Putin nie chce przyznać krajom z dawnego radzieckiego przedsionka żadnego wpływu na swoją politykę gospodarczą" - czytamy w konkluzji komentarza w "FAZ".

     Jacek Lepiarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane