NIK powinna zająć się tzw. podkomisją

opublikowano: 11-04-2021, 20:00

Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności (w skrócie KPO) zebrał wiele krytycznych uwag zarówno branżowych, jak też samorządowych.

Po zakończeniu konsultacji systematyzuje je Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, ale ostateczny wymiar KPO będzie decyzją Jarosława Kaczyńskiego, który nadał sobie uprawnienia szefa wszystkich szefów. W Sejmie pojawiają się sygnały kompromisu, wymuszonego przez sytuację wewnątrz obozu władzy. Dwie ścieżki są odrębne, ale zarazem silnie splecione – sam KPO uchwalony przez Radę Ministrów trafi do końca kwietnia do Komisji Europejskiej, ale zaraz potem bezwzględnie konieczne będzie ratyfikowanie udziału Polski w uwspólnotowionym zadłużeniu, będącym źródłem finansowania funduszu. Po ostatnim posiedzeniu politbiura PiS już zrezygnowało z liczenia na 19 posłów przystawki Zbigniewa Ziobry, a zatem jedyną nadzieją na miliardy z UE stają się głosy opozycji. Kluby opozycyjne, poza negującą wszystko Konfederacją, uzależniają jednak poparcie ratyfikacji od zmiany sposobu dzielenia pieniędzy z KPO – z systemu silnie scentralizowanego na gwarantujący wpływ jednostek samorządu terytorialnego.

Stanowisko Zbigniewa Ziobry stwardniało z bardzo konkretnego powodu. Otóż w sondażach zaczyna wychodzić, że bardziej ostatnio rozpoznawalna Solidarna Polska może liczyć na samodzielne przekroczenie progu 5-procentowego do Sejmu. Dotychczas był to wyborczy szklany sufit, od którego ta partyjka odbiła się – podobnie zresztą jak Porozumienie Jarosława Gowina – startując pod własnym szyldem w 2014 r. do Parlamentu Europejskiego. Po tamtej nauczce Zbigniew Ziobro połasił się znowu do PiS, które poprzednio zdradził, ale zrobił to z powodów czysto taktycznych. Jego ambicje sięgają prezydentury RP w 2025 r. Pierwszym krokiem może obecnie stać się utworzenie przez Solidarną Polskę własnego klubu, potrzeba 15 posłów i ten warunek przystawka spełnia z górką. Notabene ciekawie zapowiada się 9 maja starcie o prezydenturę Rzeszowa. Ziobrysta Marcin Warchoł nie ma jakichkolwiek szans, ale w pierwszej turze podbierze sporo głosów namaszczonej przez PiS wojewodzie Ewie Leniart.

Mało nagłośnionym polem konfliktu Zbigniewa Ziobry z ekipą Jarosława Kaczyńskiego stała się… katastrofa smoleńska. To wcale nie żart. Minister sprawiedliwości i zarazem prokurator generalny samodzielnie obrał kurs na ściganie przez polskie państwo rosyjskich kontrolerów z lotniska w Smoleńsku, współodpowiedzialnych za tragedię z 10 kwietnia 2010 r. przez złe naprowadzanie pilotów. Skuteczność tego ścigania będzie oczywiście zerowa, jednak kierunek słuszny, a co najważniejsze – oto organ państwa tzw. dobrej zmiany urzędowo i definitywnie wykluczył brednie zamachowe! No bo – albo, albo. Prokuratorski cios Zbigniewa Ziobry dobija zakon zamachowy Antoniego Macierewicza, w którym zresztą doszło ostatnio do schizmy. Adaptując pamiętną scenę z „Dnia świra”, wyznawcy publicznie się kłócą – jedni krzyczą „mój zamach jest mojszy niż twojszy”, drudzy zaś „nie, mój zamach jest najmojszy”. Utworzona z pogwałceniem ustawy Prawo lotnicze tzw. podkomisja smoleńska roztrwoniła miliony na wyprodukowanie absurdów, które w minioną sobotę enty raz zaprezentowała TVP. Dla Mariana Banasia, prezesa Najwyższej Izby Kontroli, powinien być to sygnał do szczegółowego prześwietlenia, tak po starej znajomości, pięcioletnich wydatków podkomisji. To nie są kwoty aż takie, jak w badanej właśnie Polskiej Fundacji Narodowej, ale również doszło do budżetowej szkody wielkich rozmiarów.

Ewa Stankiewicz (Solidarni2010) w sobotę 10 kwietnia o Antonim Macierewiczu: Na czele badania podkomisji stoi pozbawiony kompetencji i umiejętności organizacyjnych amator, który od roku zwodzi w kwestii dostarczenia państwu polskiemu raportu końcowego. Jak chcecie zagwarantować Polsce elementarny poziom prac, skoro przewodniczący nie ma żadnych kompetencji w kwestii badania? Jak można poważnie traktować kogoś, kto kluczy w podstawowych sprawach i mija się z prawdą? Fot. Solidarni2010
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane