Niski PMI ostrzeżeniem dla gospodarczego hurraoptymizmu

opublikowano: 03-03-2019, 22:00

Indeks PMI zanotował w lutym najgorszy wynik od prawie 6 lat. To czwarty z rzędu odczyt poniżej granicy 50 pkt., zwiastującej nadejście recesji.

Popularne w gronie fanów polityki międzynarodowej powiedzenie głosi, że kiedy USA kichnie, Europa łapie grypę. Obserwując sytuację w polskiej gospodarce widać wyraźnie, że podobna zależność dotyczy, odpowiednio, Niemiec i Polski.

Niemcy w kryzysie

Niemiecki przemysł RFN, po styczniowym spadku poniżej kluczowej granicy 50 pkt., zanotował najgorszy wynik od 74 miesięcy — 47,6 pkt. Sytuacja za zachodnią granicą wydaje się sukcesywnie pogarszać — tempo spadku nowych zamówień przyspiesza, głównie z uwagi na spadek sprzedaży eksportowej, spowodowany słabszym popytem z Azji czy niepewnością związaną z brexitem. Mimo utrzymania wysokich wskaźników zatrudnienia niemieccy przedsiębiorcy wyrażają najgorsze od 6,5 roku nastroje co do najbliższych 12 miesięcy, obawiając się konsekwencji wojen handlowych, spowolnienia w przemyśle motoryzacyjnym i „twardego” brexitu.

W Polsce przedsiębiorcy odczuwają skutki niemieckich problemów. W wyniku zmniejszonej liczby zamówień, przede wszystkim z zagranicy, produkcja zanotowała najszybsze tempo spadku od niemal dekady. Jednocześnie zapasy wyrobów gotowych są największe od 20 lat, co sugeruje nadwyżkę mocy przerobowych. Polscy przemysłowcy, wyrażając najsłabszy optymizm gospodarczy od prawie 6 lat, najbardziej obawiają się dalszego osłabienia eksportu oraz spowolnienia gospodarczego w 2019 r. W efekcie, wbrew oczekiwaniom ekonomistów, w ciągu miesiąca wartość indeksu spadła z 48,2 do 47,6.

Europejska solidarność

W ocenie Rafała Beneckiego, głównego ekonomisty ING Banku Śląskiego, dane wskazują na ryzyko silniejszego spowolnienia w II kw. roku.

— Dzisiejszy PMI z przemysłu w Polsce, ale także Eurolandzie, to wciąż bardzo słaby obraz gospodarki w regionie. Nie widać odbicia przemysłu ani w Polsce, ani w Europie — mówi ekonomista.

Podkreśla, że oprócz Niemiec także inne kluczowe państwa strefy euro notują rekordowe złe wyniki.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Do bardzo pesymistycznych Niemiec tym razem dołączył także holenderski przemysł, który do niedawna odstawał w swoim optymizmie. Spowolnienie w handlu międzynarodowym, o którym mówimy od paru miesięcy, jest kontynuowane — komentuje Rafał Benecki.

Jednocześnie jednak analitycy ING przewidują, iż osłabienie przemysłu może mieć charakter przejściowy, a po drugim kwartale pojawią się pozytywne czynniki dla rodzimego przemysłu, m.in. nowe rządowe programy socjalne, które mogą zwiększyć popyt wewnętrzny.

„Uważamy, że po drugim kwartale impuls wzrostowy przyniesie silniejszy wzrost produkcji sektora motoryzacyjnego w Niemczech oraz wysoki popyt wewnętrzny w Polsce (wspierany działaniami fiskalnymi)” — napisali analitycy.

Znaki ostrzegawcze

Europejski przemysł zdaje się dosięgać pierwsza zadyszka po wielkim kryzysie 2008 r. Prócz PMI także Baltic Dry Index sugeruje słabnącą koniunkturę na Starym Kontynencie. BDI, czyli wskaźnik cen transportu surowców drogą morską, od początku roku zanotował wyraźny spadek — z 1282 USD na początku roku do 658 USD obecnie. Taka sytuacja sugeruje mniejsze zapotrzebowanie na surowce oraz potwierdza słowa ekonomisty ING o spowolnieniu w handlu międzynarodowym. Sytuację pogarsza także fakt, iż prócz europejskich gigantów pogorszenie koniunktury zanotowali także najważniejsi partnerzy handlowi UE w Azji: PMI Japonii spadł z 50,3 pkt. do 48,9 pkt., natomiast Chin znalazł się na poziomie 49,9 pkt.

Zarówno PMI, jak też BDI to wskaźniki wyprzedzające koniunktury, które w tym wypadku mogą posłużyć jako ostrzeżenie dla biznesmenów i polityków oraz motywator do podjęcia działań osłaniających gospodarkę przed konsekwencjami spowolnienia wzrostu. Bieżące wskaźniki wciąż są jednak dla polskiej gospodarki obiecujące — styczniowe dane GUS wykazały wzrost produkcji o 6,1 proc. r/r, przekraczając oczekiwania ekonomistów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy