Samolot Rosjan nie pokazał się na radarach kabiny pilotów rejsu pasażerskiego, ale jego obecność wykryła wieża kontroli lotów i natychmiast zawiadomiła załogę. Duńczycy zmienili kurs i statki powietrzne minęły się o ledwie 90 metrów, co - zdaniem szwedzkich ekspertów - oznaczało duże niebezpieczeństwo katastrofy.

Ujawniając zdarzenie szwedzka agencja ds. badania wypadków (Statens Haverikommission) oświadczyła jednocześnie, że nie zamierza prowadzić oficjalnego śledztwa w tej sprawie. - Po pierwsze wypadek miał miejsce nad wodami międzynarodowymi, po drugie samolot należał do duńskich linii lotniczych. To oznacza, że sprawa leży poza obszarem naszej odpowiedzialności - powiedział Jens Olsson ze Statens Haverikommission w wywiadzie dla agencji TT.
Szwedzka Akademia Obrony Narodowej zaobserowała w ostatnich latach wzmożoną obecność rosyjskich samolotów wojskowych nad wodami Bałtyku. - To najmocniejszy wzrost ich obecności od czasów zimnej wojny - mówi ppłk. Stephan Persson Tyrling z Akademi Obrony Narodowej.
4 marca był dniem wzmożonej militarnej aktywności rosyjskiej w związku z wydarzeniami na Krymie. 16 marca odbyło się na Krymie referendum w sprawie przyłączenia do Rosji, a 21marca Władimir Putin podpisał już akty ratyfikacyjne traktatu o przyjęciu Republiki Krymu do Federacji Rosyjskie.
