Jednocześnie jednak nadal nie mieliśmy zmiany sytuacji na parze USDJPY, gdzie notowania konsolidowały się na poziomie 90,90, a zatem mieliśmy do czynienia z zamianą wcześniejszego wsparcia w opór. Rynek jednak znalazł wytłumaczenie tego fenomenu. Ogromne programy wydatkowe i prognozowany wzrost zadłużenia USA (przy możliwym wzroście zadłużenia Chin, które w tej sytuacji kupowałyby mniej obligacji USA) mają zmniejszyć atrakcyjność dolara.
Trudno jednak z przekonaniem stwierdzić, czy jest to wystarczający argument
dla długotrwałych wzrostów notowań EURUSD. Warto pamiętać, iż gdy tylko zaczęto
opracowywać plan Paulsona, rynek reagował podobnie. Później zaś dolar zyskiwał w
ślad za tracącymi rynkami akcji. Nie wykluczone, iż taki scenariusz powtórzy się
i tym razem. Tak czy owak, póki co rynek ma jeszcze pewną przestrzeń do wzrostu,
być może nawet do poziomu 1,3730.
W minionym tygodniu umocnienia
euro wobec dolara nie był w stanie wykorzystać złoty – notowania wobec euro były
najsłabsze w tym roku. Początek tygodnia może przynieść niewielkie umocnienie,
ale póki co nie zanosi się na przełom.
Przemysław Kwiecień
X-Trade Brokers Dom Maklerski
S.A.
[email protected]