Zarówno brak zapowiedzi działań zmierzających do wsparcia wzrostu gospodarczego przez Fed, jak i komunikat Narodowego Stowarzyszenia Pośredników Nieruchomości o tym, że dane dotyczące sprzedaży domów na rynku wtórnym w USA za okres od 2007 r. do października zostaną zrewidowane w dół, nie zmieniły nastawienia inwestorów do dolara. Amerykańska waluta zyskiwała wczoraj i ostatecznie przebiła istotny psychologicznie poziom 1,30 USD za euro.
Za aprecjacją dolara nie stoją jednak mocne fundamenty amerykańskiej gospodarki, ale raczej wciąż nierozwiązany kryzys w strefie euro. Na rynkach nasilają się obawy związane z możliwością obniżek ratingów krajów strefy euro. Doskonale te obawy oddaje wczorajszy wzrost rentowności włoskich papierów skarbowych. Sprzedawane na aukcji papiery 5-letnie zanotowały najwyższą rentowność w historii strefy euro.
Na rynku krajowym obserwowaliśmy powrót kursu EUR/ PLN do poziomów notowanych w trakcie wtorkowej sesji. Znaczące osłabienie polskiej waluty w nocy z wtorku na środę polskiego czasu zwiększyło apetyty inwestorów na zakup złotego, gdyż jak oceniano, na rynku wzrosło prawdopodobieństwo interwencji. W obecnej sytuacji trudno jednak mówić o trwałym umocnieniu złotego.
Wskazuje na to praktyczny brak reakcji na zaskakujące dane o inflacji. W
„normalnych” warunkach takie dane przesunęłyby kurs znacząco. Tymczasem,
po informacji resortu finansów o wzroście w październiku do rekordowego
poziomu papierów skarbowych będących w posiadaniu inwestorów
zagranicznych rośnie też ryzyko gwałtownego osłabienia złotego.