Obligacje bardziej przystępne

Małe i średnie firmy rzadko sięgają po kapitał z emisji obligacji, ale po nowelizacji ustawy mogą korzystać z niego chętniej

Od pierwszego lipca obowiązuje znowelizowana ustawa o obligacjach, która ma wpłynąć na rozwój obligacji emitowanych przez firmy. Nie wprowadza rewolucyjnych zmian, ale porządkuje kilka dotychczas nieuregulowanych kwestii, rozszerza możliwości emisji i uelastycznia ten sposób finansowania.

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

Więcej uprawnionych

Dzięki zmianom po obligacje chętniej mogą sięgać również małe i średnie firmy, które nieczęsto bywają emitentami. Co prawda większość nowych możliwości przewidzianych w nowej ustawie stworzono z myślą o dużych przedsiębiorstwach i bankach. Na przykład nowe rodzaje obligacji będą raczej wykorzystywane przez większe podmioty.

— Trudno sobie wyobrazić, żeby inwestorzy mieli apetyt na obligacje podporządkowane, które są spłacane w ostatniej kolejności w razie upadłości, albo likwidacji emitenta, czy też wieczyste, bez określonego terminu spłaty, w przypadku małych i średnich firm — mówi Emil Szweda, właściciel serwisu Obligacje.pl. Do obligacji może jednak zachęcić firmy z segmentu MSP rozszerzony katalog firm uprawnionych do emisji obligacji.

— Emitentem obligacji może być teraz również spółka powołana specjalnie do tego celu. Dzięki temu każda firma, niezależnie od formy prawnej, w której działa, może założyć spółkę celową w odpowiedniej formie prawnej i emitować obligacje — zwraca uwagę Paulina Zalewska, konsultant, certyfikowany doradca w ASO z Grant Thornton.

Jej zdaniem, dla wielu podmiotów barierą dla tego typu finansowania było właśnie prowadzenie działalności w formie, która nie była uprawniona do emisji.

Zgromadzeni obligatariusze

Kolejne ułatwienie, które może być ważne z punktu widzenia małych i średnich firm, to wprowadzenie możliwości powołania zgromadzenia obligatariuszy. Ma ono reprezentować ogół uprawnionych z obligacji tej samej serii albo objętych tym samym kodem.

— Takie rozwiązanie można zawrzeć w warunkach emisji, nie jest ono obligatoryjne, ale bardzo istotne, ponieważ dzięki niemu kontakt emitenta z obligatariuszami będzie prostszy. Dotychczas w sytuacji, kiedy pojawiała się potrzeba zmiany warunków emisji, co się czasem zdarza, emitent musiał się kontaktować z każdym obligatariuszem osobno. To było kłopotliwe, szczególnie jeśli obligatariuszy jest sporo — tłumaczy Paulina Zalewska.

Podobna potrzeba istniała choćby w sytuacji, kiedy dotychczasowe zabezpieczenia nie mogły spełniać dalej swojej funkcji i trzeba było zmienić ich formę, albo kiedy z upływem czasu wartość zabezpieczenia kilkukrotnie przewyższyła wartość emisji i emitent nie był w stanie uwolnić nadwyżki wartości tego zabezpieczenia, żeby wykorzystać ją do finansowania innego rodzaju przedsięzwięcia. Zdaniem Łukasza Lefanowicza, prezesa Gerda Broker, brak regulacji relacji pomiędzy emitentami i inwestorami utrudniał też życie obligatatiuszom, którzy nie mogli reprezentować swoich interesów. Pozostałe zmiany mają mniejsze znaczenie dla ewentualnego zainteresowania obligajami niewielkich firm. Warto jednak choćby wspomnieć jeszcze wprowadzenie instytucji administratora zabezpieczeń, w przypadku emisji obligacji zabezpieczonych, oraz dowolność w zakresie oprocentowania obligacji.

— Wyłączenie warunków emisji obligacji spod rygorów tzw. ustawy antylichwiarskiej oznacza możliwość zaoferowania inwestorom oprocentowania obligacji w teoretycznie nieograniczonej wysokości, przekraczającej czterokrotność stopy lombardowej NBP. W praktyce to ograniczenie mogło stanowić pewną barierę dla emitentów, charakteryzujących się podwyższonym ryzykiem i niezbyt wysoką wiarygodnością finansową. Był to hamulec także dla małych i nowopowstających firm, które nie mogą pochwalić się jeszcze osiągnięciami lub działają w szczególnie ryzykownych branżach — tłumaczy Łukasz Lefanowicz.

Kredyt jest tańszy

Jednym z powodów dla którego mniejsi przedsiębiorcy nie są zainteresowani emisją obligacji jest koszt tego rodzaju finansowania — z reguły wyższy niż koszt kredytu.

— Dużym firmom, przeprowadzającym emisje o znacznej wartości łatwiej obniżyć koszty emisji obligacji — mówi Paulina Zalewska.

Jednak coraz częściej pojawiają się także niewielkie emisje na naszym rynku. Grant Thornton w raporcie na temat rynku Catalyst wymienia choćby spółkę Venti, która pozyskała z emisji łącznie 355 tys. zł, czy GPF Causa, która pozyskała 420 tys. zł. Co prawda, od początku 2015 r. na rynek Catalyst można wprowadzać emisje o wartości co najmniej 1 mln zł, ale wspomniane przypadki pokazują, że jest popyt również na mniejsze. Łukasz Lefanowicz twierdzi nawet, że w ostatnich latach dominowały na rynku Catalyst emisje obligacji małych firm, a nawet bardzo małych, a także tych najbardziej nielubianych przez banki, jak np. np. deweloperów, czy spółek budowlanych. Raport Grant Thornton dowodzi też, że emisji obligacji na naszym rynku generalnie jest coraz więcej, a najbardziej dynamiczny jest rynek obligacji korporacyjnych.

— W 2014 r. spośród 7,6 mld zł pozyskanego na rynku długu kapitału aż 7,4 mld zł stanowiły obligacje korporacyjne. I to one generowały w ubiegłym roku największy obrót — 49,8 proc. łącznej wartości handlu obligacjami na Catalyst — mówi Paweł Tamborski, prezes GPW.

Do tego oprocentowanie obligacji maleje, głównie w związku z obniżeniem WIBOR-u. Wspomniany raport pokazuje, że do końca 2014 r. w przeważającym stopniu emitenci byli skłonni ponieść koszty pozyskania kapitału w ramach emisji obligacji na poziomie 7-8 proc., natomiast jeszcze w 2013 r. znaczna część instrumentów charakteryzowała się oprocentowaniem rzędu 10-11 proc. To dobra informacja dla emitentów, gorsza dla inwestorów, dla których rentowność obligacji jest niższa.

Nie dla wszystkich

Obligacje mogą być interesującym źródłem finansowania przede wszystkim dla tych firm, którym banki odmawiają kredytu.

— Szczególnie, jeśli robią to mimo relatywnie dobrej sytuacji finansowej lub możliwości podstawienia wartościowego zabezpieczenia, co dotyczy na przykład firm pożyczkowych — zwraca uwagę Emil Szweda.

— To także rozwiązanie dla firm, które wyczerpały już swoją zdolność kredytową, a chcą tworzyć kolejne projekty, albo po prostu nie dysponują odpowiednim dla banku zabezpieczeniem — mówi Paulina Zalewska.

Zdaniem Łukasza Lefanowicza, plusem finansowania poprzez emisję obligacji jest duża elastyczność w kształtowaniu warunków pożyczki oraz dostępność kapitału.

— Na rynku funkcjonują różne grupy inwestorów, akceptujących także wyższy poziom ryzyka — twierdzi Łukasz Lefanowicz.

50 mld zł ponad tyle pozyskały polskie firmy z emisji obligacji w ciągu ostatnich lat.

7,6 mld zł tyle wyniosła całkowita wartość pozyskanego kapitału z emisji obligacji w 2014 roku, z czego aż 7,4 mld zł przypadły na obligacje korporacyjne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Obligacje / Obligacje bardziej przystępne