Obligacje są droższe, ale opłacalne

opublikowano: 17-10-2014, 00:00

Finansowanie: Kredyty mają z reguły niższe oprocentowanie niż papiery dłużne. A mimo to firmy sięgają po te drugie i nie narzekają.

Emisja obligacji to nic innego jak zaciągniecie przez firmę pożyczki, jednak niemal zawsze droższej niż kredyt bankowy. Dotychczasowi emitenci uważają jednak, ze mimo to emisje papierów dłużnych mają sens.

NIE STAĆ NA JEDNEJ NODZE:
NIE STAĆ NA JEDNEJ NODZE:
Giełdowy Action, którym kieruje Piotr Bieliński, wyemitował obligacje, by zdywersyfikować źródła finansowania.
[FOT. WM]

— Gdyby brać pod uwagę samo oprocentowanie, to rzeczywiście w przypadku obligacji jest trochę wyższe. Ale jeśli uwzględni się związane z kredytem prowizje, ubezpieczenia itp., to nie powiedziałbym, żeby koszty były wyższe. Chcemy wprowadzić na giełdę akcje i zależało nam też, by firma była znana wśród potencjalnych inwestorów — mówi Grzegorz Ślak, prezes Wratislavii-Bio, które wyemitowała w tym roku papiery dłużne o wartości 33 mln zł.

Emisja papierów dłużnych jako wstęp do publicznej emisji akcji to nie ewenement. Ten manewr zastosowała też chemiczna PCC Rokita. Ale po obligacje sięgają też firmy już dobrze znane na rynku kapitałowym. Papiery dłużne o wartości 100 mln zł wyemitowała tym roku spółka Action, handlująca elektroniką. Jej akcje są notowane na giełdzie od 2006 r. Pieniądze pozyskane ze sprzedaży obligacji przeznaczyła na zakończenie rozbudowy centrum logistycznego i kapitał obrotowy.

— Emitując obligacje chcieliśmy zdywersyfikować źródła finansowania, oprzeć się na kilku nogach, a nie tylko na kredytach bankowych. Wiadomo, że gdy tylko pojawiąsię jakieś zawirowania, banki od razu chcą dodatkowych zabezpieczeń — mówi Piotr Bieliński, prezes Action.

Z unijną dotacją

Kilka lat temu zajmujący się przetwarzaniem odpadów Mo-Bruk planował inwestycję za 240 mln zł. Około 100 mln zł miał przyznane w formie dotacji unijnej. Kolejne 26 mln zł pozyskał z emisji akcji. Postanowił uzupełnić potrzeby obligacjami. Uznał bowiem, że sięgnięcie po papiery dłużne gwarantuje, że firma niespodziewanie nie straci finansowania w trakcie rozpoczętego procesu inwestycyjnego. W praktyce nie istnieje bowiem ryzyko wypowiedzenia umowy przez pożyczkodawców, jakimi są obligatariusze.

— Oprocentowanie obligacji jest z reguły wyższe niż kredytu bankowego. Ale te premie płaci się za większą wygodę. By pożyczyć pieniądze, nie trzeba pokazywać tylu dokumentów, ilu oczekują banki. Nie ma tez czegoś takiego jak doroczny przegląd komitetu kredytowego w bankach. Jeżeli tylko emitent spełnia warunki emisji, uzyskuje większą elastyczność w dysponowaniu pożyczonymi pieniędzmi — zaznacza Przemysław Hewelt, starszy menedżer w firmie audytorsko-doradczej Grant Thornton Frąckowiak.

Warunki, w oparciu o które obligatariusze mogą żądać wcześniejszego zwrotu pieniędzy, sprowadzają się z reguły do pogorszenia sytuacji finansowej emitenta obligacji. Ale zdarza się, że choć sytuacja firmy jako taka się nie pogorszy, to obligatariusze mogą zażądać przedterminowego wykupu — jeśli zarząd wypłaci sobie za duże premie, albo udziałowcy dywidendy.

Sama firma też może sobie zarezerwować prawo do wcześniejszej spłaty obligatariuszy w dogodnej dla siebie sytuacji — np. gdy znajdzie tańsze źródło finansowania. Zazwyczaj wiąże się to jednak z wypłatą dodatkowej premii dla obligatariuszy. Wszystko jest jednak kwestią umowy, której treść proponuje emitent, a ostateczna treść zostaje zapisana w warunkach emisji.

Znajomość rynku

Nad warunkami emisji pracuje z reguły bank lub biuro maklerskie. Tylko w przypadku małych ofert zajmują się tym kancelarie prawne lub firmy doradcze. Organizator emisji pomaga firmie w formalnych aspektach przedsięwzięcia, przygotowuje dokumenty. Nie tylko te, z którymispółka wyjdzie do inwestorów, ale i te wewnętrzne — jak np. uchwały na walne zgromadzenia.

Organizator emisji jest też nieformalnym gwarantem jej powodzenia. — Dobry organizator emisji oznacza dobrą jakość dokumentacji i w tym sensie preferujemy niektórych oferujących. Ale o kupnie obligacji zawsze decyduje fundamentalna ocena emitenta. Z drugiej strony, dobre spółki nie przychodzą z byle kim — twierdzi Adam Dakowicz, prezes AgioFunds TFI.

Od strony spółki jakość organizatora emisji przejawia się w jego zdolności określenia najkorzystniejszych dla emitenta, a jednocześnie odpowiadających inwestorom, warunków, po których oferowane obligacje znajdą nabywców. Umiejętność ich określenia to w dużej mierze umiejętność komunikacji z funduszami inwestycyjnymi.

— Fundusz może zainwestować tyle pieniędzy, ile ludzie do niego wpłacą. Jeśli wpłat brakuje, to fundusz nie może inwestować. Fundusze mają też limity inwestycji pod względem branżowym, co może dyskwalifikować emitentów z branż, w które są mocno zaangażowane. Na to nakłada się kwestia oprocentowania — stałego lub zmiennego. Dopiero na końcu jest odpowiedź na pytanie, czy cena jaką oferuje emitent konkretnych obligacji jest do zaakceptowania — tłumaczy Dariusz Lasek, dyrektor inwestycyjny ds. papierów dłużnych w Union Investment TFI.

OKIEM PARTNERA SEKCJI

Każdy może rozważyć emisję obligacji

TOMASZ MATULKA

dyrektor ds. finansowania strukturyzowanego w HSBC Bank Polska SA

Rosnące wymagania kapitałowe i płynnościowe wobec banków oraz popyt inwestorów na obligacje stanowią dobry grunt dla rozwoju rynku obligacji korporacyjnych w Polsce. Rozwój tego rynku może się przyczynić do poprawy długoterminowego finansowania polskich firm i istotnie wspomóc realizację inwestycji. W zasadzie każda firma i z każdej branży może rozważyć emisję obligacji, wybór rodzaju finansowania jest jednak determinowany przez uwarunkowania biznesowe uwzględniające m.in. zdolność kredytową, koszty i warunki pozyskania kapitału, postrzeganie przez rynek.

Innym czynnikiem branym pod uwagę przez emitentów jest dywersyfikacja źródeł finansowania, czyli uniezależnienie się od finansowania bankowego. Argumentem przemawiającym za emisją obligacji może być to, że może ona oferować bardziej elastyczne warunki od kredytu. Np. spłata kapitału w przypadku obligacji następuje zazwyczaj w momencie wykupu obligacji, czyli nie występuje amortyzacja jak przy kredycie.

Przeznaczenie emisji może być również bardziej ogólne niż w przypadku kredytu, który banki preferują udzielać na konkretny cel. Ponadto umowa o emisji jest często mniej restrykcyjna dla emitenta i wolna od wielu zapisów występujących w umowach kredytowych, w tym od konieczności ustanawiania zabezpieczeń. Największym minusem związanym z emisją obligacji w Polsce jest wciąż stosunkowa płytkość rynku.

Oznacza to, że inwestorzy mogą być skłonni do wybierania obligacji o wysokim ratingu, czyli małym ryzyku, nawet kosztem rentowności, gdyż taki papier łatwiej sprzedać na rynku wtórnym, jeżeli inwestor będzie chciał lub musiał spieniężyć nabyte obligacje. W przypadku obligacji o wyższym ryzyku może się okazać, że nie będzie nabywców, gdy inwestor będzie chciał je sprzedać przed terminem wykupu przez emitenta.

Dlatego dotychczas największym powodzeniem cieszyły się emisje dużych firm z sektora paliwowo-energetycznego oraz banków. Choć oferowały niższą rentowność od papierów mniejszych firm, były powszechnie uznawane przez inwestorów za bezpieczne i płynne, a jednocześnie dawały wyższy zwrot niż papiery skarbowe. Wobec systematycznego rozwoju rynku obligacji korporacyjnych w Polsce wydaje się jednak, że minus ten zostanie z czasem wyeliminowany wraz ze wzrostem płynności na tym rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane