Czytasz dzięki

Odbicie na rynkach może okazać się nietrwałe

Eksperci nie są zgodni, czy odbicie po najgorszym kwartale w historii giełd europejskich będzie trwałe

Dotarcie pandemii COVID-19 do Europy sprawiło, że rynki akcji ze Starego Kontynentu mają za sobą najgorszy kwartał w historii. We wtorek paneuropejski indeks Stoxx Europe 600 zmierzał do zamknięcia kwartału na 24-procentowym minusie, największym w swojej 22-letniej historii, a na dnie wyprzedaży znajdował się najniżej od 2012 r.

Warszawski WIG był w skali kwartału na 29-procentowym minusie, również największym w historii, chwilowo schodząc najniżej od 2011 r. W skali kontynentu marcowemu załamaniu nie oparł się żaden sektor, a największe straty ponieśli przedstawiciele branż cyklicznych, a także nisko wycenianych.

Co najmniej 35 proc. przeciętnie wyniosła przecena w sektorze motoryzacyjnym, bankowym, paliwowym i wśród operatorów linii lotniczych. Najmniejsze straty, jednak wciąż przekraczające 10 proc., stały się udziałem branż defensywnych, takich jak służba zdrowia, użyteczność publiczna oraz telekomunikacja. Eksperci nie są zgodni, czy twarde dno rynek ma już za sobą.

— Od wybuchu epidemii wyceny rynkowe znacznie spadły, a to sugeruje bardziej dogodny moment do długoterminowych zakupów. Jednak wciąż może być za wcześnie, by znacznie zwiększać ekspozycję portfeli na ryzyko — ocenia w rozmowie z agencją Bloomberg Esty Dwek, szef strategii globalnej w towarzystwie Natixis IM.

Pomimo zapowiedzi ogromnych pakietów stymulacyjnych Natixis IM wciąż utrzymuje ostrożne podejście i nieznacznie niedoważa akcje. Choć dzięki zdecydowanej reakcji ze strony rządów i banków centralnych Stoxx Europe 600 od dołka sprzed dwóch tygodni zdołał odbić o 17 proc., to sceptyczna co do trwałości zwyżek jest duża część ekspertów. Znaczące korekty są w bessach dość częstym zjawiskiem i nie jest wykluczone, że właśnie z tym mamy do czynienia, oceniają w nocie do klientów stratedzy banku JP Morgan. Wiele będzie zależało od tego, czy ostatnia poprawa sytuacji w Chinach będzie trwała, zauważają specjaliści, zalecając inwestorom utrzymanie defensywnego nastawienia.

W krótkim terminie o obrazie koniunktury decydować będą napływające na rynek informacje o przebiegu pandemii, oczekiwanym czasie ograniczenia aktywności gospodarczej oraz działaniach władz, zapowiada Mark Haefele z towarzystwa UBS WM. Najlepiej radzić sobie powinny spółki, które będą w stanie wykorzystać poprawę koniunktury w Chinach oraz przedstawiciele branż defensywnych, takich jak służba zdrowia czy sektor podstawowych dóbr konsumpcyjnych, ocenia główny zarządzający UBS WM.

Innego zdania są stratedzy banku Morgan Stanley. Choć powrót spółek do marż notowanych w 2019 r. może zająć 2-3 lata, to według nich w fazie odbicia lepiej zachowywać się powinni przedstawiciele sektorów cyklicznych. Historycznie po ustanowieniu ważniejszych punktów zwrotnych przynosili oni wyższe stopy zwrotu od spółek defensywnych przez 86 proc. czasu, obliczają specjaliści. Tymczasem zdaniem Stephena Jena, prezesa firmy inwestycyjnej Eurizon Slj Capital, nadzieje na poprawę koniunktury na europejskich rynkach akcji daje przykład Chin. Tamtejszy rynek akcji ustabilizował się po tym, jak władze odzyskały kontrolę nad epidemią, a pracownicy wrócili do pracy. Może minąć sporo czasu, nim konsumenci zaczną swobodnie chodzić do restauracji i wyjeżdżać na wakacje, jednak przemysł powinien dość szybko wrócić do normalnej pracy, zapowiada Stephen Jen.

— W przemyśle globalna koniunktura powinna przybrać kształt litery „V”, jednak w usługach będzie on bliższy „U” — zapowiada w wypowiedzi dla Bloomberga prezes Eurizon Slj Capital.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane